<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941</id><updated>2012-02-24T00:44:52.908+01:00</updated><title type='text'>NA TWOJE SŁOWO...</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>332</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7281955175567691452</id><published>2012-02-24T00:44:00.000+01:00</published><updated>2012-02-24T00:44:52.914+01:00</updated><title type='text'>Ciąg dalszy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-l60nzHLzYmY/T0bPZcWT4GI/AAAAAAAAF0Y/jqykZIMSAkc/s1600/acqua1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-l60nzHLzYmY/T0bPZcWT4GI/AAAAAAAAF0Y/jqykZIMSAkc/s1600/acqua1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Moje nogi zaznają własnie ukojenia. Fajne uczucie. Kolejny dzień zapisany w historii. Przeplatany dramatem człowieka odrzucającego błogosławieństwo Boga, przekreślającego Boga, człowieka dumnego, pysznego, wpatrzonego w swoją jakże ułudną potęgę oraz tego jeszcze nieświadomego, poszukującego, tęskniącego... No i tego z głęboką wiarą, która pociąga, zachwyca, zawstydza. Odwiedziłem kilku chorych, pobłogosławiłem kilkadziesiąt rodzin, sklepy, bary, pijalnie piwa, policję, bibliotekę, spotkałem rzeszę ludzi. Słyszałem słowa wdzięczności i przekleństwa. Ścigałem się z mormonami i świadkami Jehowy, którzy wykorzystują czas misji, podszywają się pod misjonarzy i sprzedają swoją wizję świata. Przebija ich moja sutanna, która jest tu pewnego rodzaju fenomenem.&amp;nbsp;&lt;div&gt;Początek Wielkiego Postu zdecydowanie inaczej przezywany niż w Rzymie czy Polsce. Wczorajszy postny obiad, czy dzisiejszy rodzinny poczęstunek mógłby niejednego zadziwić, a tu jest zwyczajem, któremu mi - jako gościowi - wypada się poddać. Zaznaję dużo, naprawdę dużo życzliwości... I znowu nieraz słyszałem słowa - fajnie, gdybyście zostali. Wy - czyli nasza czwórka, moja kompania. Jutro po Mszy jedziemy się spotkać z arcybiskupem tej diecezji. Szuka księży do posługi. Zobaczymy. Póki co w sobotę wracam do Rzymu. Czas otworzyć książki i zabrać się za dzieło, które powinienem zakończyć wcześniej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozdrawiam moich znajomych i przyjaciół. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7281955175567691452?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7281955175567691452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7281955175567691452' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7281955175567691452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7281955175567691452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/02/ciag-dalszy.html' title='Ciąg dalszy'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-l60nzHLzYmY/T0bPZcWT4GI/AAAAAAAAF0Y/jqykZIMSAkc/s72-c/acqua1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5549544840415448768</id><published>2012-02-22T00:20:00.001+01:00</published><updated>2012-02-22T13:52:42.666+01:00</updated><title type='text'>Na misjach</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sL5W446gkYE/T0Qmvba40tI/AAAAAAAAF0Q/ml6xiNbnj48/s1600/fiducia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-sL5W446gkYE/T0Qmvba40tI/AAAAAAAAF0Q/ml6xiNbnj48/s1600/fiducia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oczy same proszą już o sen, więc kilka tylko słów. Przed południem odwiedzam w tych dniach chorych. Nie niosę im Jezusa w Eucharystii, bo ta czynność zarezerwowana jest tutaj szafarzom nadzwyczajnym Komunii Świętej, którzy raz w tygodniu pojawiają się w domu chorego. Przychodzę spowiadać. Po dwóch, pięciu, siedmiu latach. Chcieliby wcześniej, ale nie mają komu. Brak kapłanów, brak możliwości jednania z Bogiem. Mnóstwo razy usłyszałem dziś, że nie tylko cierpią dotknięci starością lub jakimś dziadostwem, które odbiera im wigor, radość, zdrowie, ale cierpią, bo brak im Mszy i spowiedzi właśnie. Dziwacy? A może wierzący?&lt;br /&gt;Popołudnia to wędrówka po domach. Pięknych, bogatych, urządzonych z gustem. Otwiera niewiele osób. To wędrowanie pod znakiem zamkniętych lub zatrzaskiwanych drzwi. Są mili, mówiąc, że ich to nie interesuje, że są zajęci, że żona chora, że przyjechali goście, że są zmęczeni, że nie wierzą, żebym przyszedł innym razem, żeby, żeby, żeby... Tysiące pseudo-wytłumaczeń, pod płaszczykiem których kryje się zagubiona wiara albo jej brak. Nie chcą Chrystusa. Zionie pustką. To nie są źli ludzie. To ludzie smutni, którzy zderzą się z beznadzieją, samotnością, pytaniem o sens. Może wtedy ich zaboli, zawyją, zatęsknią, zapłaczą. Zrodzi się to, co zasiane zostało na chrzcie.&lt;br /&gt;Wierzący i żyjący wiarą głęboką są w mniejszości. Co zrobić? Może usiąść znowu za biurkiem, napisać jakiś program, opublikować go w tej czy innej gazecie, odnotować w statystykach i udawać, że jest cudownie.&lt;br /&gt;Czas wrócić do ewangelizacji, chrystianizacji... Prawdziwej ewangelizacji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5549544840415448768?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5549544840415448768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5549544840415448768' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5549544840415448768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5549544840415448768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/02/na-misjach.html' title='Na misjach'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-sL5W446gkYE/T0Qmvba40tI/AAAAAAAAF0Q/ml6xiNbnj48/s72-c/fiducia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-1840784891478092774</id><published>2012-02-20T12:01:00.000+01:00</published><updated>2012-02-20T12:01:23.891+01:00</updated><title type='text'>Niedziela</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qe7dNCw0HOQ/T0In7qS7KZI/AAAAAAAAF0I/xh0tPBgGzEM/s1600/465891994_3e47a45b5e.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-qe7dNCw0HOQ/T0In7qS7KZI/AAAAAAAAF0I/xh0tPBgGzEM/s320/465891994_3e47a45b5e.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Niedziela dobiega końca. Nie wiem, kiedy te słowa znajdą się na blogu, ponieważ brakuje tu połączenia internetowego, a z drugiej strony nie mam możliwości doładowania włoskiej karty telefonicznej, poprzez którą mógłbym uruchomić śmietnik świata. Zmieniliśmy już miejsce zamieszkania. Nieprzespana noc. Przenikliwe zimno pewnie nigdy nieogrzewanego pokoju z dymiącą kozą, nieustające przechadzki i spacery, ciekawych naszego życia ludzi przez nasz pokój – przecież to nie ich wina, że ulokowali nas na ich trasie. Wylądowaliśmy więc w czymś na styl akademika prowadzonego przez salezjanów. Jest ciepło. I jeszcze cicho. W końcu miejsce studentów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pierwszej części dnia służyliśmy spowiedzią, sprawowaniem Mszy i głoszeniem kazań. Ludzi w kościele… Nie wiem. Jeśli było ich na wszystkich Mszach około sześciuset na dwadzieścia tysięcy parafian, to całkiem niezły wynik. Rozczarowanie? Nie. Nadzieja, że będzie lepiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem prawdziwy i tradycyjny obiad w wykonaniu sardo. Na pierwsze danie oczywiście dobrze doprawiona pasta z sosem pomidorowym. Na drugie danie pieczeń w jakichś warzywach z odrobiną ziemniaków. Potem duszone w sosie wędliny. Jako zwieńczenie prosiak pieczony w całości. Miałem ochotę na obgryzienie jego ryjka, przeraziły mnie jednak zęby. Prosiaka, nie moje oczywiście. Owoce, warzywa, czerwone wino. I w końcu kilkanaście gatunków ciast, ciasteczek i innych słodkości. Jadłem grzecznie wszystko. Popiłem kawą. Towarzyszyło nam ze dwadzieścia pięć osób. Po dwóch godzinach umartwiania żołądka rozpoczęły się śpiewy. I tu zrodził się mój zachwyt i nie przesadzę, gdy napiszę, że również wzruszenie, gdy wysłuchaliśmy Ave Maria w dialekcie Sardów. Moc, wiara, przekonanie, niezwykła barwa głosów, prawdziwa modlitwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpoczęliśmy błogosławienie domów, a bardziej rodzin. Towarzyszyły mi dwie ministrantki. Pierwsze wrażenia? Przyjmuje nas mniej niż połowa mieszkańców. Sytuacje smutne – patrzą przez okno i udają, że ich nie ma, mówią otwarcie, że nie chcą błogosławieństwa, że nie są zainteresowani… Zamykane przed naszym nosem drzwi, zamknięte jeszcze dla Chrystusa. W innych miejscach pytają, dlaczego tak rzadko przychodzi do nich ksiądz, dlaczego nie ma dla nich czasu? Byłem w melinie. Najczęstszy widok to adoracja telewizora, rodziny dwu – trzy osobowe. Kilka spotkań głębokich. Z bezdzietnym małżeństwem. Chcieliby dać życie. Nie mogą. Przygotowane ciasto i kawa. Twarze, które przyciągają i pociągają. Opowiadali o swoim nawróceniu, o swoim odkryciu Boga, żywe świadectwo wiary, w której nie było ani krzty dziwactwa. W innym domu kobieta niepogodzona ze śmiercią swojej siostry. Wielkie wątpliwości w wierze, a może już niewiara. Szalony bunt przeciw Bogu. Olbrzymia tęsknota tej, która pokochała, a dziś nie może zobaczyć, usłyszeć, dotknąć. Pyta – kto bardzie przeklęty – rak czy Bóg? Ostro? Nie. Po ludzku. Kilka tylko słow. Wspólna modlitwa za jej siostrę Katerinę. Pani rzuciła się na szyję, uściskała, podziękowała… Poszliśmy dalej. Do domu, w którym zgięty i pochylony mężczyzna, z czapką na głowie zakrywającą łysinę po przyjętej chemii… Wiedziałem już wszystko. Modlitwa o… nadzieję? Wolę Pana? O krótkie cierpienie? O siłę do walki? O wszystko! Kilkanaście razy usłyszałem z ust tego człowieka: dziękuję, że przyszedłeś don Jacek… Co powiedzieć? Poszliśmy dalej. W nowe życie. W samotność człowieka. W obojętność. W pustkę. W wiarę. W zwyczajność. Wracam do pokoju szczęśliwy? Chyba bardziej przygnieciony, a może poruszony, wzruszony, zamyślony. Dobrze, że tu kaplica. Przed spaniem muszę jeszcze KOMUŚ coś powiedzieć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-1840784891478092774?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/1840784891478092774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=1840784891478092774' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1840784891478092774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1840784891478092774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/02/niedziela.html' title='Niedziela'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qe7dNCw0HOQ/T0In7qS7KZI/AAAAAAAAF0I/xh0tPBgGzEM/s72-c/465891994_3e47a45b5e.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5979854555254414637</id><published>2012-02-18T15:50:00.001+01:00</published><updated>2012-02-18T22:16:15.215+01:00</updated><title type='text'>Sardynia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZUvA4qfq7W8/Tz-6okwRKMI/AAAAAAAAF0A/W4hP_2xqxGM/s1600/Jagged-coastline-Sassari-Sardinia-Italy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZUvA4qfq7W8/Tz-6okwRKMI/AAAAAAAAF0A/W4hP_2xqxGM/s320/Jagged-coastline-Sassari-Sardinia-Italy.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Cóż... Dotarłem do Sassari koło Alghero na Sardynii. Wspólnota liczy około 20 tysięcy osób. Nocujemy - nie w domu parafialnym, ale w sąsiedniej parafii, na wsi, w domu dla chorych. Jedynymi chorymi jesteśmy jednak pewnie my. Właścicielka domu - rewelacja - zjadła na obiad pewnie z 5 kilogramów makaronu, kilka kawałków mięsa i połknęła gruszkę, kiwi i banana - trochę na styl boa dusiciela, w międzyczasie wyrzucając z siebie rzekę słów już nie po włosku a w dialekcie sardo. Już mi imponuje. Nasz pokój to duży, zimny hol dogrzewany "dziurawą kozą", przez który co chwilę ktoś się przechadza - przed chwilą pracownik tego domu z Ukrainy. Bez koszulki. Z kremem do golenia na twarzy. Wiem, pilnują nas albo dbają o nasze bezpieczeństwo. Do kościoła jakieś trzy kilometry, ale to się da, tym bardziej że lubię spacery, chociaż pewnie transport będzie zorganizowany. Właśnie ktoś zagląda przez szklane drzwi do środka. Uśmiecham się. Zwiedziliśmy już parafię, którą śmiało można nazwać noclegownią... Ci ludzie, jej mieszkańcy - praktykujący w bardzo niskim procencie - są naszym zadaniem. W ciągu 6 dni, w godzinach od 15.00 do 19.00 odwiedzić mamy wszystkich. Jest nas czterech, ich.... Przez naszą wizytę, obecność, rozmowę ma dotknąć ich Jezus. Ile minut jestem w stanie poświęcić jednej rodzinie? Łatwo policzyć. Łaska ponad tym wszystkim, więc do dzieła. Chociaż... Być może ucieknę stąd jutro rano. Albo zaczadzę się tym dymem wylatującym z kozy, albo zjedzą mnie te szczekające na podwórku kundle. Nie wiem. Mam ciekawe życie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5979854555254414637?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5979854555254414637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5979854555254414637' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5979854555254414637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5979854555254414637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/02/sardynia.html' title='Sardynia'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZUvA4qfq7W8/Tz-6okwRKMI/AAAAAAAAF0A/W4hP_2xqxGM/s72-c/Jagged-coastline-Sassari-Sardinia-Italy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-281468913031082188</id><published>2012-02-17T11:01:00.001+01:00</published><updated>2012-02-17T11:40:18.364+01:00</updated><title type='text'>Ze skarpetą w tle</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-50Fq0ImaOBo/Tz4lIgqPK5I/AAAAAAAAFz4/66ILx3RHrTw/s1600/2120987_60021acd0b_m.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="307" src="http://2.bp.blogspot.com/-50Fq0ImaOBo/Tz4lIgqPK5I/AAAAAAAAFz4/66ILx3RHrTw/s320/2120987_60021acd0b_m.gif" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dostaję coraz częściej informację, że nie można włączyć tego bloga. Nie wiem dlaczego... Może to sposób&amp;nbsp;przeciwdziałania Waszych aniołów stróżów lub przeglądarek.&lt;br /&gt;Od dwóch dni przepiękna, słoneczna, bezwietrzna pogoda, która sprawia, że trzeba się uśmiechnąć do świata. Zacząłem od Mszy w Bazylice św. Piotra przy grobie Jana Pawła II. Od momentu jego śmierci rodził się - a teraz już można napisać - zrodził się tu taki zwyczaj coczwartkowych Mszy o godzinie 7.00, najpierw w kryptach Bazyliki, teraz w kaplicy św. Sebastiana. Sporo "księdzów", sporo "siostrów" i jeszcze więcej świeckich. Wysłuchałem komicznego i "bezJezusowego" kazania jednego z pomocniczych biskupów z Chicago - o skarpecie, lustrzanym odbiciu, w którym ukryta jest jego matka, a wszystko wykonane z dozą pewnego rodzaju gwiazdorstwa. Humor mi się poprawił.&lt;br /&gt;A potem miejsce, do którego próbowałem dotrzeć od dłuższego czasu - Katakumby Domitylli. Zachwyca bazylika z IV wieku, prostota miejsca i pani przewodnik z olbrzymią wiedzą, którą sprzedawała nam z niezwykłą lekkością, opowiedzianą w sposób barwny, wyważony, radosny. Na tą radość szczególnie zwróciłem uwagę, bo katakumby mogą zasmucić - w końcu te mieszczą około 150 tysięcy grobów na trzech podziemnych poziomach, ale podkreślała wielokrotnie, że dla chrześcijan nie były nigdy nekropolią, lecz dormitorium, miejscem nadziei opartej na Chrystusie, nadziei tak silnej, że aż pewnej, tak silnej, że niosącej radość. Świecka osoba. Pod ziemią, bez Biblii w ręku, pobożniej, mądrzej i z przekonaniem opowiedziała mi wczoraj Ewangelię, niż gość od skarpety w Chicago w przepięknej świątyni.&lt;br /&gt;Jutro wylatuję na Sardynię, by pomóc błogosławić rodziny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-281468913031082188?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/281468913031082188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=281468913031082188' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/281468913031082188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/281468913031082188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/02/ze-skarpeta-w-tle.html' title='Ze skarpetą w tle'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-50Fq0ImaOBo/Tz4lIgqPK5I/AAAAAAAAFz4/66ILx3RHrTw/s72-c/2120987_60021acd0b_m.gif' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-9087090440747570683</id><published>2012-02-15T23:39:00.000+01:00</published><updated>2012-02-15T23:39:19.900+01:00</updated><title type='text'>De-formacja</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DIvVbWixe-Y/Tzwz5jBmHYI/AAAAAAAAFzw/vzcRGkCitek/s1600/TrasLiberaVert.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-DIvVbWixe-Y/Tzwz5jBmHYI/AAAAAAAAFzw/vzcRGkCitek/s320/TrasLiberaVert.jpg" width="312" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zadowolony, bo już po egzaminach. Zakułem, zaliczyłem, chcę pamiętać, bo to materia, z którą pewnie będę miał do czynienia do śmierci. By pomóc w rozwiązywaniu dramatów człowieka. Rozpocząłem czas ferii. Nie będą trwały w nieskończoność, to zaledwie trzy dni, ale wystarczy. Może na drzemkę, uporządkowanie książek i notatek, dłuższy spacer, jakiś kamień, którego jeszcze w Rzymie nie widziałem.&lt;br /&gt;Uśmiechnąłem się dzisiaj po przeczytaniu z internetowej strony jednego z seminariów duchownych krótkiej notatki zapowiadającej przerwę semestralną, dzięki której klerycy mogli wyjechać - załóżmy, że do domu - by nabrać nowych sił, jakże potrzebnych w drugim półroczu formacji. Pierwszy semestr ich osłabił. Zdarza się. Dzięki Bogu, teraz odpoczną. Zjedzą co nieco. Odwiedzą dawne i jeszcze nieuwiędłe znajomości... Wrócą silni, ale oby ich ta formacja w drugim semestrze nie zabiła, bo do święceń nie tylko już wraki, ale i trupy dotrą. W białych mankietach oczywiście i złotą spinka i "przytupiastym" butem.&lt;br /&gt;A formacja siłę dać miała. Formacja, czyli walka o ukształtowanie w sobie człowieka, który będzie miał TWARZ CZŁOWIEKA, SERCE CZŁOWIEKA - jak JEZUS i będzie dla człowieka - jak JEZUS. Formacja musi wzmacniać, nie osłabiać, chociaż trudna, chociaż w bólach, chociaż pod górkę. Idziemy dalej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-9087090440747570683?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/9087090440747570683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=9087090440747570683' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/9087090440747570683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/9087090440747570683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/02/de-formacja.html' title='De-formacja'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-DIvVbWixe-Y/Tzwz5jBmHYI/AAAAAAAAFzw/vzcRGkCitek/s72-c/TrasLiberaVert.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-6192469902760301933</id><published>2012-02-10T19:25:00.000+01:00</published><updated>2012-02-10T19:25:01.265+01:00</updated><title type='text'>Można? Można!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3X_BiX6Ct0g/TzVg7S2UgeI/AAAAAAAAFxY/-8DdltYmPp4/s1600/6405901293_c5206f0851_z.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-3X_BiX6Ct0g/TzVg7S2UgeI/AAAAAAAAFxY/-8DdltYmPp4/s320/6405901293_c5206f0851_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Prędkość przewracanych kartek w moim brewiarzu i kalendarzu bliska jest tej, którą przed laty osiągali kolaże w wyścigu pokoju. Boże, to już poniedziałek, środa, piątek... A musiałbym zrobić jeszcze co nieco z tej czy innej materii, przeczytać książkę, skrypt i walające się kartki z notatkami, załatwić kilka spraw, spotkać się, zadzwonić. A może kiedyś wyspać? Wracałem z uczelni pustymi ulicami. Niebo płacze deszczem, sypią się pomiędzy kroplami śnieżne pióra aniołów. Ludzie pochowani w domach czekając na kolejne uderzenie śnieżycy. Bo znowu ma spać 5 centymetrów śniegu. Spacer przyjemny, buty mokre, ale kolejny egzamin zdany. Dziś nie tylko odpowiadałem, ale i tańczyłem, mimo że nie studiuję w szkole baletowej. Można? Można! Pierwszy raz w życiu nie dostałem żadnego pytania, chyba się rozgadałem w moich opowieściach - owszem - związanych z materią, ale... Jak tak dalej pójdzie, polubię sesję. Został mi jeszcze jeden pojedynek. Do środy mam czas. A dziś mały odpoczynek. Moje lampki już włączone, na stoliku wypala się ostatnia świeczka (może Hania się domyśli, że czas wysłać mi kolejne), w piecu napalone, w tle moje ulubione piosenki. Świat czasami jest dla nas zbyt brutalny. Codzienność, zmęczenie i owe wielokrotnie wspominane problemy. Musimy uczyć się tworzyć na pustyni oazę. Można? Można! Poprawiać, kolorować swoje życie. Walczyć o radość - z tych głębokich radości. Dla siebie. Egoistyczne? Nie. Gdy nauczę się tworzyć oazy, receptę sprzedać można dalej. Można? Można! By było lepiej. A gdy mur bezradności i faktycznie otoczą ciemności? Jest Pan, który powie:&amp;nbsp;„Effatha”, to znaczy: „Otwórz się”. Wzejdzie światło. Wypłynie źródło. Pójdziemy dalej. Można? Można!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-6192469902760301933?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/6192469902760301933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=6192469902760301933' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6192469902760301933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6192469902760301933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/02/mozna-mozna.html' title='Można? Można!'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-3X_BiX6Ct0g/TzVg7S2UgeI/AAAAAAAAFxY/-8DdltYmPp4/s72-c/6405901293_c5206f0851_z.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-1697837266545683053</id><published>2012-02-04T23:59:00.002+01:00</published><updated>2012-02-05T00:04:50.775+01:00</updated><title type='text'>Atak</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ievpp-lo4ys/Ty24VcSXUYI/AAAAAAAAFno/dggXsWT487M/s1600/pupazzo-di-neve-a-roma-large.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="191" src="http://3.bp.blogspot.com/-ievpp-lo4ys/Ty24VcSXUYI/AAAAAAAAFno/dggXsWT487M/s320/pupazzo-di-neve-a-roma-large.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj nie udało mi się wyjść nawet na krótki spacer, warunki pogodowe rewelacyjne tylko dla tych z kieleckiego, czuliby się nieźle, bo wiało... I lało. A w końcu spadł śnieg. W naszych rzymskich warunkach to ewenement. Zasypało ulice, chodniki, drzewa, samochody. 5-7 centymetrów. Temperatura w okolicy zera. Ostatnie takie anomalie pojawiły się niby 27 lat temu. Miasto sparaliżowane. Sindaco wydał rozporządzenie, by po ulicach jeździły tylko samochody zaopatrzone w łańcuchy i zimowe opony (skąd je wziąć). Zablokowano wyjazd na - i tak zakorkowaną - obwodnicę. Nie dojechały pociągi. Zrobiłem więc sobie dzisiaj spacer. Spokój i cisza. Szedłem, szydząc trochę z Włochów pod nosem. Odrobina białego puchu zamknęła ich w domu, pokrzyżowała plany. Prawdziwa tragedia. Polakowi to jakoś nie przeszkadza. Bo to ani 20 stopni mrozu, ani zaspy wysokiej. Nauczyliśmy się żyć w gorszych warunkach.&lt;br /&gt;Uciekamy przed przeciwnościami, przed wysiłkiem, walką, próbą. Mówimy, że nie ma sensu. Każde negatywne doświadczenie to prawdziwa życiowa porażka. Każda rana szpeci. Grzech zdradą Boga. Można i tak. Próbuję jednak patrzeć w nieco inny sposób. Walcząc z przeciwnościami - staję się silniejszy. Problemy uczą mnie nowych rozwiązań. Rana staje się znakiem chluby - dostałem cios, a idę dalej. Stres pozwala się potem cieszyć bardziej. W ciemności łatwiej zauważyć światło. Ból po grzechu mówi o mojej tęsknocie za Panem.&lt;br /&gt;A potem włoski atak zimy staje się przyjemny jak wiosenny kapuśniaczek. I spacer cudowny.&lt;br /&gt;A w naszym domu? Poza rytmicznie wybijanym dźwiękiem oznaczającym dziobanie wszelakiej materii, poza oblężonymi łazienkami - bo grypa żołądkowa z nami mieszka, poza drobnym zmęczeniem, poza tym, że w pokoju bałagan, że miałem już iść spać... że...&lt;br /&gt;Dobrej niedzieli!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-1697837266545683053?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/1697837266545683053/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=1697837266545683053' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1697837266545683053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1697837266545683053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/02/atak.html' title='Atak'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ievpp-lo4ys/Ty24VcSXUYI/AAAAAAAAFno/dggXsWT487M/s72-c/pupazzo-di-neve-a-roma-large.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2538310113088507598</id><published>2012-02-02T21:33:00.000+01:00</published><updated>2012-02-02T21:33:50.331+01:00</updated><title type='text'>Konsekrowani</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_eRCWBmBGxM/TyrzGrSAhwI/AAAAAAAAFng/6T0UJS1iCzw/s1600/don-matteo-8-suore.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="210" src="http://3.bp.blogspot.com/-_eRCWBmBGxM/TyrzGrSAhwI/AAAAAAAAFng/6T0UJS1iCzw/s320/don-matteo-8-suore.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;1. Symeon. Czekał długie lata. Każdy dzień był jednym wielkim wypatrywaniem, które nie miało końca. Że też po tygodniu, po miesiącu nie stracił nadziei. Uporczywie powtarzał: "Przyjdzie, a ja tego doczekam, spotkamy się". Stał już na progu. Na progu świątyni. Na progu śmierci. Zobaczył dziecko. W jaki sposób przekonał się, że to właśnie TEN, na którego czekał? Wiara? Serce? Intuicja? Wziął na ręce - jak dziadek wnuka. Z namaszczeniem. Ostrożnie. Z bijącym ciepłem wrażeń i zmysłów. Uśmiech i radosne spojrzenie gasnących oczu. Uniósł w górę, by wszyscy ujrzeli TEN skarb. Oddał Matce. Ile minut trwało spotkanie, na które czekał tak długo? Spotkanie, po którym powiedział, że teraz to już może odejść - z tego świata? - w pokoju, bo zobaczył...&lt;br /&gt;2. Wczoraj na zakończenie adoracji mój kolega uniósł Chrystusa w monstrancji. Trzymał w rękach, by wszyscy widzieli, błogosławił... Symeon. Dziś podczas Mszy czyniłem podobnie, brałem w ręce, unosiłem. Z taką tęsknotą, wiarą, błyskiem oka jak... Symeon?&lt;br /&gt;3. Dzień życia konsekrowanego. Myślimy o paniach i panach w habitach, co oddali życie Jezusowi - tak mówili, tak myśleli w dniu swojej profesji. Święto po to, by powtórzyli jeszcze raz - powierzam się Tobie, oddaję, kolejny rok, kolejne wydarzenia, kolejne upadki i kolejny ten mój, tak własny kawałek serca. A my im chcemy powiedzieć: potrzebujemy Waszej wierności, Waszej modlitwy, waszej radości od Pana. Jeśli Wy padniecie, my padniemy bardziej.&lt;br /&gt;4. Święto nas wszystkich. Jesteśmy wybrani, zakonsekrowani od chrztu, zawsze Jego. Święci lub nędzni, ale Jego. Wybrał nas sobie za mieszkanie, jesteśmy Jego ruderą,&amp;nbsp;domem, willą, pałacem, kartonem. Mieszka w nas. Jak król lub żebrak.&lt;br /&gt;5. Z codzienności. Bawię się w dziobanie prawa Kościołów Wschodnich. Odkryłem nowe powołanie - do jedzenia. Płatków, ogórków i kiełbasy. Rewelacja. Ponieważ Pan Bóg mnie kocha, chcę więc, żeby było mnie dużo do kochania. Zjem coś jeszcze. Za dwa tygodnie wstanę od biurka i zobaczę, czy to miejsce, w którym mieszkam, to naprawdę Rzym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2538310113088507598?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2538310113088507598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2538310113088507598' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2538310113088507598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2538310113088507598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/02/konsekrowani.html' title='Konsekrowani'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-_eRCWBmBGxM/TyrzGrSAhwI/AAAAAAAAFng/6T0UJS1iCzw/s72-c/don-matteo-8-suore.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5243592242174790125</id><published>2012-01-31T18:32:00.000+01:00</published><updated>2012-01-31T18:32:39.285+01:00</updated><title type='text'>Płaszcz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kHDRPuTmVOQ/TyglobLumMI/AAAAAAAAFnY/uTVxhalVfZ4/s1600/La+relazione+di+aiuto_img_1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-kHDRPuTmVOQ/TyglobLumMI/AAAAAAAAFnY/uTVxhalVfZ4/s320/La+relazione+di+aiuto_img_1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mój wnuczek cały czas w szpitalu. Jego rodzice jeszcze niespokojni, normalne, kochają. Porozkładane książki, bałagan na biurku i w pokoju. Za mną dwa egzaminy. Przede mną... wiele, a ostatni z życia. Kilka propozycji spędzenia czasu w wakacje - wędrując jak pielgrzym, we wspólnocie, na modlitwie. W pralni trzy pralki załadowane tym, co dokładałem do kosza od pewnego czasu. Krótkie wyskoki do kaplicy, brewiarz w fotelu. Nerwy, niecierpliwość, stres, uśmiech. Niby monotonia, a jednak w tym wszystkim przechadza się Pan. Specjalnie w płaszczu. By łatwiej było się chwycić. Przychodzi codziennie, niby przypadkiem, niby do kogoś innego.&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt; Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął się mojego płaszcza?”&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5243592242174790125?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5243592242174790125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5243592242174790125' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5243592242174790125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5243592242174790125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/paszcz.html' title='Płaszcz'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-kHDRPuTmVOQ/TyglobLumMI/AAAAAAAAFnY/uTVxhalVfZ4/s72-c/La+relazione+di+aiuto_img_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-8882124335459876273</id><published>2012-01-29T17:44:00.002+01:00</published><updated>2012-02-14T14:26:56.946+01:00</updated><title type='text'>Priorytet</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Mf5h8LyPMmI/TyV3Z8cbenI/AAAAAAAAFnQ/vIidMnO92MY/s1600/artisie_la_scelta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="241" src="http://1.bp.blogspot.com/-Mf5h8LyPMmI/TyV3Z8cbenI/AAAAAAAAFnQ/vIidMnO92MY/s320/artisie_la_scelta.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie zapomnieć o priorytetach. Nie tych dzisiejszych, ale tych, które zrodziły się na początku drogi. Bo dziś priorytetem stała się chęć zdobycia wiedzy, opanowania materiału tego czy innego przedmiotu, przejście przez egzaminy, studia - wymaga tego miejsce i czas, praca, zarobkowanie, a potem? Co będzie dalej? Potem i z tytułem, i z pracą, i pieniążkiem, może i satysfakcją... I samotnością. A ludzie, którym chciałem służyć? A Bóg, z którym ruszyłem w życie? Przy nich chcę i muszę zostać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-8882124335459876273?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/8882124335459876273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=8882124335459876273' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8882124335459876273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8882124335459876273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/priorytet.html' title='Priorytet'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Mf5h8LyPMmI/TyV3Z8cbenI/AAAAAAAAFnQ/vIidMnO92MY/s72-c/artisie_la_scelta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5637103806873043953</id><published>2012-01-26T21:24:00.000+01:00</published><updated>2012-01-26T21:24:57.067+01:00</updated><title type='text'>Spojrzeć inaczej</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rmkP96jMvdo/TyG2iDFOvRI/AAAAAAAAFnI/_uA0pdRI9Dk/s1600/Suora_Informatica.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-rmkP96jMvdo/TyG2iDFOvRI/AAAAAAAAFnI/_uA0pdRI9Dk/s320/Suora_Informatica.jpg" width="269" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W poszarpanym świecie. W nawale zajęć. W przyzwyczajeniu do tego co takie zwyczajne, prozaiczne, codzienne. Stając przed nieznanym. Bojąc się przyszłości. W siódmym, dwudziestym i pięćdziesiątym trzecim roku życia. Z portfelem pełnym lub pustym. W samotności i dzikim tłumie. W kraju i na obczyźnie. Nauczyć się zachwycać. Drobiazgami, życiem, wiarą, walką, człowiekiem, Bogiem, deszczem, słońcem, obrazem, twarzą, starym samochodem, książką, komarem, filmem, kolorem, spotkaniem. Powołaniem. Bez zachwytu nie ma życia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5637103806873043953?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5637103806873043953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5637103806873043953' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5637103806873043953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5637103806873043953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/spojrzec-inaczej.html' title='Spojrzeć inaczej'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-rmkP96jMvdo/TyG2iDFOvRI/AAAAAAAAFnI/_uA0pdRI9Dk/s72-c/Suora_Informatica.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5407373963580777648</id><published>2012-01-25T21:29:00.000+01:00</published><updated>2012-01-25T21:29:15.816+01:00</updated><title type='text'>Święto nawróconych</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nvjKLvE1iKg/TyBmEXZ5uoI/AAAAAAAAFnA/sC8AqJYIzdY/s1600/8858231-la-crocifissione-da-un-albero-con-figura-dorato-di-gesu-drame-cielo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-nvjKLvE1iKg/TyBmEXZ5uoI/AAAAAAAAFnA/sC8AqJYIzdY/s320/8858231-la-crocifissione-da-un-albero-con-figura-dorato-di-gesu-drame-cielo.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zostałem dziadkiem. Można gratulować. Pierwszy raz w życiu mam wnuka z moich duchowych dzieci. Łatwo mu się na ten świat nie przychodziło. Jego serce jeszcze nie bije, tak jak bić powinno, ale zacznie i dostosuje swój rytm do bicia serc tych, którzy już go pokochali i tych, którzy z troską i życzliwością modlą się o zdrowie dla niego i myślą... Ponoć wnuki dziedziczą niektóre cechy po dziadkach. Mój więc będzie wspaniały!&lt;br /&gt;Podczas mojego książkowego przysiadu - między kanonami - przelatują myśli niekoniecznie związane z prawem. Z tym co było, jest i będzie. Z życiem. Z ludźmi. Z Kościołem. Z Ewangelią. Stworzyć można by było niezłą telenowelę. Dzisiaj w głowie siedzi mi Paweł. Ten od świętych i nawróconych. Ten, który tępił chrześcijan w imię swojej wiary. Ten, który godził się na zabijanie. Ten, który był gorliwy. Który szukał, pytał, obserwował. Który zderzył się z chrześcijanami oddanymi Mistrzowi. Nie mógł ich złamać. Oni złamali go Ewangelią, swoją wiarą, wytrwałością. Mieli wkład w jego nawrócenie, spotkanie z ich Mistrzem. Potem dał się tępić w imię wiary. Był gorliwy nie wobec Synagogi ale wobec Kościoła, który z Chrystusem gorliwie tworzył i który kochał. Przeszedł przez świat i mówił: "Spotkałem GO. Jest. Zmartwychwstał. Widziałem". Pawła najpierw zniszczyli, potem zabili. Jak Mistrza. A ciągle żyje. Jak Mistrz.&lt;br /&gt;Dziś święto idących nie za swoją ewangelią, ale tą Jezusową. Dziś święto kochających Kościół. Dziś święto nawróconych. Nasze święto?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5407373963580777648?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5407373963580777648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5407373963580777648' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5407373963580777648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5407373963580777648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/swieto-nawroconych.html' title='Święto nawróconych'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-nvjKLvE1iKg/TyBmEXZ5uoI/AAAAAAAAFnA/sC8AqJYIzdY/s72-c/8858231-la-crocifissione-da-un-albero-con-figura-dorato-di-gesu-drame-cielo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-9088048627983459145</id><published>2012-01-22T22:32:00.000+01:00</published><updated>2012-01-22T22:32:11.798+01:00</updated><title type='text'>Podzieleni</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-tXvCgLXFJgw/TxyASDN5f1I/AAAAAAAAFm4/FNCuM3_TQQE/s1600/Ritorno-a-casa-a24725140.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-tXvCgLXFJgw/TxyASDN5f1I/AAAAAAAAFm4/FNCuM3_TQQE/s320/Ritorno-a-casa-a24725140.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jako kleryk nie lubiłem obchodów Tygodnia Modlitwy o Jedność Chrześcijan. Nie podważałem podjętych inicjatyw. Byłem tylko zły, że to wszystko działo się w czasie sesji. Codzienne nabożeństwa tuż po kolacji w naszej kaplicy, jakiś odczyt, referat. I zawsze jutro coś do zaliczenia. Dlaczego ci chrześcijanie się podzielili? Na złość klerykom? Nam? Sobie? Kościołowi? Jezusowi? Tajemnica ludzkiej pychy.&lt;br /&gt;Trwa obecnie ruch między świątyniami różnych wyznań. Wymiana myśli, uściski dłoni, przemówienia, wspólna modlitwa, koncerty, spojrzenie w jednym kierunku, wypunktowywanie tego co oddaliło, co zbliża, co łączy... i tak od lat... i tak przez kolejne lata.&lt;br /&gt;Co zrobić? Nawrócić się. Nie będę pisał, że mają nawrócić się inne wspólnoty, że nawrócić się powinien mój Kościół. Nie o to chodzi. To ja muszę się nawrócić. Nawrócić, czyli zacząć być w pełni z Chrystusem, przy Nim, w Nim. Pojednany, pogodzony, wpatrzony. W Nim spotkam, w Nim muszę spotkać kogoś, od kogo jestem oddzielony. Jeśli każdy wróciłby do Pana...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-9088048627983459145?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/9088048627983459145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=9088048627983459145' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/9088048627983459145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/9088048627983459145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/podzieleni.html' title='Podzieleni'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-tXvCgLXFJgw/TxyASDN5f1I/AAAAAAAAFm4/FNCuM3_TQQE/s72-c/Ritorno-a-casa-a24725140.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7078818328114740590</id><published>2012-01-21T23:15:00.000+01:00</published><updated>2012-01-21T23:15:55.918+01:00</updated><title type='text'>Niedzielnie być może</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bgn6qPS8lbQ/Txs4KUUg3-I/AAAAAAAAFmw/AcExntCj4So/s1600/riposo-786907.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="236" src="http://3.bp.blogspot.com/-bgn6qPS8lbQ/Txs4KUUg3-I/AAAAAAAAFmw/AcExntCj4So/s320/riposo-786907.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dziś już naprawdę nie mogę pochwalić się tym, o czym czytałem w mojej sławetnej książce... Nie chcę, aby komuś zabulgotało w żołądku, zakręciło się w głowie, czy zabrakło powietrza. Jutro już niedziela. Nie będzie rodzinna, bo jakże? Nie będzie nawet towarzyska, bo prawie każdy przymknął się w swoim apartamencie,&amp;nbsp;udowadniając wszem i wobec, że hodowla hemoroidów na siedząco to mit.&amp;nbsp;Nie będzie leniwa, bo stos książek uśmiecha się z biurka, półek i podłogi. Ale nie będzie bez Boga! Jutro, a właściwie już dziś naopowiadał mi przez Jonasza, Pawła i Marka o nawróceniu. Na czym ono mogłoby polegać w moim wydaniu? Na radykalnej zmianie o 180 stopni? Nie. Nie muszę zmieniać wszystkiego. &amp;nbsp;To moje małe nawrócenie? Na początek rozmowa właśnie z Nim - o minutę dłużej niż zazwyczaj. Próba dojrzenia Jego obecności tu, w tym zagraconym pokoju. Jedna kartka z Biblii - nie tyle przerzucona, co przeczytana. Potem gimnastyka kącików ust, by unosiły się częściej ku górze. Żadnej krytyki. Trochę więcej wdzięczności. I pomoc - mam na nią kilka pomysłów. A co do reszty... to Ty zmień mnie, Panie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/nFcz7VvBcUA" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7078818328114740590?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7078818328114740590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7078818328114740590' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7078818328114740590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7078818328114740590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/niedzielnie-byc-moze.html' title='Niedzielnie być może'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-bgn6qPS8lbQ/Txs4KUUg3-I/AAAAAAAAFmw/AcExntCj4So/s72-c/riposo-786907.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2035780985925331291</id><published>2012-01-19T00:17:00.000+01:00</published><updated>2012-01-19T00:17:29.524+01:00</updated><title type='text'>Z procą</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-j8bFfNoSga8/TxdS7c2-JxI/AAAAAAAAFmo/Rh_r_34L2Dc/s1600/dieta-facile-della-felicita.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="191" src="http://1.bp.blogspot.com/-j8bFfNoSga8/TxdS7c2-JxI/AAAAAAAAFmo/Rh_r_34L2Dc/s320/dieta-facile-della-felicita.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy. Zakończyłem kolejny semestr mojego studiowania. Rozpoczyna się czas sesji. Już dziś zabrałem się do ostrego wykuwania zagadnień z medycyny sądowej. Fantastyczne rzeczy. Kolory trupa (np. różowo - czereśniowy). Temperatury sprzyjające gniciu ciała. Sekcje zwłok. Rany tłuczone, szarpane, kąsane, postrzałowe - wszystko z dokładnym opisem tego, co dzieje się z człowiekiem na przykład w momencie odcięcia głowy. Porażenia energią elektryczną, wypaczenia i zboczenia. Zapowiada się dobry sen. Znowu mądrzejszy będę. No i cała masa nowych słówek - technicznych, medycznych, z zakresu&amp;nbsp;kryminologii.&amp;nbsp;Namalował mi się ponury obraz świata. Na szczęście do pokonania. Bo to tylko Goliat. Przeraża, bo wielki, bo przysłania to co piękne i wartościowe. Powalisz Goliata... i znowu zachwycić się można sms-em od przyjaciół, żartem, filiżanką dobrej kawy, słońcem zachodzącym nad Wiecznym Miastem, uliczkami w&amp;nbsp;półmroku - rozświetlanymi światłem lamp. A przede wszystkim Światłem, które nie gaśnie i Słońcem, które nie zachodzi.&amp;nbsp;Goliat pokonany, chociaż wiem, że jutro znowu łeb mu przyrośnie do swojego szkaradnego ciała. Znowu będzie straszył i przysłaniał piękno. I będziemy walczyć. Procę noszę przy sobie. Tak na wszelki wypadek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2035780985925331291?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2035780985925331291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2035780985925331291' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2035780985925331291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2035780985925331291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/z-proca.html' title='Z procą'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-j8bFfNoSga8/TxdS7c2-JxI/AAAAAAAAFmo/Rh_r_34L2Dc/s72-c/dieta-facile-della-felicita.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2839930855903532835</id><published>2012-01-16T23:18:00.000+01:00</published><updated>2012-01-16T23:18:31.158+01:00</updated><title type='text'>Ścisk</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--UIKCGBtdhs/TxSh3NyjRnI/AAAAAAAAFmg/-9zsJQlHViU/s1600/trafficoaroma_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="211" src="http://3.bp.blogspot.com/--UIKCGBtdhs/TxSh3NyjRnI/AAAAAAAAFmg/-9zsJQlHViU/s320/trafficoaroma_01.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ciasno się dzisiaj zrobiło. Myślę nie tylko o salach wykładowych, chociaż to też prawda, bo oto w ostatnim tygodniu kończącego się semestru wolne dotąd miejsca dziwnym trafem bardzo szybko się wypełniają, a ja z niedowierzaniem patrzę na obce twarze, no i cieszę się, że mam szansę poznania kogoś, kto do tej pory figurował tylko na liście. To dopiero studiowanie.&lt;br /&gt;Ciasno się dzisiaj zrobiło. Dwukrotnie jechałem miejskimi środkami lokomocji, które tu, tak nawiasem mówiąc, nie mają stałej rozpiski swojego wędrowania, jeżdżą, gdy mają na to ochotę. A ludzi w nich co nie miara, i na chodniku, i na ulicy, w sklepach, na trawie, w powietrzu. Czasami zmuszeni jesteśmy do ocieractwa usprawiedliwionego. Tak blisko siebie. A tak obco i daleko.&lt;br /&gt;Ciasno się dzisiaj zrobiło. Na Adoracji również. W ławkach pustawo, a jednak... W NIM spotkać można wszystkich. No i spotkałem. Tych ze Świecia, Stężycy, Gniewina, Kartuz, Gdańska, Sopotu, Swarzewa, Rzymu i Koziej Wólki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=245Q6lKqsUn&amp;amp;login=mcz3&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2839930855903532835?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2839930855903532835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2839930855903532835' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2839930855903532835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2839930855903532835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/scisk.html' title='Ścisk'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--UIKCGBtdhs/TxSh3NyjRnI/AAAAAAAAFmg/-9zsJQlHViU/s72-c/trafficoaroma_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7972435655796859647</id><published>2012-01-14T22:41:00.004+01:00</published><updated>2012-01-14T22:42:06.200+01:00</updated><title type='text'>Czego szukacie?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Rj-kdeVaEuc/TxH2JxVYx7I/AAAAAAAAFmY/Ff0-4OcyR_g/s1600/w_drodze_do_pracy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-Rj-kdeVaEuc/TxH2JxVYx7I/AAAAAAAAFmY/Ff0-4OcyR_g/s320/w_drodze_do_pracy.jpg" width="285" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jedno zdanie, jedno pytanie Jezusa z niedzielnej Ewangelii trąca, działa jak kubeł zimnej wody: "Czego szukacie?" Pieniążka, radości, szczęścia, spełnienia, sukcesu, zdrówka, ówka? Niby to za Nim idziemy - my bohaterowie XXI wieku, praktykujemy, modlimy się, żyjemy w zgodzie z przynajmniej niektórymi przykazaniami. Ale często bez uśmiechu - nie jest konieczny. Bez przekonania, bez ognia. Jakby przymuszeni, za karę. Tysiące razy słyszałem z ust Jego dzisiejszych młodych i starych uczniów, a oni może słyszeli z moich - że tak trudno być z Nim zawsze, że nie wiemy, czego od nas chce, że wymaga ponad siły, że nie daje znaków, że stał się wielkim Nieobecnym, że nie pomaga... i dlaczego pod górkę? Łaskę Mu robimy...&lt;br /&gt;Jezus odwraca się spokojnie, mierzy swoim spojrzeniem - ciepłym, aczkolwiek przenikliwym i pyta: Czego tak naprawdę szukasz - jako człowiek i jako chrześcijanin? Dlaczego za Mną idziesz, skoro jest ci tak ciężko? Czego ode Mnie chcesz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7972435655796859647?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7972435655796859647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7972435655796859647' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7972435655796859647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7972435655796859647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/czego-szukacie.html' title='Czego szukacie?'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Rj-kdeVaEuc/TxH2JxVYx7I/AAAAAAAAFmY/Ff0-4OcyR_g/s72-c/w_drodze_do_pracy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-474047743081548134</id><published>2012-01-13T14:31:00.001+01:00</published><updated>2012-01-13T14:32:10.517+01:00</updated><title type='text'>Ponad wszystko</title><content type='html'>&lt;div class="separator tr_bq" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yGBbjCWTYpo/TxAx9GtUsBI/AAAAAAAAFmE/J0DrITdEePQ/s1600/syzyf.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="282" src="http://4.bp.blogspot.com/-yGBbjCWTYpo/TxAx9GtUsBI/AAAAAAAAFmE/J0DrITdEePQ/s320/syzyf.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nasza gorliwość, staranie, walka, postanowienie, wspinaczka, obietnice i zobowiązania... trwają, dopóki nie pojawi się pierwsza przeszkoda, upadek, zniechęcenia, trudność lub wypalenie. Wszystko skwitowane krótkim: "to nie dla mnie, może spróbuję czegoś innego". Czego? Nowej znajomości, nowej pracy, nowej formy gimnastykowania się, nowej diety, nowej książki, nowej żony, nowej wiary, nowego boga. Tamto nie wyszło. Stworzę sobie przynajmniej bogaty życiorys. A wierność i wytrwałość, w których ukryte są dwa słowa: PONAD WSZYSTKO?&lt;br /&gt;Przeszkodą było kalectwo i pewnie grzech, odległość, tłumy ludzi, zapchane wejście, opinia społeczna, kilogramy i zajęty Jezus.&amp;nbsp;Nie ma już nadziei?&amp;nbsp;Ręce opadały im z wysiłku, ale nie z bezradności, nie mogły opaść, bo podtrzymywały czyjeś życie. A w głowie jeden tylko plan: zrobimy tyle, ile potrafimy, będziemy próbować tak długo, na ile wystarczy nam sił, możliwości i pomysłów. Do końca! Rozwalmy więc może dach... Jeśli i to nie pomoże - to ściany. Jak się i to nie uda - nie odejdziemy, dopóki... Będziemy krzyczeć, machać, skakać! Musi zauważyć! Musi zadziałać! Niech więc uczyni to, na co my za słabi jesteśmy.&lt;br /&gt;Pisałem w Adwencie, że nie wierzę we wszechmoc człowieka lecz wszechmoc Boga, ten jednak dał mi i fantazję i umiejętności, by Go sprowokować do działania, mówienia, słuchania, pomocy, do kolejnego aktu miłości. Nie ma lepszej prowokacji od wierności. Ponad wszystko.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę.&lt;br /&gt;Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus widząc ich wiarę rzekł do paralityka: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”.   &lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-474047743081548134?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/474047743081548134/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=474047743081548134' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/474047743081548134'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/474047743081548134'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/nasza-gorliwosc-staranie-walka.html' title='Ponad wszystko'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-yGBbjCWTYpo/TxAx9GtUsBI/AAAAAAAAFmE/J0DrITdEePQ/s72-c/syzyf.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-1884744319330663755</id><published>2012-01-11T22:48:00.001+01:00</published><updated>2012-01-11T22:49:24.675+01:00</updated><title type='text'>Po kolędzie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kpm0lc6_IqA/Tw4DtCoLH3I/AAAAAAAAFj8/UjMw4lxfuTY/s1600/164.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="275" src="http://2.bp.blogspot.com/-kpm0lc6_IqA/Tw4DtCoLH3I/AAAAAAAAFj8/UjMw4lxfuTY/s320/164.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czy lubię kolędować? Na pewno lubiłem pierwsze dwa dni dziewięć lat temu, gdy jako diakon odwiedzałem nieznane mi jeszcze rodziny w parafii moich praktyk. Nie o lubienie i fascynację chodzi. Nie wiem, a mogę się tylko domyślać, co przeżywają lub jakie jest realne podejście tych, których odwiedzamy - radość? strach? nerwy? przymus moralny? krytyka? Mój odbiór jest pozytywny. Spotykałem się przez lata z bardzo życzliwym przyjęciem, z gościnnością, której wyrazem była nie tylko &amp;nbsp;rozmowa, kawa, ciasta, obiady i kolacje... coś ponad. Owszem, były takie spotkania z rodzinami, pośród których czułem się dobrze, czas uciekał ponad miarę, wolny od niezręcznego milczenia, z ciekawymi pytaniami, dyskusjami, wątpliwościami i żartem. To tam, gdzie żywsza wiara, głębszy związek z kościołem parafialnym, codzienny kontakt z panem w czerni. Inne domy jakby niecierpliwe, chłodne, milczące, dalekie. Jeszcze inne jakby w teatrze. Gra pozorów, za którą księżulo zwinie ze stołu białą kopertę.&lt;br /&gt;Po co tam szedłem? Mój cel to nie tylko modlitwa za dziadków, rodziców i dzieci, za żywych i umarłych, ale także pobłogosławienie tego miejsca, w którym żyją na co dzień. Miejsca ich radości i dramatów, kłótni, grzechu i budowania domowego Kościoła, miejsca ich wiary i niewiary. Błogosławiłem, by zło zostało pokonane siłą dobra, za którym skryty sam Bóg. Nie wiem, na ile sami byli otwarci, na ile myśleli o tym, co dokonuje się w momencie rysowania ręką krzyża nad ich codziennością...&lt;br /&gt;Jednak marzy mi się coś więcej. Kolęda nawet nie jako kolęda w okresie Bożego Narodzenia, ale może akcja rozciągnięta w czasie, połączona z ewangelizacją, wejściem nie tylko jednego księdza, czy jego "asysty", ale dwóch trzech świadków wiary, dotkniętych łaską, twardo stąpających po ziemi, zafascynowanych Chrystusem, którzy dadzą świadectwo, pomodlą się, zaszokują miłością, zaproszą, przypomną, że warto iść za Nim i że można iść za Nim także dziś.&lt;br /&gt;Uda się?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-1884744319330663755?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/1884744319330663755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=1884744319330663755' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1884744319330663755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1884744319330663755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/czy-lubie-koledowac-na-pewno-lubiem.html' title='Po kolędzie'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-kpm0lc6_IqA/Tw4DtCoLH3I/AAAAAAAAFj8/UjMw4lxfuTY/s72-c/164.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7258009539196160727</id><published>2012-01-10T22:26:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T22:26:02.540+01:00</updated><title type='text'>Nakichane</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8frb035kAII/Twys3-nuhuI/AAAAAAAAFXk/fNBIN7FlJfY/s1600/KICHANIE_WT_013_640x0_rozmiar-niestandardowy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="224" src="http://4.bp.blogspot.com/-8frb035kAII/Twys3-nuhuI/AAAAAAAAFXk/fNBIN7FlJfY/s320/KICHANIE_WT_013_640x0_rozmiar-niestandardowy.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam grzyby, szczególnie te w naszym publicznym spa. Rozkoszuję się niespłukanym brodzikiem, w którym odnaleźć można skarby człowieczeństwa. Strumień słuchawki prysznicowej sika z mocą, jak chce, nieujarzmiony, nieobliczalny. No i moja ukochana deska, czasem wykropkowana barwami i odcieniami żółci, niekiedy brązu - piękna jak jesień. Niedomykające się szafy, obwisłe półki. Tak. W końcu wróciłem do codzienności. A i w Kościele okres zwykły, rzec by się chciało - codzienny. Końcówka Adwentu, Boże Narodzenie we włoskiej odsłonie. Niespełna dwa tygodnie polskiego kolędowania wśród życzliwych lub złośliwych. Pozdrowienia, spotkania, rozmowy w przelocie. Sprawdziany znajomości. Wróciłem. Tym razem nie sam. Udało mi się przemycić moją koleżankę - grypę. Na szczęście nie waży wiele. Ale to dzięki niej mam nakichane. Nakichane na wszystko, co wokół. Czasem i na kogoś puszczę niechcący strumień kilku milionów czegoś tam żyjącego.&lt;br /&gt;Ze zdumieniem patrzę na tą czy tamtą personę. Kiedyś gorliwą, odważną, aktywną, z ogniem, z celem i pragnieniem. Teraz przygasłą, rozczarowaną, machającą ręką dezaprobaty. W nosie ma nie tylko drobnoustroje, czy coś tam, ale i to, co było dla niej takie ważne. Czasami i wiarę, uczciwość, człowieka, Boga. Moje kichanie to tylko skutek tego, co w środku się dzieje. Moje kichanie szkodzi innym. Obcierając nos - piękny i subtelny nos - lawendową chusteczką wyciągniętą z szesnastej już paczki, zastanawiam się, czy mi jeszcze zależy. Jeśli tak - to na czym lub na kim? Mam nakichane... na mój pokój, biurko, łazienkę... Ale nie na to, co było i jest sensem mojego życia. Idę dalej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7258009539196160727?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7258009539196160727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7258009539196160727' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7258009539196160727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7258009539196160727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2012/01/nakichane.html' title='Nakichane'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-8frb035kAII/Twys3-nuhuI/AAAAAAAAFXk/fNBIN7FlJfY/s72-c/KICHANIE_WT_013_640x0_rozmiar-niestandardowy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5786906194113233770</id><published>2011-12-25T22:11:00.001+01:00</published><updated>2011-12-26T11:11:20.577+01:00</updated><title type='text'>Po...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zH6iXvjYsFA/TveRhH-L33I/AAAAAAAAFXQ/WhHGbmEM024/s1600/11197972.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://3.bp.blogspot.com/-zH6iXvjYsFA/TveRhH-L33I/AAAAAAAAFXQ/WhHGbmEM024/s320/11197972.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po świętach oczywiście. Boże Narodzenie w zwyczajnym włoskim kalendarzu ogranicza się tylko do jednej doby. Jutro zwyczajny dzień pracy. Idąc tropem liturgii, brzmieć będzie jeszcze w uszach i sercach bardziej gorliwych śpiew Gloria in excelsis Deo, znajdą być może jeszcze czas, aby spotkać się z Przychodzącym. Minęło napięcie oczekiwania. Dzień świąteczny, to dla mnie dzień senny. Od lat. Celebracje do późnych godzin nocnych i - gdy inni śpią - od wczesnego rana, na warcie. Zaczęliśmy dzień Jutrznią i różańcem... z tą garstką, która o pianiu kogutów pojawiła się w kościele. Potem czuwanie w konfesjonale, w oczekiwaniu na tych, którzy wrócili z daleka lub na tych co jednanie z Panem Bogiem zostawili po zrobionych porządkach, popakowanych prezentach, ugotowanym króliku. A że Pan cierpliwy, dlaczego nie miałby poczekać? Msza w ośrodku dla chorych umysłowo i dla poranionych życiem. Obiad z siostrami. Krótka drzemka. Adoracja, Nieszpory, różaniec w kościele z kolejną grupką parafian. Ileż radości - tej duchowej, ale i tej z zewnątrz, związanej z animacją liturgiczną. Napiszę krótko - nie mogłem zgasić uśmiechu. Dziwactw pod dostatkiem. Urodziły nam się dwa "Jezusy". Niestety nie są do siebie podobne. Jeden leży w żłóbku, a że żłóbek mały, drugiemu przygotowano koszyk... tuż obok. Dobrze że radują. Jakże odmienny i specyficzny był to czas. Wigilia pierwszy raz bez opłatka. Święta tylko z obcymi, na obczyźnie. Zamiast makowców, pierogów i ubitych ryb, butelka wody z plastykowym kubkiem. Na szczęście odkryłem, gdzie miejscowy proboszcz przechowuje słodycze. Rewelacja. Dokąd jeszcze wywlecze mnie Pan? Zobaczymy. Jutro późnym popołudniem wracam do Rzymu. Potem...&lt;br /&gt;Nie wiem, czy nadążę za Panem. Nie wiem, czy On nadąża za mną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5786906194113233770?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5786906194113233770/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5786906194113233770' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5786906194113233770'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5786906194113233770'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/12/po.html' title='Po...'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-zH6iXvjYsFA/TveRhH-L33I/AAAAAAAAFXQ/WhHGbmEM024/s72-c/11197972.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7053701008914834029</id><published>2011-12-24T20:40:00.001+01:00</published><updated>2011-12-24T20:40:48.342+01:00</updated><title type='text'>Z życzeniem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-aBj98lp_g8M/TvYpT3pIDFI/AAAAAAAAFXE/T9Zc8zTrmTo/s1600/Szopka-betlejemska.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-aBj98lp_g8M/TvYpT3pIDFI/AAAAAAAAFXE/T9Zc8zTrmTo/s320/Szopka-betlejemska.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czy dziś, jutro i potem, w czasie naszego świętowania będziemy myśleć właśnie o Przychodzącym? Czy będzie mógł wejść do każdego domu, naruszając ustalony porządek? Dotknie każdego z nas? Wiele jest miejsc na tym świecie, gdzie nikt nie wspomni o Bogu, który z miłości do człowieka sam stał się Człowiekiem. Wiele jest mieszkań, w których zabraknie zwykłego ciepłego słowa, bliskości, uśmiech, spokoju. Wiele rodzin przybitych cierpieniem, biedą, nałogiem niepewnie dziś spojrzy w przyszłość, podniesie głowę w stronę nieba. Popłyną łzy, bo znowu ktoś odszedł, kogoś zabrakło. Wielu samotnych ze zgryzoty przeklnie tę noc... A jednak tak bardzo pragnę, by przyszedł, by przychodził, nigdy nie odszedł, nie pozwolił odejść.&lt;br /&gt;Dziś życzę Tobie, aby Twoje życie stało się domem miłości, domem chleba, prawdziwym Betlejem, schronieniem, oazą Jezusa. Życzę, abyś potrafił Go nieść, dawać tam, gdzie ciągle trwa noc. Abyś czynił Boże Narodzenie. Dziś. Zawsze.&lt;br /&gt;Dziękuję tym, którzy pamiętają, piszą, dzwonią, są, wspierają mnie w jakikolwiek sposób. Wiele to dla mnie znaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/ck_5dGP2c5c" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7053701008914834029?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7053701008914834029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7053701008914834029' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7053701008914834029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7053701008914834029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/12/czy-dzis-jutro-i-potem-w-czasie-naszego.html' title='Z życzeniem'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-aBj98lp_g8M/TvYpT3pIDFI/AAAAAAAAFXE/T9Zc8zTrmTo/s72-c/Szopka-betlejemska.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-306370636626399132</id><published>2011-12-23T23:08:00.000+01:00</published><updated>2011-12-23T23:08:46.487+01:00</updated><title type='text'>Na kupie gnoju</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/WPhxL4QOIKU/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/WPhxL4QOIKU&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/WPhxL4QOIKU&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Rozczula mnie ta pioseneczka. Drewniane okiennice w moim pokoju już zamknięte. O tej porze i tak nie widać moich ukochanych pagórków, wzniesień i wędrujących uliczkami ludzi. Kończy się dzień. Jakby nie było ciągle adwentowy i jednocześnie specyficzny. Specyficzny, bo nigdy jeszcze nie miałem takiej końcówki Adwentu. Wyłączony jestem całkowicie z tego, co związane ze sklepowym szaleństwem. Nie sprzątam, nie czyszczę, nie piorę. Nie stroję choinki. Nie chodzę na spotkania opłatkowe. Nie śpiewam jeszcze kolęd. Wszedłem w ciszę. Nadsłuchuję w niej każdego dnia Słowa, któremu pozwalam brzmieć, śpiewać, wędrować, zawracać mi w głowie. Wszedłem w ciemność. Jakże wyraźne staje się światło - nie tylko wtedy, gdy o świcie odpalam dwie małe świeczki, ale to światło, które przedziera się przez duszę. Wszedłem w ludzkie problemy. Jakże zacząłem tęsknić za nadzieją, której kroki stają się takie wyraźne. Wszedłem smutek - nie mój... a radość tryska od Elżbiety, Zachariasza, Jana, Maryi, wielu innych. Wszedłem na wiele godzin do konfesjonału. Tu w nim przeżywam przyjście Jezusa, Jego nowe rodzenie. Czasem jakby na kupie gnoju, w nędzy, na sianie, na wygodnej kanapie, bolesne, piękne, trudne, prawdziwe. Rodzi się w tysiącu pytań, w rzece wątpliwości, pomiędzy wiarą i jej brakiem. W obojętności i miłości ludzi, która powala. Jutro moją Wigilię, moje czuwanie, moje oczekiwanie również spędzę w konfesjonałem. To jeden z cudowniejszych żłóbków, jedna z piękniejszych szopek które udało mi się zobaczyć, odkryć, przyjąć. Rodzi się. Na chwilę. Po raz kolejny. Pierwszy. Ostatni. Na zawsze. Rodzi się. &amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-306370636626399132?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/306370636626399132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=306370636626399132' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/306370636626399132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/306370636626399132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/12/na-kupie-gnoju.html' title='Na kupie gnoju'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7094600427255651659</id><published>2011-12-21T18:48:00.001+01:00</published><updated>2011-12-21T18:49:32.973+01:00</updated><title type='text'>Radość z czekania</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-AdVKFkxgBTc/TvIaOWZ1JcI/AAAAAAAAFWs/QvIpWUydiVM/s1600/6kosciol_zenona.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="220" src="http://2.bp.blogspot.com/-AdVKFkxgBTc/TvIaOWZ1JcI/AAAAAAAAFWs/QvIpWUydiVM/s320/6kosciol_zenona.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tr_bq"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tr_bq"&gt;Weronę pierwszy raz widziałem kilka lat temu... tak przy okazji i tylko na kilka godzin. Dziś mogłem przyjrzeć się jej lepiej. Odwiedziłem kilka niezwykłych miejsc. Wrażenie zrobiła na mnie budowana w stylu romańskim, potem we wczesnym gotyku Bazylika św. Zenona (urodzony około 300 roku), w której on sam spokojnie sobie spoczywa w przeszklonym ołtarzu, strasząc ludzi widokiem zabalsamowanego ciała. Przyciąga uwagę Bazylika św. Anastazji, chyba najpiękniejszy gotycki kościół w prowincji Veneto. Oczywiście i Arena, która łudząco przypomina rzymskie Koloseum. Następnym razem zwiedzanie przewiduję... no właśnie. Od jutra przez trzy dni od rana do wieczora zamierzam zamieszkać w konfesjonale. Nadciągają tłumy poszukujących, wątpiących, obojętnych, zimnych i gorących, świętych i byle jakich, walczących i spełniających nakazy tradycji. Dyżur spowiednika kończę 24 grudnia około godz. 19.00. Wspominałem, że na posiłki chodzę do domu generalnego sióstr z Instytutu Cenacolo. Mieszkają w nim z małymi wyjątkami staruszki, babinki, które życie oddały służąc w różnych miejscach północnej Italii, Peru, Brazylii. Zostały pokonane czasem, latami, zmęczeniem. Przygarbione, pomarszczone, schorowane. Nie mają właściwie nic. Żyją skromnie. I co dziwne - to nie jest dom rozpaczy, to nie jest umieralnia, czy poczekalnia na śmierć. Są radosne, wygłupiają się, żartują, robią sobie "jaja", wzajemnie pomagają, pracują na ile jeszcze potrafią. Gościnne ponad miarę. Są dla mnie znakiem Adwentu, są słowem proroka zapowiadającym przyjście Pana, są mądrymi pannami, które zakupiły oliwy i w ciemności trudnego finiszu palą lampy dla swojego Ukochanego. Radość z czekania.&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Pnp 2,8-14:&lt;br /&gt;Cicho! Ukochany mój!&amp;nbsp;Oto on! Oto nadchodzi!&amp;nbsp;Biegnie przez góry,&amp;nbsp;skacze po pagórkach.&amp;nbsp;Umiłowany mój podobny do gazeli,&amp;nbsp;do młodego jelenia.&amp;nbsp;Oto stoi za naszym murem,&amp;nbsp;patrzy przez okno,&amp;nbsp;zagląda przez kraty.&amp;nbsp;Miły mój odzywa się&amp;nbsp;i mówi do mnie:&amp;nbsp;„Po wstań, przyjaciółko moja,&amp;nbsp;piękna moja, i pójdź!&amp;nbsp;Bo oto minęła już zima,&amp;nbsp;deszcz ustał i przeszedł.&amp;nbsp;Na ziemi widać już kwiaty,&amp;nbsp;nadszedł czas przycinania winnic,&amp;nbsp;i głos synogarlicy już słychać&amp;nbsp;w naszej krainie.&amp;nbsp;Drzewo figowe wydało zawiązki owoców&amp;nbsp;i winne krzewy kwitnące już pachną.&amp;nbsp;Powstań, przyjaciółko moja,&amp;nbsp;piękna moja, i pójdź!&amp;nbsp;Gołąbko moja, ukryta w zagłębieniach skały,&amp;nbsp;w szczelinach przepaści,&amp;nbsp;ukaż mi swą twarz,&amp;nbsp;daj mi usłyszeć swój głos!&lt;br /&gt;Bo słodki jest głos twój&amp;nbsp;i twarz pełna wdzięku”.&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/Xx1ToMnWUPA" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7094600427255651659?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7094600427255651659/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7094600427255651659' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7094600427255651659'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7094600427255651659'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/12/radosc-z-czekania.html' title='Radość z czekania'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-AdVKFkxgBTc/TvIaOWZ1JcI/AAAAAAAAFWs/QvIpWUydiVM/s72-c/6kosciol_zenona.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-3039376476670002361</id><published>2011-12-20T15:15:00.001+01:00</published><updated>2011-12-20T15:15:24.365+01:00</updated><title type='text'>Adwentowo</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wrakiqkvETs/TvCYT53NfjI/AAAAAAAAFWk/XDv1QOUmNrI/s1600/medytacja.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-wrakiqkvETs/TvCYT53NfjI/AAAAAAAAFWk/XDv1QOUmNrI/s320/medytacja.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tak jak myślałem. Dostęp do internetu niezwykle ograniczony, co ma też swoje zalety. Od kilku dni jestem na miejscu, to znaczy w Weronie, a jeszcze właściwiej w jej części zwanej Quinto. Miejsce urocze, ciche i spokojne, otoczone już górami, widoki więc zachwycają. Temperatura bardziej zimowa. Nie znam nikogo. Uczę się dopiero na pamięć niektórych imion. Co do zajęć... Sprawuję Mszę w kościele parafialnym lub w ośrodku santa Chiara, który przeznaczony jest dla osób próbujących popełnić samobójstwo, dla niepełnosprawnych umysłowo, a także dla osób terminalnie chorych. Czuję się więc pośród nich dobrze. Każdego dnia spowiadamy. Spowiedzi cieszą. Słucham tych ludzi i widzę, że ktoś z nimi intensywnie pracuje, ktoś o nich się troszczy, są świadomi wiary, wezwań, trudności i grzechu, ale i nadziei płynącej od Chrystusa. Wczorajszy wieczór przeznaczony był na spowiedź dla młodzieży. Dobrze przygotowane nabożeństwo przez diecezjalnego duszpasterza - który jest dla nich!!!, który ma pomysł!!!, któremu się chce!!! i który w końcu nie ogranicza się tylko do tytułu wypisanego na dekrecie!!!. Oby więcej takich duszpasterzy. To był dobry wieczór, Boży wieczór. Dziś spowiadać będziemy dzieci. Miałem okazję wczoraj również spędzić kilka godzin w Wenecji. Pora ta nie służy turystom, mi służyła bardzo. Wenecja jest piękna, romantyczna i mistyczna. Zachwycać się można nie tylko zabytkami, miejscami związanymi ze świętymi, ale i tym, co rodzi się z połączenia wody, ognia, powietrza i ziemi. Jutro przede mną kilka godzin przeznaczonych na samą Weronę.&lt;br /&gt;Cieszę się ciszą. Mam jej teraz pod dostatkiem. Wyglądam przez okno, szukam Nadchodzącego. Myślę o najbliższych dniach. Myślę o ludziach. I znowu mogę napisać - cieszę się, że mam o kim myśleć.&lt;br /&gt;Kiedyś chciałem sam sobie wybudować życie... Nie wiem, co z tego by wyszło. Lepiej jednak gdy to Pan buduje dla siebie dom z mojego życia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-3039376476670002361?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/3039376476670002361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=3039376476670002361' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3039376476670002361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3039376476670002361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/12/tak-jak-myslaem.html' title='Adwentowo'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-wrakiqkvETs/TvCYT53NfjI/AAAAAAAAFWk/XDv1QOUmNrI/s72-c/medytacja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5273237255973727842</id><published>2011-12-15T23:34:00.000+01:00</published><updated>2011-12-15T23:34:26.377+01:00</updated><title type='text'>Na walizce</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-algTKvQzGsQ/Tup15xZrhxI/AAAAAAAAFWc/yj7vXaBMUso/s1600/27437680.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-algTKvQzGsQ/Tup15xZrhxI/AAAAAAAAFWc/yj7vXaBMUso/s320/27437680.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Wczoraj te dwa słowa wyrywały się jak echo z ust naszych profesorów na zakończenie każdego wykładu, a potem z wielu innych ust, gdy wychodziliśmy z gmachu Uniwersytetu. Rozpoczęła się dla nas przerwa świąteczna, następnym razem spotkamy się w podobnym gronie 9 stycznia. A skarpety już w walizce. Buon Natale - dobrych świąt chcieliśmy sobie życzyć... Dzisiaj w naszym domu uroczysta kolacja, jakby imitacja tej wigilijnej... Modlitwa, dzielenie opłatkiem, życzenia, barszcz, karp, makowiec... Śpiew kolęd (chociaż to ciągle Adwent). Wrzucam majty. Dla niektórych z nas ta imitacja wieczerzy będzie jedyną wieczerzą na wzór tej z 24 grudnia. Koszulki lecą. Z różnych powodów nie dojedziemy do rodzinnych domów, czy parafii, by świętować wśród swoich. Dwa swetry (wystarczą?). Obcy staną się swoimi. Jestem w trakcie pakowania. Spodnie - jedne eleganckie, drugie zwyczajne, codzienne. Wziąć trzecią parę? Jutro wczesnym rankiem wyjeżdżam do Werony - do nieznanej mi jeszcze parafii. Trzeba dorzucić brewiarz, najlepiej ten włoski. Zamienię się na ten czas w spowiednika... Dlaczego nie w Polsce? Szał cenowy biletów, praktyka języka, doświadczenie czegoś nowego... kilka aspektów przyczyniło się do tej decyzji. Wezmę książkę z prawa małżeńskiego do czytania wieczorem. Uświadamiam sobie, że to będą moje pierwsze święta poza Polską. Może dlatego tak wolno idzie mi to pakowanie. I co jak co, ale Wigilii będzie mi brakować, tu niestety jej się nie obchodzi. Kilka koszul pod koloratkę i jakieś mniej oficjalne. Będzie więcej czasu na modlitwę, na dotknięcie tej samotności, której jeszcze nie przeżywałem, ale za to przeżywają ją inni. A... i piżama się przyda. Będzie ciszej. A wierzę, że Bóg w ciszy lubi przychodzić, więc przyjdzie. Klapki pod prysznic - przesadzam? Pewnie westchnę głębiej, myśląc o kolacji w DPS, i w innych mało zrównoważonych miejscach, o Mszy dla niepełnosprawnych, ich opiekunów - jakby w Betlejem. Te niezwykłe spojrzenia... oczy otwarte na życie. Marynarka jedna musi wystarczyć.&lt;/div&gt;Prawdopodobnie ograniczony będzie też dostęp do internetu, tym więcej przestrzeni na inne sprawy. Mam nadzieję, że uda mi się chociaż życzenia napisać. Maszynka do golenia, kosmetyczka - trochę mniejsza niż Simony. A szczerze, to nie chce mi się tam jechać... Jeszcze dokumenty, klucze, ładowarka do telefonu. Po mojej głowie ludzie się przemieszczają. Wziąłbym jednak tą czarną kurtkę, czarny wyszczupla. Bóg przecież w każde miejsce chciałby zajrzeć. Tam, dokąd zmierzam, brakuje księży. Będę potrzebny. Jeden pasek wystarczy, ten uniwersalny. Dlaczego więc nie pomóc? Biorę opłatek. Już sam się uśmiecham. Z kim się podzielę? Ja już o to zadbam. To może być piękne Boże Narodzenie. Dobrze, że suszarki brać nie muszę. Ręcznikiem głowę przetrę. Właśnie - ręczniki. A gdyby co, to BUON NATALE!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/Ki4i6DB7M1I" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5273237255973727842?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5273237255973727842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5273237255973727842' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5273237255973727842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5273237255973727842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/12/na-walizce.html' title='Na walizce'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-algTKvQzGsQ/Tup15xZrhxI/AAAAAAAAFWc/yj7vXaBMUso/s72-c/27437680.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2863056841571702895</id><published>2011-12-11T19:54:00.001+01:00</published><updated>2011-12-11T19:56:52.775+01:00</updated><title type='text'>Buty z borsuka i magia świąt</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-krSEs1EXvak/TuT43wg2KTI/AAAAAAAAFWM/QKaZ5tbwR0k/s1600/6590529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-krSEs1EXvak/TuT43wg2KTI/AAAAAAAAFWM/QKaZ5tbwR0k/s320/6590529.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Od prawie miesiąca w Rzymie przebywa Bożena, pochodzi z parafii, w której posługiwałem. Ostatnie 12 lat pracowała na misjach w Brazylii, głosząc - tak mi się wydaje - Chrystusa i pełniąc różne funkcje w tamtejszym lokalnym Kościele. Cieszę się jej obecnością, bo to zawsze ktoś swój, mimo różniących nas poglądów i charakterów. Moi przyjaciele twierdzą, że Wieczne Miasto jest zbyt małe dla naszych nieskromnych osób, a każde spotkanie może zakończyć się zamieszkami. Ale póki co jest dobrze. Wczoraj wędrowaliśmy ulicami pomiędzy sklepami szukając dla niej odpowiednich butów. Siostry - wybaczcie - Wy to macie gust! Proponowałem szpilki w stylu Lady Gaga... Zrobiłyby wrażenie podczas adoracji... Bożena uparta, kupiła czarne ciżemki z borsuka. Witryny coraz bardziej przeniknięte motywami - czasami&amp;nbsp;zeświecczonymi&amp;nbsp;- świąt Bożego Narodzenia: choinki lub inne drzewka, krasnale, renifery, bombki, tysiące świateł. W kluczowych miejscach stoją olbrzymie choinki oblane światłem, tak popularne tu żłóbki - jeszcze puste. Nad głowami utkane barwami dywany. Ktoś mógłby powiedzieć - magia, klimat świąt. Czy to tylko komercja? Prowokacja? Sposób na wydobycie pieniążka od naiwnego klienta, który daje porwać się urokowi odbieranemu okiem, uchem, sercem i mniej rozumem? Poniekąd tak. Poniekąd. Widzę już minę mojego przyjaciela z sąsiedniej parafii, którego ulubionym zajęciem jest krytyka wszystkiego i wszystkich... Myślę, że zamknąłbym jego usta, gdybym dodał, że na Placu Świętego Piotra już budują jeden z piękniejszych i większych&amp;nbsp;żłóbków bożonarodzeniowych (Włosi mają problem z odpowiednim tempem), a w katedrze świata - Bazylice na Lateranie żłóbek stoi gotowy od połowy listopada! Czeka tylko na położenie figury Jezusa. Komercja? Nie mam nic przeciwko. Jeśli te światła, ozdoby, symbole, żłóbki wyrażają jedno: "Panie, jesteśmy gotowi Cię przyjąć. Już. I teraz.&amp;nbsp;Wszystko już jest. Brakuje nam tylko Ciebie". Data nie ma tu znaczenia. Przecież i 24 grudnia, i 25 również, i w inne dni mimo kalendarzowego wspomnienia, przygotowanych stołów, życzeń, wzruszeń... życie, codzienność mogą pozostać puste. Bo bez Niego. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: -webkit-auto;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/PY_PgCYOMdM/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/PY_PgCYOMdM&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/PY_PgCYOMdM&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2863056841571702895?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2863056841571702895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2863056841571702895' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2863056841571702895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2863056841571702895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/12/buty-z-borsuka-i-magia-swiat.html' title='Buty z borsuka i magia świąt'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-krSEs1EXvak/TuT43wg2KTI/AAAAAAAAFWM/QKaZ5tbwR0k/s72-c/6590529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-9184834122843386984</id><published>2011-12-08T21:22:00.003+01:00</published><updated>2011-12-08T23:59:00.258+01:00</updated><title type='text'>Tylko przyjdź!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hbwUdEJuVkY/TuEb0_sA_GI/AAAAAAAAFWE/plUASiK0MUM/s1600/szybka-jazda-914-OBRAZKY.PL.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-hbwUdEJuVkY/TuEb0_sA_GI/AAAAAAAAFWE/plUASiK0MUM/s320/szybka-jazda-914-OBRAZKY.PL.jpg" width="294" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;1. Natura i jej prawa niekiedy potrafią silnie na mnie oddziaływać. W pełnię księżyca mam problemy ze spaniem. Gdy nadchodzą deszczowe chmury i spada ciśnienie atmosferyczne, ziewam i łapię w powietrzu i zawczasu opadającą głowę. Po burzy duszą mnie intensywnie pyłki, które niestety nie chcą od kilku lat wejść ze mną w związek przyjaźni. Gdy brakuje mi światła, pogarsza mi się nastrój. Mam nadzieję, że te symptomy nie świadczą o moim odczłowieczeniu... Padam więc, zdycham, wzdycham, kwilę i jęczę. To nie jest użalanie. To nie marudzenie. To uświadomienie sobie, że jest granica, jest mur, jest bariera, których nie da się przezwyciężyć. Samemu. Nie wierzę we wszechmoc człowieka. Wierzę we wszechmoc Boga. I chociaż robi się ciemno, to tylko po to, aby wyraźniej zauważyć zapalające się światło. Gdy zauważysz, choćby z daleka, pójdziesz, poczołgasz się, doczłapiesz. Światło zapali się w miejscu, w którym zabraknie ci siły. I łatwiej wtedy&amp;nbsp;wykrztusić&amp;nbsp;z wiarą: "nieś mnie, Panie", myślisz, że nie poniesie? Tylko na to czeka. "Przyjdź!"&lt;br /&gt;2. Niepokalana. Mama (staram się nie używać słowa matka) Jezusa, św. Jana Apostoła, moja. Jest światłem, a może bardziej odbija światło Światłości Prawdziwej. Pokazała i przypomniała, co to znaczy być pięknym człowiekiem, czym jest wierność, na czym polega miłość ponad wszystko. Kochała i kocha - to wiemy. Cierpiała. Tyrała. Była sponiewierana. Odrzucona. Krytykowana. Skąd Jej siła? Wierność. Nie lubię kiczowatych wizerunków Maryi, które są odbiciem dawnych dam dworu, pań do towarzystwa, dziś fotomodelek swoim świętym pyszczkiem obwieszczających, że jest cudnie. Maryja nie miał świętego pyszczka. Miała i ma twarz człowieka cierpiącego, gdy zaczyna brakować miłości. Miała i ma twarz człowieka myślącego i patrzącego dalej - nie tylko na swoją kieszeń, domek, i tych swoich. Miała i ma twarz przeoraną tęsknotą, pytaniami, ale i nadzieją. Miała i ma twarz Boga, bo była i jest Jego lustrem, Jego obrazem... Oświetl i naszą twarz, którą chowamy w ciemności. "Przyjdź!"&lt;br /&gt;3. Dziś wiele o specjalnych godzinach świętych... Pewnie to i mobilizacja, zachęta, lekarstwo. Dla mnie każda godzina może być święta. 12.00, 15.00, 17.35, nawet o 5.00 rano. W każdej godzinie mogę spotkać Boga przychodzącego na wiele i różnych sposobów. W bałaganie, zabieganiu, w pokoju, w kościele. Zaskakuje. Zadziwia. Łamie schemat. "Przyjdź!"&lt;br /&gt;4. Adwent ma zmienić. Jak? Mogę na Niego popatrzeć - jest adoracja. Mogę Go dotknąć i mogę Go zjeść - jest Msza Święta. Mogę nie słysząc posłuchać, co mówi - jest Pismo Święte. Mogę być wolny - jest spowiedź. Mogę z Nim rozmawiać - jest modlitwa. Mogę być bardziej Nim - jest służba, pomoc, jałmużna. Mogę w końcu dać swój czas nie sobie. I przeze mnie Bóg może do kogoś przyjść. O 12.00, 15.00, 17.35 i o 5.00. Tylko: "Przyjdź!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A On - Bóg znowu odpowiada: nie muszę przychodzić. Przyszedłem. JESTEM. To ty w końcu przyjdź. W jakikolwiek sposób, tylko przyjdź.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=7SFIevAbuNJ&amp;amp;login=dominiczka89&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;Gdy Adam zjadł owoc z drzewa zakazanego, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: „Gdzie jesteś?”&lt;br /&gt;On odpowiedział: „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się”.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-9184834122843386984?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/9184834122843386984/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=9184834122843386984' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/9184834122843386984'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/9184834122843386984'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/12/tylko-przyjdz.html' title='Tylko przyjdź!'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-hbwUdEJuVkY/TuEb0_sA_GI/AAAAAAAAFWE/plUASiK0MUM/s72-c/szybka-jazda-914-OBRAZKY.PL.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5699493780665286240</id><published>2011-12-04T21:23:00.003+01:00</published><updated>2011-12-04T23:17:15.879+01:00</updated><title type='text'>Klucz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yKSJqETCgNc/TtvVg_4P40I/AAAAAAAAFVM/0vuSPjU1l_w/s1600/P1010116.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://2.bp.blogspot.com/-yKSJqETCgNc/TtvVg_4P40I/AAAAAAAAFVM/0vuSPjU1l_w/s320/P1010116.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mój czcigodny Ziomek, którego bardzo serdecznie pozdrawiam, bardzo często mobilizuje mnie do pracy nad kodeksem i jego komentarzami, powtarzając kilka razy dziennie i w koło Macieju "ucz się!", robi to czasem z przekąsem i jakby z niewinnym uśmiechem, innym razem... powiedzmy - z troski. Słucham go, więc mózg w ruch i do roboty. Tłem moich skoszarowanych ostatnio dni stała się muzyka Preisnera, którą odkrywam na nowo, w której się zakochuję i która bardzo pozytywnie na mnie działa. To życie pisane muzyką. Świat odbierany nutami. To dzieło, którego KOMPOZYTOREM jest KTOŚ ponad tym wszystkim i w tym jednocześnie.&amp;nbsp;Wylewa się z niej cisza, uderza burza, melancholia, tęsknota, płacz i śmiech, zdrada i miłość. Ta muzyka to wędrowanie z nadzieją i marzeniami. Niekoniecznie tymi fikcyjnymi, nie do zrealizowania, ale z tymi jak najbardziej możliwymi do osiągnięcia.&lt;br /&gt;Związanymi z ludźmi, którzy tak głęboko zakorzenili się w mojej pamięci, a przez to ciągle są mi tak drodzy i potrzebni, by być z nimi blisko choć na odległość...&amp;nbsp;z moim powołaniem, by przenikała je radosna i ożywiająca wierność... z pracą, by służyła... z relacją, którą mam tworzyć z Bogiem, bym jeszcze z większym przekonaniem mógł widzieć w NIM TATUSIA... z poszukiwaniem szczęścia, które już jest - ale jeszcze go nie ma.&lt;br /&gt;Adwent jest i czekaniem - tak łatwiej, i nie tylko czekaniem. To poszukiwanie TEGO, który idzie, który jest, który wychodzi zawsze na przeciw. Znaleźć klucz, by nauczyć się słuchać i czytać dzieło tego niezwykłego KOMPOZYTORA, Jego Słowo, Jego zamiar, Jego wolę. Jego miłość. I pełnię, którą zakryje każdy brak.&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;„Oto wasz Bóg!”.&lt;br /&gt;Oto Pan, Bóg, przychodzi z mocą i ramię&amp;nbsp;Jego dzierży władzę.&lt;br /&gt;Oto Jego nagroda z Nim idzie i przed&amp;nbsp;Nim Jego zapłata.&lt;br /&gt;Podobnie pasterz pasie swą trzodę,&lt;br /&gt;gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi,&lt;br /&gt;owce karmiące prowadzi łagodnie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/v8GEA6ij6KQ/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/v8GEA6ij6KQ&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/v8GEA6ij6KQ&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5699493780665286240?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5699493780665286240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5699493780665286240' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5699493780665286240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5699493780665286240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/12/klucz.html' title='Klucz'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-yKSJqETCgNc/TtvVg_4P40I/AAAAAAAAFVM/0vuSPjU1l_w/s72-c/P1010116.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2074816077020087118</id><published>2011-12-01T23:23:00.001+01:00</published><updated>2011-12-01T23:50:05.608+01:00</updated><title type='text'>Bezradność</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-We85qm_Bkf0/TtgEbvuioII/AAAAAAAAFVE/LVP0NXwe56s/s1600/bezradnosc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="216" src="http://3.bp.blogspot.com/-We85qm_Bkf0/TtgEbvuioII/AAAAAAAAFVE/LVP0NXwe56s/s320/bezradnosc.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jeśli piszę poważniej, przychodzą smsy z zapytaniem, czy mam doła. Nie mam. To na początek. A na drugi początek - skasował mi się facebook. I już do niego nie zamierzam wracać.&lt;br /&gt;Wcześniej niż zazwyczaj muszę się położyć, nie tylko ze względu na przymrużone o tej godzinie oczy i mniej sprawny umysł. Więcej siedzę i w książkach i na książkach. Za kilka dni dość poważna bitwa z prawa procesowego, a dziś moje ciało złośliwie zarządziło całodzienną pauzę. Zbratałem się z łóżkiem do godziny 16.00. Niektórych rzeczy nie można pokonać. A w głowie słówka, schematy i definicje mieszały się z nerwami i dziecinną bezradnością.&lt;br /&gt;Bezradność - stan znienawidzony. Oznacza porażkę, niedojrzałość, nieumiejętność stawiania czoła przeszkodom. Brak siły do działania. Brak wizji. Związana z dużym znakiem zapytania, który jak echo powtarza: "I co dalej? Co teraz zrobisz? Nie masz szans". A potem te jeszcze bardziej rozbijające głosy: "Jesteś do niczego! Nieudacznik! Nic Ci w życiu poza włosami nie wychodzi". A dobić się można, stawiając siebie obok zacniejszego, mądrzejszego, świętszego człowieka...&lt;br /&gt;Nie lubię bezradności. Uczę się jednak za nią dziękować. Bo to ona staje się sprawdzianem mojej wiary z jednej strony. Chociaż co to za sztuka wierzyć, gdy wszystko runęło, a sama wiara pozostała? A z drugiej zabija całkowicie pychę... Bo aby żyć, by iść dalej, by wyjść z tego, co skomplikowane - właśnie przez bezradność - wołam: Panie, pomóż mi! To czas, kiedy On - Bóg otrzymuje ode mnie hojnym gestem możliwość działania we mnie, udzielenia mi pomocy, wzięcia mnie na ręce, prowadzenia przez ciemną dolinę.&lt;br /&gt;Bezradność nie jednemu zapaliła światło. Na Boga. Sam przecież nie dam rady przejść całego życia, by spokojnie zamknąć oczy nie tylko tej nocy, ale i ostatniej, która jutrzenką się stanie.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze,&lt;br /&gt;bo Pan jest wiekuistą Skałą!&lt;/blockquote&gt;A na koniec piosenka. Nie moja oczywiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/1TysJu2wYZo/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1TysJu2wYZo&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/1TysJu2wYZo&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2074816077020087118?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2074816077020087118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2074816077020087118' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2074816077020087118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2074816077020087118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/12/bezradnosc.html' title='Bezradność'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-We85qm_Bkf0/TtgEbvuioII/AAAAAAAAFVE/LVP0NXwe56s/s72-c/bezradnosc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2642497634656208578</id><published>2011-11-29T23:07:00.001+01:00</published><updated>2011-11-29T23:54:28.554+01:00</updated><title type='text'>Odsłona druga</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8OWozJO2uGs/TtViHy7GK3I/AAAAAAAAFU8/wq7vBw1byYw/s1600/aiuto.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="228" src="http://2.bp.blogspot.com/-8OWozJO2uGs/TtViHy7GK3I/AAAAAAAAFU8/wq7vBw1byYw/s320/aiuto.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mieć rację. Najlepiej zawsze. Umiejętnie wypowiadać się na każdy temat. Posiadać rzeszę znajomych. Być zajętym przez aktywną działalność na różnych szczeblach prywatnego i publicznego życia. Podnosić kwalifikacje - zawsze, do końca i jeszcze pięć minut po śmierci. Znać wszystkie nowinki techniczne i sąsiedzkie. Chwalić się ilorazem inteligencji, której byle osioł nie przebije. Być ekspertem od wszystkiego - począwszy od wyrobu masła, przez politykę,&amp;nbsp;paramedycynę, ekonomię, na Objawieniu kończąc. Inicjować reformy. Mieć wizję. I w ogóle mieć. Zbawiać świat. Być człowiekiem, który coś znaczy. Odnieść sukces. I przy okazji minąć drugiego człowieka, nie spotkać Boga, albo spotkać Go i minąć. Bez głębi. Pobieżnie. Szybko. Bez ciszy. Bez relacji. Sam sobie i tylko dla siebie.&lt;br /&gt;A przecież jest jeszcze inna odsłona. Świat Boga, w którym BYĆ - znaczy więcej niż MIEĆ. Prawdziwy - z płaczem i śmiechem, z rodzeniem i umieraniem, ze zdradą i powrotem, z grzechem i świętością, z kłopotami i czyimś wsparciem. Żywy. Bardziej realny. Wieczny. Piękny. Pociągający. Świat do odkrycia, do zdobycia, do przywrócenia.&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie."&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2642497634656208578?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2642497634656208578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2642497634656208578' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2642497634656208578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2642497634656208578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/11/odsona-druga.html' title='Odsłona druga'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-8OWozJO2uGs/TtViHy7GK3I/AAAAAAAAFU8/wq7vBw1byYw/s72-c/aiuto.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>34</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2029713581980637734</id><published>2011-11-27T20:55:00.002+01:00</published><updated>2011-11-27T21:00:48.126+01:00</updated><title type='text'>Służba</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-lRMbbZ-fCAw/TtKTM0XlueI/AAAAAAAAFU0/WiDb-ibqvEA/s1600/1277825300085da24ea3fc04.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/-lRMbbZ-fCAw/TtKTM0XlueI/AAAAAAAAFU0/WiDb-ibqvEA/s320/1277825300085da24ea3fc04.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Komplikuję wprowadzony i zachowany porządek. Zadaję pytania, jak dziecko. Przecież nie rozumiem wszystkiego w strukturach Kościoła, który kocham, nie rozumiem niektórych zasad liturgicznych - mało nie tylko dla mnie czytelnych, nie rozumiem niektórych form pobożności, nie rozumiem przesuwania Chrystusa z pozycji centralnej do zakrystii, by wyeksponować człowieka. A gdy pytam: "dlaczego?", w odpowiedzi słyszę: "bo tak jest", "dziwny jesteś", "czy wszystko musi być dla ciebie zrozumiałe?", "skończysz jako heretyk", "w czym ty w ogóle widzisz problem?". Te odpowiedzi wcale mnie nie gaszą. Szukam dalej. Pytam dalej. W taki sposób, co daj, Boże, odkrywa się, dociera do prawdy, by potem być jej sługą.&lt;br /&gt;Wczoraj właśnie myślałem intensywnie nad tym, co to znaczy być sługą i służyć. Czasami słyszysz w nieco ożywionej rozmowie, gdy ktoś zarzuca tekstem: "nie jestem twoim sługą", to po tym, jak został o coś poproszony, a ochoty wielkiej na zrealizowanie dzieła nie miał. "...nie jestem twoją służącą" - powie żona do męża, "...nie jestem chłopcem na każde twoje zawołanie" - to tata do syna. "... nie chcę, nie będę, nie podpiszę się pod Twoimi zasadami, pod Twoim prawem" - powie człowiek Bogu. "...nie będę służył" - powie anioł temuż samemu Stwórcy. Być sługą, to oddać swoje życie. Służenie to oddawanie życia. "Nie chcę służyć, nie będę służyć" znaczy "nie oddam TOBIE życia - części lub całego mojego życia. Gdy mówi to żona do męża... rodzic do dziecka... anioł do Boga... człowiek do Boga... Ciarki mnie przeszły.&lt;br /&gt;Chrystus oddał wszystko Ojcu i nam. Kiedyś bałem się tego słowa. Dziś chyba z większą świadomością będę próbował się z nim utożsamiać. Sługa. Sługa Jezusa. Sługa Kościoła. Człowieka. Oddać życie Jezusowi, Kościołowi, człowiekowi. Oddać tylko to, co się otrzymało. Darmo dostałem.&lt;br /&gt;Dużo dostałem, bo wokół mnie poza SŁUGĄ, jeszcze wiele innych sług.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/XRorESuO46s" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2029713581980637734?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2029713581980637734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2029713581980637734' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2029713581980637734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2029713581980637734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/11/suzba.html' title='Służba'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-lRMbbZ-fCAw/TtKTM0XlueI/AAAAAAAAFU0/WiDb-ibqvEA/s72-c/1277825300085da24ea3fc04.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-1011824104745887042</id><published>2011-11-26T17:38:00.001+01:00</published><updated>2011-11-26T17:39:29.974+01:00</updated><title type='text'>Trzysta siedemdziesiąty ósmy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/US_Ep1J0rsQ/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/US_Ep1J0rsQ&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/US_Ep1J0rsQ&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Rzymskie niebo oszczędne jest tego roku w deszcz. Prawie każdy dzień - chociaż coraz krótszy - to w&amp;nbsp;miarę ciepły i słoneczny. Większość czasu spędzam obecnie przy starym, zżartym przez korniki biurku. Ileż osób siedziało na tym miejscu przede mną? Czytam, robię notatki, uczę się. Są takie momenty, kiedy uświadamiam sobie, że mój wzrok robi sobie niewinny spacer po literach, słowach i zdaniach, ręka uprawia gimnastykę polegającą na przerzucaniu kartek i obściskiwaniu pióra, ołówka i zakreślaczy, tyłek ćwiczy cierpliwość próbując się dopasować do krzesła, stopy pukają w ścinę, bo nie lubią spoczynku, serce bije w różnych częściach ciała i Europy, a myśli... więcej ich niż w encyklopedii, co prawda - nie wszystkie takie mądre. Potem otrząsam niewinnie się z tej nieobecności, biorę łyk kawy, głęboki oddech i znowu na kilkanaście minut wszystkie części ciała, rozum i wola, a nawet serce są razem, a ja mogę świadomie wkuwać. I tak kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt razy dziennie.&amp;nbsp;Zbaranieć&amp;nbsp;można. Ale idę dalej. Pisze do mnie KTOŚ, że już nie daje rady być wiernym, że za często odchodzi, że walka o tak zwane dobre i wierne życie nie ma już sensu, za wiele w niej odejść, przeciętności. Walka męczy, zniechęca. Prawda. Ale czy jest bez owocna? Gdybym się poddał z moimi rozkojarzeniami, nie zdałbym żadnego egzaminu. Gdybym dał się pokonać słabościom, nie byłbym tym, kim być mogę. Krok po kroku. Spokojnie, ale do przodu. Po raz sto dwudziesty, trzysta siedemdziesiąty ósmy, nie ostatni. I dalej. Ciągle dalej od tego co płytkie i głupie, by być bliżej tego, co sensowne, głębokie i wieczne. Bliżej życia, nie śmierci. Bliżej DOMU. Właśnie dlatego zaczynam kolejny Adwent. Nie będzie w nim nadzwyczajności, reformy i wielkich postanowień. Wystarczy wierność. Chcę być Bogu wierny. Trochę więcej kawy. I więcej pukania się w głowę, by wybijać z niej rodzące się zwątpienia. Krok dalej. &lt;br /&gt;Wierności Tobie i sobie życzę.&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-1011824104745887042?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/1011824104745887042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=1011824104745887042' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1011824104745887042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1011824104745887042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/11/trzysta-siedemdziesiaty-osmy.html' title='Trzysta siedemdziesiąty ósmy'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-3957941476185551354</id><published>2011-11-24T00:05:00.002+01:00</published><updated>2011-11-24T14:43:49.576+01:00</updated><title type='text'>Dobrze, że JESTEŚ...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-perHoPzq348/Ts18PNa2H7I/AAAAAAAAFUY/GgNEbtdtefE/s1600/2101060-zielony-konik-polny-zatajania-na-zielony-listek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-perHoPzq348/Ts18PNa2H7I/AAAAAAAAFUY/GgNEbtdtefE/s320/2101060-zielony-konik-polny-zatajania-na-zielony-listek.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie lubię łaciny. Bo martwa. Niby to język aniołów, a mój anioł jakiś inny, mówi moim własnym językiem, częściej językiem Boga. Msza poranna ubrana w żywą liturgię naznaczona była pewną dozą martwoty. Grymaśny był mój wyraz twarzy... Nie wiedziałem, czy aby na pewno zrozumie mnie Pan. Rano pierwszy sms... O śmierci... Umarła w nocy. Nie należała do starszych osób. Nowotwór nie pyta o wiek. Jakiś czas temu rozmawialiśmy o życiu, o przechodzeniu, o śmierci. Pytaliśmy się o gotowość na spotkanie z Panem. Była gotowa. Nie bała się śmierci. Dziś żyje pełniej. Potem drugi sms... Ola została mamą. To czwarte dziecko. Poprzednie odeszło wcześniej. Jemu też śpieszno było do nieba. Ola cierpiała, bo rozstania bolą. Przez ostatnie dziewięć miesięcy wiele osób modliło się, by tym razem nowe dzieciątko zechciało pobyć na tym świecie, by stać się darem dla... Filip już dziś wielu ucieszył. Kolejny sms... Natalia w ciężkim stanie. Szpital. Natychmiastowa operacja. Strach rodziców. Zaufanie przeplatane wątpliwościami. Co wygra? Potem kolejna wiadomość... Ktoś prosi, aby wesprzeć. Pół dnia przy biurku, nad książką. Kilka godzin na zajęciach w szkole. Spotkania, nie zawsze z tymi, których chciałbym widzieć akurat w tym momencie. Trochę samotności, w której rodzi się inne spotkanie. A na koniec adoracja, która - jak się okazało - była dokończeniem rozmowy. Od otwarcia oczu, w bólu, przez łacińską krytykę, przez opowieści o ludziach, ich życiu, sprawach, przez jęczenie nad kartkami i pobożne słowo: "dobrze, że stworzyłeś kawę", przez "wieczny odpoczynek", walkę ze snem na wykładach, przez kartki książek i brewiarza. Zwykły dzień. Trudno byłoby mi uwierzyć, że nie ma Boga. Popatrzyłem na Niego w kaplicy, by znowu powiedzieć: "Dobrze, że jesteś..." choć czasem nie widzę, nie słyszę, nie czuję...&lt;br /&gt;A jest tak blisko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-3957941476185551354?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/3957941476185551354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=3957941476185551354' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3957941476185551354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3957941476185551354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/11/nie-lubie-aciny.html' title='Dobrze, że JESTEŚ...'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-perHoPzq348/Ts18PNa2H7I/AAAAAAAAFUY/GgNEbtdtefE/s72-c/2101060-zielony-konik-polny-zatajania-na-zielony-listek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2281040125552954969</id><published>2011-11-20T11:29:00.004+01:00</published><updated>2011-11-23T23:38:01.344+01:00</updated><title type='text'>Na tronie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NOE2Swng1Kg/TsjOJzqa0II/AAAAAAAAElI/FdQofPI1KRw/s1600/figurka_krol.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-NOE2Swng1Kg/TsjOJzqa0II/AAAAAAAAElI/FdQofPI1KRw/s320/figurka_krol.jpg" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tydzień minął tak szybko, jakby ktoś z bata strzelił. To wynik zajęć. Brakuje momentów, w których wygodnie można usiąść w fotelu, patrząc na ścianę, dłubiąc w nosie, obgryzając paznokcie - swoje własne oczywiście i od rąk. Jesteśmy już po strajku generalnym. Przeciw komu zorganizowali go Włosi - miłośnicy i pasjonaci wyrażania swojej aktywności w tej formie? Przeciwko swojemu rządowi, chcieli wyrazić swoje niezadowolenie, bo żyje im się gorzej, zaczynają przyciskać pasa. I nic w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie to, że rządu już nie było, bo dużo wcześniej podał się do dymisji, a nowy jeszcze się nie zdążył w tym momencie utworzyć. Miasto odpoczęło więc od samolotów, autobusów, metra i wielu innych form komunikacji. W zamian złość, przekleństwa, nerwy. W czwartek dotykałem korzeni. To znaczy byłem kolejny raz w Katakumbach, patrzyłem, słuchałem, sprawowałem Mszę Świętą. Myśląc pod ziemią, w drążonych korytarzach o wierności chrześcijan, którzy oddali swoje życie i o tym, co dzieje się aktualnie na powierzchni, o naszych kłopotach, o kurczowym trzymaniu się świata, o budowaniu sobie pałaców... mogłem wrócić do zdrowej proporcji. Do Rzymu doleciała już z Brazylii Bożena - moja siostra - bo konsekrowana i przybrana, dlatego siostra. Spędzi tu ze dwa pewnie lata. Dziś idziemy na pizzę.&lt;br /&gt;Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Dumny pewnie jest z tego tytułu, którym szafować będziemy podczas wszystkich Mszy Świętych, Ten, który przyszedł jako sługa, jak pasterz i baranek jednocześnie. Pośród ciemnoty, ubóstwa, zagubionych, przekreślonych. Pośpiewajmy Mu, że jest wodzem, że ma królować, zwyciężać, że to nasze rycerskie hasło. Fajne te pieśni, rytmiczne, dynamiczne, porywające. Wychodząc z kościoła powiemy: "Szczęść, Boże, Panie Jezu, do zobaczenia za tydzień, ależ Cię kochamy i jacy wierni jesteśmy, pa!"... Zapomnimy, że Jego w świątyni tak do końca zamknąć się nie da. I być może, wracając do domu, znowu Go nie zauważymy, nie odwiedzimy, znowu do Niego nie napiszemy, znowu się z Nim nie pojednamy, nie pogadamy, nie znajdziemy czasu. Zastanawiam się, dla kogo bardziej ta pompa, patetyczność - dla nas, czy dla Niego? I w końcu to kto faktycznie jest w centrum? Ci z Katakumb wiedzieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/cCHMU5gLymA/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cCHMU5gLymA&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/cCHMU5gLymA&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2281040125552954969?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2281040125552954969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2281040125552954969' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2281040125552954969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2281040125552954969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/11/na-tronie.html' title='Na tronie'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-NOE2Swng1Kg/TsjOJzqa0II/AAAAAAAAElI/FdQofPI1KRw/s72-c/figurka_krol.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5750999161300298967</id><published>2011-11-15T20:11:00.003+01:00</published><updated>2011-11-15T20:19:51.209+01:00</updated><title type='text'>Ziemia święta?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-KJdPaRbVOvo/TsK7TD5_gpI/AAAAAAAAElA/-UNvJM9Q65A/s1600/pole_bitwy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="216" src="http://2.bp.blogspot.com/-KJdPaRbVOvo/TsK7TD5_gpI/AAAAAAAAElA/-UNvJM9Q65A/s320/pole_bitwy.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Nie wiem dlaczego, ale wraca ciągle do mnie to, co przeżyłem wraz z innymi podczas wyjazdu ewangelizacyjnego na Ukrainę, do Berdiańska. Słowo ewangelizacja napisana niby na wyrost. Nie robiliśmy niczego szczególnego. Wspólna modlitwa, Msza w ośrodku Caritas - Spes lub w parafialnym - ciągle pustawym kościele, jedna konferencja ascetyczna. Gdzieś pode drogą różaniec. To jakby punkty zatrzymania na oddech. Oddech był potrzebny po pracy w morderczym upale. Praca - słowo znowu jakby przesadzone - malowanie płotów, wkopywanie krawężników, pranie, pilnowanie dzieci, porządkowanie terenu. Za co? Tak po prostu. I to dziwiło. Nie nas. Mieszkańców. A to do nich właśnie przyjechaliśmy. Do nich wszystkich? Nie. Mieszka tam około 113 tysięcy ludzi. Spotkaliśmy cząstkę. To w kuchni, w ogrodzie, na plaży, w czymś, co przypominało autobus. Najpierw patrzyli z dystansu na "panów z Zachodu", potem wchodziła normalność, rozmowy, w końcu byliśmy razem. Podziały się zatarły. To o czym piszę, pozostaje jednak dla mnie tylko tłem tego, co było dla mnie najważniejsze. Świadomość, że to tak strasznie paskudne, brudne i betonowe miasto, z tak smutnymi ludźmi jest ziemią świętą. Nie mniej świętą od tej związanej z Jeruzalem. Tak samo święta. W taki sam sposób dotknięta obecnością Boga - dziś nierozpoznanego, a jednak żyjącego i wciąż poszukującego człowieka. Uczę się tego, by każde miejsce stawało się dla mnie taką właśnie ziemią. Świętą, bo wybraną. Świętą, bo pobłogosławioną. Świętą, bo z Bogiem.&lt;/div&gt;Mogę nie lubić niektórych miejsc, czasami pewnie i niektórych osób, mogę myśleć, że moja wielka czy mała ojczyzna są lepsze, ważniejsze, piękniejsze... A jednak nie bardziej kochane przez Boga, bo kochane w taki sam sposób. A jeśli On coś kocha...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/YJTEvttf-X8/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/YJTEvttf-X8&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/YJTEvttf-X8&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5750999161300298967?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5750999161300298967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5750999161300298967' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5750999161300298967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5750999161300298967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/11/nie-wiem-dlaczego-ale-wraca-ciagle-do.html' title='Ziemia święta?'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-KJdPaRbVOvo/TsK7TD5_gpI/AAAAAAAAElA/-UNvJM9Q65A/s72-c/pole_bitwy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-3617709876284837491</id><published>2011-11-13T12:40:00.004+01:00</published><updated>2011-11-13T19:24:38.254+01:00</updated><title type='text'>Przetrwać</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-TlT5NadCZfA/Tr-sl0OVm8I/AAAAAAAAEk4/wZXl3kXIa3w/s1600/depresja1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://1.bp.blogspot.com/-TlT5NadCZfA/Tr-sl0OVm8I/AAAAAAAAEk4/wZXl3kXIa3w/s320/depresja1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Często zastanawiam się nad tym, w którym momencie i z jakich powodów następuje pęknięcie w relacji z Bogiem. Pęknięcie tak mocne, że zaczyna się żyć obok Niego, bez Niego, a nawet jakby wbrew Niemu. Nie myślę teraz o ludziach, którym jeszcze nie udało się doświadczyć obecności Boga, który JEST, interweniuje, okazuje swoje zainteresowanie człowiekiem, prowadzi go... Myślę bardziej o tych, którzy się Nim zachwycili, poczuli, usłyszeli, ze względu na Niego zmieniali rewolucyjnie sposób myślenia, życia, zachęcali innych, głosili Ewangelię, stawali się wzorami, walczyli o coś, co nazywali słuszną sprawą... uporządkowani, z jasno określonym celem, dobrym celem. Co się musiało wydarzyć, że nagle (?) stanęli po przeciwnej stronie, zobojętnieli, zamienili się w zimnych cyników? Wynik rozczarowania? Jeśli rozczarowania to kim - Bogiem, Kościołem, konkretnym człowiekiem? Wynik wypalenia? Ale jakiego wypalenia, skoro OGNIA się dotykało? To próba? Obdarcie z aktorstwa i powierzchowności, w którą łatwo się przybrać bazując tylko na emocji. Tysiące razy słyszymy, czytamy o obietnicy lepszego życia, o "zapłacie", którą otrzymujemy, otrzymamy jako wierni uczniowie... Tyle razy słyszymy o zagrożeniach, próbach, ciemnej nocy, krzyżu... Świadomi i pewni siebie, gdy tak łatwo być przy Nim, gdy żyję w dobrej wspólnocie, gdy spotykam świadków wiary. A gdy na drodze religijni maniacy, obłąkani księża, pasożyty żyjące z Ewangelii, pustka... Wierność nie jest łatwa. Modlitwa też nie. A pozwala przetrwać.&lt;br /&gt;A sprawa poważna. Przecież to w tym tygodniu znowu Chrystus pytał, czy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie. Znajdzie? Dodam - będzie szukał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-3617709876284837491?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/3617709876284837491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=3617709876284837491' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3617709876284837491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3617709876284837491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/11/przetrwac.html' title='Przetrwać'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-TlT5NadCZfA/Tr-sl0OVm8I/AAAAAAAAEk4/wZXl3kXIa3w/s72-c/depresja1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-4148891406421999466</id><published>2011-11-08T23:07:00.001+01:00</published><updated>2011-11-09T13:12:26.890+01:00</updated><title type='text'>Deszcz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nepBjhd4ctc/TrmoApaKhoI/AAAAAAAAEkw/YD973F_dfN8/s1600/pioggia.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="227" src="http://3.bp.blogspot.com/-nepBjhd4ctc/TrmoApaKhoI/AAAAAAAAEkw/YD973F_dfN8/s320/pioggia.gif" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oczy otwieram ze zdumienia, nie ze zdziwienia. Tak wiele się zmienia. Kilkanaście lat nie oglądałem tego, co proponowała Telewizja, wolałem kino, teatr i książkę. Przejrzałem jednak kilka kanałów. Przeleciałem po programach publicystycznych i rozrywkowych, po serialach... Rewelacja. Syndrom wiecznie zakochanego, wiecznie romansującego, wiecznie skłóconego, mającego wszystko w... czymś tam... Dużo kiczu, który wciska się przez oczy i uszy podglądaczy w ich mózg, który z czasem staje się zręcznym joystick'iem. Reszty nie muszę dopisywać.&lt;br /&gt;Zmieniają się ludzie. Również ci, w których wierzyłem - w nich, czyli ich wrażliwość, ideały, miłość do Boga, w człowieczeństwo bliższe Człowiekowi o imieniu Jezus. Płaszcz pobożności, płaszcz aktywności nie przykryje wszystkiego. Spod jego fałd wydobywa się złość nieułożonego życia. Szkoda, że emanuje negatywnie na tak wiele relacji. Wbijanie klina, krytyka, wulgaryzmy... Próba pokazania... czego i komu? To chyba pustka. Zawsze robi się pusto, gdy pozwala się odejść Bogu, który jest pełnią. Kwas może całe ciasto zakwasić. Świętość gaśnie. Wystygł mistyk, wynikł cynik.&lt;br /&gt;Rzym po moim powrocie nadal ciepły, zażywa kąpieli w strugach deszczu, jakby chciał się oczyścić po wszystkim z czym się mierzył w ostatnich tygodniach. A my z nim. I z deszczu korzystamy. Z chmury i z nieba. Z deszczu łaski.&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/5bBl7bw9lI8" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-4148891406421999466?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/4148891406421999466/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=4148891406421999466' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4148891406421999466'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4148891406421999466'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/11/deszcz.html' title='Deszcz'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-nepBjhd4ctc/TrmoApaKhoI/AAAAAAAAEkw/YD973F_dfN8/s72-c/pioggia.gif' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-9096450507886170757</id><published>2011-10-30T19:19:00.001+01:00</published><updated>2011-10-30T19:20:39.043+01:00</updated><title type='text'>Chcieliśmy wam dać nie tylko naukę Bożą</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-bXEcgYpLcvo/Tq2U0vt7JyI/AAAAAAAAEkE/szrKDs2BYr4/s1600/istock_cereal.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://1.bp.blogspot.com/-bXEcgYpLcvo/Tq2U0vt7JyI/AAAAAAAAEkE/szrKDs2BYr4/s320/istock_cereal.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=3BkWGtrOcEV&amp;amp;login=w984&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zapowiada się niezwykły tydzień. Radosny. Wypełniony po brzegi. Pewnie i bez komputera. Chociaż - kto wie. Ale klawiatura też musi odpoczywać. Dziś odwiedziłem naszych braci, starszych braci w wierze. Zwiedziłem ich muzeum. Byłem w dwóch synagogach. Jedna zachwyciła pięknem i śpiewem rabina. Uczestnicy - mniej byli zainteresowani. Oczywiście obowiązkowo na głowie miałem jarmułkę. Wzięli mnie za swojego.&lt;br /&gt;Msza Święta. Chleb powszedni - nie znaczy nudny i bez znaczenia, ale niezbędny do życia, codzienny, podstawowy. Dla Kościoła. Dla mnie. Czas i przestrzeń spotkania nieba z ziemią, Boga z człowiekiem, braku z pełnią. Niedzielna Msza bardziej uroczysta. Tak do końca to nie rozumiem, dlaczego są Msze uroczyste i te bez oprawy, przecież do czynienia mamy z tą jedną Eucharystią, tym samym Synem Człowieczym... ale żem pewnie nie doczytał. W naszej kaplicy prawie sami księża - z ludu dla ludu, dziś bez ludu. Różni księża. Przegląd charakterów, pobożności, pragnień. Siostra, która na co dzień robi nam klopsy i inne wykwintne makarony odczytała z ambony:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Teraz zaś do was, kapłani, odnosi się następujące polecenie: Jeśli nie usłuchacie i nie weźmiecie sobie do serca tego, że macie oddawać cześć mojemu imieniu, mówi Pan Zastępów, to rzucę na was przekleństwo.&lt;/blockquote&gt;Zrobiło się ciszej. Chyba wstrzymaliśmy oddech. Mocne słowo. Nie, nie jest kierowane do kapłanów Starego Testamentu, bo takowych pośród nas nie było. Słowo do dzisiejszego księdza. Chyba się jednak nie podoba wszystko naszemu Tatusiowi, widzi, że wielu z nas przerwało więź, która jak nić prowadziła do celu. Ksiądz zobojętniały. Ksiądz zimny. Ksiądz zagubiony, bez wiary. Nie ma czasu, by stawać przed swoim Bogiem, by pytać, rozmawiać, polecać, by być. Nie ma czasu, bo ma go na coś innego. Grozi mu i tym, dla których miał być pasterzem, wielkie niebezpieczeństwo.&lt;br /&gt;Tak. Różne myśli po tym zdaniu musiały przebiec przez głowę... A siostra nie ustępowała:&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;Zboczyliście z drogi, wielu doprowadziliście do sprzeniewierzenia się Prawu, zerwaliście przymierze Lewiego...&lt;/blockquote&gt;Źle wybieramy. Szukamy wygodnego życia. Zamieniamy się w urzędników. Trzymamy tylko z "najlepszymi", szukamy wpływów, wchodzimy w układy, milczymy na zło, łagodzimy radykalizm Ewangelii... Rozmywamy powołanie i wiarę. Zamykamy niebo? Mówi się o antyklerykalizmie nie tylko w naszej ojczyźnie. Skąd się wziął? Czy to tylko zamęt zasiany przez szatana? Dlaczego wierni potrafią odwrócić się od pasterzy? Zostali uwiedzeni złem i wygodą? Czy tylko o to chodzi?&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;A przeto z mej woli jesteście lekceważeni i macie małe znaczenie wśród całego ludu, ponieważ nie trzymacie się moich dróg i stronniczo udzielacie pouczeń. &lt;/blockquote&gt;&amp;nbsp;Odpowiedź na zawołanie. Pogłębiona krytyką w Ewangelii:&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsce na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.&lt;/blockquote&gt;Cóż. Zaufał nam. Ma prawo się denerwować. Bo tu o zbawienie, o wieczność chodzi. Każe się zastanowić, otrząsnąć, zacząć wracać, by być prawdziwym, wiernym, oddanym i dla, bardziej dla innych niż dla siebie, bardziej dla Boga niż dla siebie. Do czego prowadzi wierność, oddanie, autentyczność? Jak działać? Św. Paweł ma na to swoją odpowiedź:&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;Stanęliśmy pośród was pełni skromności, jak matka troskliwie opiekująca się swoimi dziećmi. Będąc tak pełni życzliwości dla was, chcieliśmy wam dać nie tylko naukę Bożą, lecz nadto dusze nasze, tak bowiem drodzy staliście się dla nas. Pamiętacie przecież, bracia, naszą pracę i trud. Pracowaliśmy dniem i nocą, abyśmy nikomu z was nie byli ciężarem.&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;A owoce z pewnością się zrodzą.&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;Tak to wśród was głosiliśmy Ewangelię Bożą. Dlatego nieustannie dziękujemy Bogu, bo gdy przyjęliście słowo Boże usłyszane od nas, przyjęliście je nie jako słowo ludzkie, ale jak jest naprawdę, jako słowo Boga, który działa w was wierzących.&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-9096450507886170757?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/9096450507886170757/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=9096450507886170757' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/9096450507886170757'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/9096450507886170757'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/zapowiada-sie-niezwyky-tydzien.html' title='Chcieliśmy wam dać nie tylko naukę Bożą'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-bXEcgYpLcvo/Tq2U0vt7JyI/AAAAAAAAEkE/szrKDs2BYr4/s72-c/istock_cereal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-1163380120358490314</id><published>2011-10-29T21:23:00.000+02:00</published><updated>2011-10-29T21:23:53.924+02:00</updated><title type='text'>Pasja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/qYgOLlT8HD0" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dzisiaj jakiś ważny mecz w piłkę nożną. Mój zapał sportowy nie pozwala wymienić obu drużyn. Jedną jest ta z Milano. Zrobiłem nieco dłuższy spacer, wybierałem miejsca bardziej pod górkę, albo ze schodami. Chciałem się zmęczyć, bo jednak więcej siedzę... przy biurku, na fotelu... w innych miejscach również. Temperatura znowu sprzyja - aktualnie termometr pokazuje 23 stopnie. Wszystkie kawiarnie, bary i restauracje okupowane z racji fine settimana i wspomnianego meczu, któremu italiani impulsywnie towarzyszą. Robią to nazbyt emocjonalnie. Niektórym i zawał serca może się z tego tytułu przytrafić. I w naszym domu mniej ludzi korytarzami się włóczy. Wpatrzeni w telewizor, integrują się z tubylcami. I oni sport lubią. Niedawno skończyłem czytać dobrą książkę O`Briena: "Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy". Bohater - mnich wciągnięty przez Watykan w bardzo poważną misję związaną tak naprawdę z ratowaniem totalnie zakręconego świata, zjawia się pierwszy raz w życiu w Rzymie. Realizując to, co mu powierzono, wspiera swoich młodych współbraci, prowadząc dla nich zajęcia, a że mądry, wykształcony i dobry, mógł więc błyszczeć... Jednego dnia przychodzi na zajęcia, a tam pustki. Powód? Mecz. Studenci, klerycy dostali pozwolenie na oglądanie meczu kosztem zajęć. Pamiętam, że podobnie było w moim seminarium. Mecze decydowały o przesunięciu lub odwołaniu wieczornych modlitw wspólnotowych. Co tam jedna modlitwa. A zamkniętym za murami też coś od życia się należy. &amp;nbsp;Oczywiście sąd na ten temat mam wyrobiony. Chociaż nie podoba mi się pewne łagodzenie wymagań ukryte pod znakiem otwartości, humanizmu czy czegokolwiek innego, to jednak zachwyca mnie pasja oglądających. Zrezygnować z czegoś, co jest tak ważne - z modlitwy dla meczu! To jest pasja. Umiem ponieść wyrzeczenia, konsekwencję, by wejść w coś, co tak pociąga. A gdyby odwrócić sprawę? A gdyby powiedzieć: moją pasją jest wiara? Więcej: moją pasją jest Jezus?&lt;br /&gt;Dlaczego jej brakuje? Może nie miał kto jej nas nauczyć? Może widzimy stojących przed Panem - zbyt giętkich, obojętnych, dalekich, bez ognia, bez charyzmy? Może widzimy rzekomo oddanych sprawie w imię obrony wiary rzucających mięsem?&lt;br /&gt;Wiara z pasją. Relacja z pasją. Wierność z pasją. Kapłaństwo z pasją. Modlitwa z pasją. Od czego zacząć? Od nawrócenia z pasją.&lt;br /&gt;By być szalonym!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-1163380120358490314?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/1163380120358490314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=1163380120358490314' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1163380120358490314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1163380120358490314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/pasja.html' title='Pasja'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/qYgOLlT8HD0/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-3194922860842532456</id><published>2011-10-27T10:59:00.002+02:00</published><updated>2011-10-28T14:08:39.623+02:00</updated><title type='text'>Strata</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5KWD_ec1lJc/TqkdeTk8FoI/AAAAAAAAEj8/ABsUuDFoa7Y/s1600/meetingNov.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="255" src="http://2.bp.blogspot.com/-5KWD_ec1lJc/TqkdeTk8FoI/AAAAAAAAEj8/ABsUuDFoa7Y/s320/meetingNov.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=245Q6lKqsUn&amp;amp;login=mcz3&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Jedno z moich dzieci pisało do mnie prosząc o modlitwę za dziewczynę, której imienia nie znam. Stan niezwykle tragiczny. Ciąża bliźniacza. Umarło pierwsze, potem drugie dziecko. Dramat w dwóch odsłonach. Rozpoczęła się trzecia, pesymistyczna, żałobna, drastyczna. &lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Strata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Wpisana w nasze życie. Element życia, którego nie jesteśmy wstanie zniszczyć, wyeliminować, uniknąć. Przychodzi. Zaskakuje. Zostawia ranę, potem bliznę. &lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Straty po tych, których kochamy najbardziej, są najdotkliwsze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Są inne straty. Nie te materialne - chociaż mogą podciąć skrzydła, nie powinny jednak załamywać. Strata przyjaciół, strata bliskich, utrata wrażliwości, utrata celów, utrata sensu - tak, te łamać mogą, i łamią. &lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;To co zagubione powróci&lt;/span&gt;, umarli będą znów blisko, wróci światło, dotknie łaska, braki zostaną wypełnione po brzegi... tylko wtedy, gdy nie utracę Boga. &lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Stracić Boga w życiu, stracić z Nim więź... to stracić wszystko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. &lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-3194922860842532456?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/3194922860842532456/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=3194922860842532456' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3194922860842532456'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3194922860842532456'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/strata.html' title='Strata'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-5KWD_ec1lJc/TqkdeTk8FoI/AAAAAAAAEj8/ABsUuDFoa7Y/s72-c/meetingNov.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-8385522746153292085</id><published>2011-10-23T17:13:00.000+02:00</published><updated>2011-10-23T17:13:34.191+02:00</updated><title type='text'>Będziesz miłował?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/6sZZqIzsMC8" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Burza, która kilka dni temu narozrabiała w Wiecznym Mieście, pozwoliła odpocząć od sieci. Internet zatonął w strugach deszczu i zalanych podziemnych kanałach. Wyłonił się dopiero dzisiaj. Więcej czasu na rozmowy i czytanie książek.&lt;br /&gt;Wróciłem ze spaceru... Ciągle bardzo ciepło i słonecznie, wiatr jeszcze śpi. Szedłem dziś jedną z moich najbardziej ulubionych dróg - Via Appia, by dotrzeć do katakumb. Miejsce, w którym ogrania mnie pokój, miejsce naznaczone, miejsce - grobowiec, miejsce świątynia. Tu rodził się Kościół. Tu ginęli ludzie, perfidnie upokarzani, a jednak wielcy. Tu aż tryskało nie tyle krwią, co bardziej miłością.&lt;br /&gt;I jak o niej nie myśleć? Będziesz miłował Pana Boga swego z całego swego serca, duszy, ze wszystkich sił, całym sobą... Tak... I drapię się ze wstydem w głowę, zastanawiając się, czy kiedykolwiek uda mi się w taki sposób pokochać, dając kompletnie wszystko - całą wolę, myśli, życie, wierność, codzienność, każdą minutę. Ile dla Niego, a ile dla mnie? Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego... Bez miłości Boga, bez Jego łaski nigdy nie byłbym wstanie przyjąć samego siebie, polubić, pokochać, nienawidziłbym siebie, gardziłbym sobą za każdą słabość, każdy brak, każdą wadę. Świadomość tego, że On mnie kocha, przyjmuje całego, że mnie nie odrzuca, nie potępia, że we mnie wierzy... to daje nadzieję i otwiera. Bóg kocha mnie z całego swego serca, ze wszystkich swoich sił - nieskończonych, nieogarniętych... I na tyle, na ile przyjmuję ten dar, mogę pokochać innych.&lt;br /&gt;Po co więc prawo, przykazania, nakazy? Wprowadza się je tam, gdzie zaczyna brakować miłości. Gdybyśmy zawsze potrafili kochać, regulaminy, przepisy, przykazania - nie byłyby potrzebne. Egoizm burzy wszystko.&lt;br /&gt;Chodzę po terenie katakumb... Pod moimi stopami ciała męczenników z III wieku. Wierni, otwarci, zakochani w Chrystusie, zostawili świat, młodość, rodzinę. A w głowie ciągle myśl: Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego... Będziesz?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-8385522746153292085?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/8385522746153292085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=8385522746153292085' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8385522746153292085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8385522746153292085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/bedziesz-miowa.html' title='Będziesz miłował?'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/6sZZqIzsMC8/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7950982641890940078</id><published>2011-10-19T20:26:00.001+02:00</published><updated>2011-10-19T20:31:20.505+02:00</updated><title type='text'>Rutyna</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-k1dXcksvdW0/Tp8WMNLTilI/AAAAAAAAEhk/yEYrMb5WXxU/s1600/mukofagia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="193" src="http://4.bp.blogspot.com/-k1dXcksvdW0/Tp8WMNLTilI/AAAAAAAAEhk/yEYrMb5WXxU/s320/mukofagia.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=8cZsFz1Vc78&amp;amp;login=w104&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Codzienne wstawanie zbyt wczesnym dla mnie rankiem staje się udręką. Chociaż temperatura wyższa niż w Polsce, nie chce się jednak wysuwać rozleniwionego ciała spod koca. Ile razy wstawałem? To już rutyna. Mógłbym leżeć spokojnie i czekać na śmierć, prawda? Codzienna toaleta w takiej czy innej formie, by nie być dla innych ciężarem większym niż jestem - rutyna, do zapachu też można się przyzwyczaić. Potem grzebanie w szafach, by nie udawać nudysty. Ubierasz, nosisz, zdejmujesz, pierzesz, prasujesz. Rutyna. Tony zjedzonego chleba, ziemniaków, mięsa, słodyczy... morze wody, kawy, soków... Rutyna. Zakupy, opłaty, rozmowy. Ci sami ludzie. Szkoła. Praca. Praca. Praca. Te same budynki, rośliny, niebo. Rutyna. Owszem, można próbować ją urozmaicić, rozweselić, pokonać na jakiś czas, ale wraca. Rutyna. Cóż... tak wiele elementów naszego życia naznaczonych zwyczajnością, powtarzającą się zwyczajnością, przerywniki zaskoczą na chwilę, wyrywają znamiona w pamięci, a codzienność wraca - ta sama, a mimo to niezauważalnie inna. Dlaczego o rutynie, codzienności, zwyczajności? Bo to pewna cecha modlitwy różańcowej. Niby taka bez sensu, powtarzana w tę i z powrotem - jak budzenie ze snu, jak walka z ospałością, jak ciągłe powstawanie, jak kolejny posiłek, zimny prysznic, spotkanie, szkoła, zapłata, przyjaciel, szata, powietrze, łaska... Taka rutyna, w której poruszam się, zmieniam, żyję, podejmuję decyzje. Taka zwyczajność z twarzą Boga i portretami ludzi, o których Mu opowiadam. W kościele, częściej na spacerze, w drodze do szkoły, w górach, nad morzem, w pociągu, samolocie, cmentarzu, z kimś lub samemu. W radości. W przeciętności. W cierpieniu i przeciwności. W euforii. Taka rutyna. Pomaga. Zmienia. Jak droga. W styczniu, lutym... grudniu. Każdego dnia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7950982641890940078?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7950982641890940078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7950982641890940078' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7950982641890940078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7950982641890940078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/rutyna.html' title='Rutyna'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-k1dXcksvdW0/Tp8WMNLTilI/AAAAAAAAEhk/yEYrMb5WXxU/s72-c/mukofagia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-4541105992103922103</id><published>2011-10-16T16:47:00.006+02:00</published><updated>2011-10-16T17:07:47.825+02:00</updated><title type='text'>Kto silniejszy?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/85LYpdFYBA0/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/85LYpdFYBA0&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/85LYpdFYBA0&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Do nocy nad miastem latały śmigłowce. Były tłem mojej wieczornej modlitwy w kaplicy i czytanej potem przy małej lampce książki. W domu - jakby nikogo nie było. Spokój. Horror rozgrywał się kawałek dalej, przy katedrze świata, około 70 osób odniosło ranny, ilu odniosło rany duchowe? Zniszczono samochody, sklepowe i bankowe witryny. Tą częścią miasta zawładnęła skumulowana agresja, jej wyrazem stała się manifestacja "oburzonych". Oburzeni niesprawiedliwością, kryzysem, złym wykorzystywaniem dobra publicznego. Może dlatego niszczyli czyjeś dobro i czyjąś własność, uderzając w człowieka? Bezsens.&lt;/div&gt;W tym samym czasie, przy innej bazylice, rzesza ludzi zgromadzona na spotkaniu zorganizowanym przez Papieską Radę Nowej Ewangelizacji debatowała nad tym, jak lepiej i skuteczniej zanieść Słowo - Prawdę - Ewangelię nie tyle na krańce Europy, co świata, jak skuteczniej być misjonarze, jak przezwyciężać kryzys duchowy. Pewnie ze spotkania zrodzą się owoce. A po drugiej stronie wojna. W Krakowie manifestacja innego pokroju - taka wbrew Boga, przeciw Bogu - ateiści i agnostycy. Nie rzucali kamieniami. Nie podpalali samochodów. Krzyczeli. Nie chcą życia z Bogiem. Nie chcą świata, nad którym unosi się Ewangelia. Jej miejsce zajmie... No właśnie - jeśli nie Bóg, który jest źródłem życia i miłości... to kto? Jeśli nie Ewangelia, która jest prawdą... to co innego? Mam w sobie jedną odpowiedź. W tym czasie w Krakowie nie było pewnie żadnej konferencji dotyczącej ewangelizacji, nie wypracowywano żadnych nowych metod. Ale było coś więcej. Wiara młodych i odważnych ludzi, którzy nie wstydzili i nie bali się stanąć twarzą w twarz z wyrzekającymi się swojej wiary, by powiedzieć im, kto jest Panem. Bez agresji, bez złości. Z radością, ze śpiewem, z przekonaniem. Siła wiary słabych ludzi przeciw tym, którym wydaje się, że są mocni.&lt;br /&gt;Hiszpania, sierpień, Światowe Dni Młodzieży i agresja ludzi, którym zagubiły się wartości, którzy dali ponieść się iluzji. A z drugiej strony modlitwa, łagodne podejście, próba rozmowy olbrzymiej liczby młodzieży.&lt;br /&gt;Przystanek Jezus... Wspólnota Cenacolo... Arka... Ośrodki, domy prowadzone przez ludzi z Bożą charyzmą... Spowiedź... Konferencje... Modlitwa... Post.&lt;br /&gt;Taka oddolna nowa ewangelizacja, spontaniczna, szalona. Są ludzie, którzy dają ponieść się Duchowi Świętemu. Muszą być lekarstwem, kołem ratunkowym dla tych, których topi inny duch. Kto wygra? Jeden jest zwycięzca. Jeden. I ci, którzy poszli za NIM. Jezus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JxJWx2EosBU/Tprw9Nc8hsI/AAAAAAAAEhc/SXpULvxQZY8/s1600/350d83178cc4ecc68d3095fb373b089e.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="205" src="http://1.bp.blogspot.com/-JxJWx2EosBU/Tprw9Nc8hsI/AAAAAAAAEhc/SXpULvxQZY8/s320/350d83178cc4ecc68d3095fb373b089e.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=tscQZCwnGYY"&gt;Warto obejrzeć...&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-4541105992103922103?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/4541105992103922103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=4541105992103922103' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4541105992103922103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4541105992103922103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/kto-silniejszy.html' title='Kto silniejszy?'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JxJWx2EosBU/Tprw9Nc8hsI/AAAAAAAAEhc/SXpULvxQZY8/s72-c/350d83178cc4ecc68d3095fb373b089e.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5032644875120928604</id><published>2011-10-15T20:18:00.001+02:00</published><updated>2011-10-15T23:29:58.164+02:00</updated><title type='text'>Jutro niedziela</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TbKW6R3wrWA/TpnM8BuDmqI/AAAAAAAAEhM/6qvNkbPdBNo/s1600/Taniec_fontannie_5267186.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-TbKW6R3wrWA/TpnM8BuDmqI/AAAAAAAAEhM/6qvNkbPdBNo/s320/Taniec_fontannie_5267186.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4qKKeFigBY1&amp;amp;login=howitzer&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jutro niedziela. Ta tutaj zapowiada się słonecznie. Wypełniona turystami, może jakimiś&amp;nbsp;manifestacjami, których tu zbyt dużo, przybyli zwolennicy nowej ewangelizacji - debatują, modlą się, snują plany. Na ulicy z rana będzie pusto i cicho, potem ruszy dziki tłum. Dokąd? Zwiedzanie, spacery, restauracje i bary,&amp;nbsp;supermarkety, może do bliskich... może. Co będzie działo się wewnątrz ich domów, mieszkań? Nie wiem. Może to samo co w naszych domach? A wieje w nich zbyt często pustką, dystansem, bez ognia - jakby już w piecu zgasło. Życzę Ci, abyś jutro nie czuł się samotny, aby Twoim partnerem nie stał się telewizor, telefon, samochód. Życzę, aby wieczorem bolało Cię gardło - nie przez anginę lecz przez rozmowy, rozmowy do bólu. Życzę, abyś spędził ten czas koniecznie z ludźmi, ze swoimi bliskimi, przyjaciółmi, byś spojrzał im w końcu w oczy. Życzę więcej uśmiechu. Trochę szaleństwa, żartów i wygłupów, niech osłodzą nasze życie. Napisz zaległe maile, bo zawsze ktoś czeka.&lt;br /&gt;I najważniejsze. Nie zapomnij, że już Bogu drży serce, bo wie, że niedziela może być spotkaniem z Tobą. Dasz Mu czas, codzienność, problemy, może niewiarę, grzech. On w zamian da łaskę, da siebie. Jest Życiem. Jest Miłością. Jest.&lt;br /&gt;A co ja będę robił?&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Zawsze dziękujemy Bogu za was wszystkich, wspominając o was nieustannie w naszych modlitwach, pomni przed Bogiem i Ojcem naszym na Wasze dzieło wiary, na trud miłości i na wytrwałą nadzieję w Panu naszym, Jezusie Chrystusie. Wiemy, bracia przez Boga umiłowani, o wybraniu Waszym, bo nasze głoszenie Ewangelii wśród Was nie dokonało się przez samo tylko słowo, lecz przez moc i przez Ducha Świętego, z wielką siłą przekonania.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5032644875120928604?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5032644875120928604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5032644875120928604' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5032644875120928604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5032644875120928604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/jutro-niedziela.html' title='Jutro niedziela'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-TbKW6R3wrWA/TpnM8BuDmqI/AAAAAAAAEhM/6qvNkbPdBNo/s72-c/Taniec_fontannie_5267186.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7890736252287795371</id><published>2011-10-14T23:37:00.000+02:00</published><updated>2011-10-14T23:37:38.605+02:00</updated><title type='text'>Nauczyciel</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-m0cVPzUaPIQ/TpipIJ8e6qI/AAAAAAAAEbk/YmOBQjq8B70/s1600/syryjska1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="237" src="http://1.bp.blogspot.com/-m0cVPzUaPIQ/TpipIJ8e6qI/AAAAAAAAEbk/YmOBQjq8B70/s320/syryjska1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=8MvVmXpNNzB&amp;amp;login=dominiczka89&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dobry nauczyciel nigdy nie powiedział, że ma za niską pensję, że mu się nie opłaca, że znowu musi stanąć pośród uczniów - gorliwych, złych lub obojętnych. Dobry nauczyciel nie wychodzi po skończonej lekcji pierwszy, ale zawsze ostatni. Dobry nauczyciel na przerwie - niby przypadkiem -przechodzi między uczniami, rzuca uśmiechem, kiwa przecząco palcem, jak trzeba - ryknie z szacunkiem. Nie pyta tylko z treści podręcznika, ale i o życie zapyta. Dobry nauczyciel patrzy w twarze swoich dzieci i czyta je gorliwiej niż najlepszą lekturę. Czyta rozdziały horrorów, dramatów, romansów, komedii, prozę życia, a czasem i fragmenty encyklopedii medycznej. Nie chce w ten sposób zdobywać wiedzy, chce zdobyć człowieka dla życia, dla celów, dla ideałów. Dla nieba. Dobry nauczyciel słucha krzyku korytarzy i ciszy zamkniętego serca. Słucha, aby zrozumieć. Dobry nauczyciel potrafi poklepać po ramieniu, ba, przytulić, bo wie, że musi dać coś, czego uczniom bardziej niż liczb brakuje. Dobry nauczyciel rzetelnie wiedzę oceni, bardziej jednak człowieka, nie sądem lecz miłosierdziem. Daje trudne zadania, a potem pomaga je rozwiązać. Dobry nauczyciel chce być blisko, chociaż czasem schowany, niby w oddali. Wyciąga z tłumu. Wymaga. Kocha. Zwraca się po imieniu. Oddaje życie. Traci czas. By inni żyć mogli.&lt;br /&gt;Wielu nauczycieli dziś odebrało nagrody. Za sukces. Za pracę. Wielu świętuje. Uroczyste kolacje. Wyprawy. Wyjazdy. Radość. Kto pozostał z uczniami? Nie otrzymał nagrody. Nie wyjechał. Pozostał. Wierny na straży. Pilnuje. Gotowy pośpieszyć na ratunek.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata...&lt;/blockquote&gt;&amp;nbsp;Zawsze. Aż chce się być uczniem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7890736252287795371?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7890736252287795371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7890736252287795371' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7890736252287795371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7890736252287795371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/nauczyciel.html' title='Nauczyciel'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-m0cVPzUaPIQ/TpipIJ8e6qI/AAAAAAAAEbk/YmOBQjq8B70/s72-c/syryjska1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-1573153372620743874</id><published>2011-10-13T20:57:00.003+02:00</published><updated>2011-10-13T21:02:04.376+02:00</updated><title type='text'>Światło</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8kU_4pwXslA/TpcqTkvyLUI/AAAAAAAAEYw/NaV9Dz7KWLw/s1600/Wiosna+2008+13.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-8kU_4pwXslA/TpcqTkvyLUI/AAAAAAAAEYw/NaV9Dz7KWLw/s320/Wiosna+2008+13.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4t8RPmTPUZo&amp;amp;login=trzykropka&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W prasie sporo jeszcze komentarzy dotyczących wyborów parlamentarnych. Weszli ci, na których oddaliśmy głosy. Mówi się o wygranych i przegranych i o tych, co zaskoczyli. Mówi się o porażce Kościoła... Czyli czyjej? Naszej? Wchodzę do kaplicy. Wiem, że ON JEST. A to znaczy, że Jego dzieło nie przegra. Czuję się pewniej.&lt;br /&gt;Przy stole dyskusja... Okazuje się, że tak wielu z herbem rodowym, z jakby wyższych sfer. Z wyższych, czyli lepszych? Bardziej godnych? Wchodzę do kaplicy. I myślę - co mi tam po sferach, skoro jestem Bożym dzieckiem, nie płynie we mnie błękitna, ale Boża Krew.&lt;br /&gt;Ktoś z ulgą dziś wyznał, że już na szczęście nie wróci do szkoły, by uczyć, bo trafiłby jeszcze do "zawodówki, do tych debili". Wchodzę do kaplicy, by tylko zapytać: "Czym różni się Twoja miłość, Panie, którą okazujesz księdzu od tej, którą dajesz debilowi"? Niczym! Pełna i doskonała dla każdego.&lt;br /&gt;Stałem się świadkiem ostrego sporu, słowa jak sztylety, cięły, aż przykro się słuchało. Zionie jakimś niezrozumieniem, egoizmem, pychą, odżywającymi ranami. Wchodzę do kaplicy. Przypominają mi się twarze ludzi z ostatnich tygodni załamanych tym, czym życie zaskakuje. Oni nie chcą się spierać. Chcą nadziei.&lt;br /&gt;Ktoś dziś do mnie pisze o własnej, bardzo osobistej tragedii... Wchodzę do kaplicy. Patrzę na wielki krzyż nad tabernakulum. Wiem. Nawet ze śmierci rodzi się życie.&lt;br /&gt;Umiałbym żyć bez kaplicy, bez Boga? Tak. Tylko na chwilę. Bo potem trzasłoby wszystko. Przestałbym rozumieć. Bez Niego nie można zrozumieć człowieka, świata, siebie samego.&lt;br /&gt;Jest światło.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,&lt;br /&gt;Panie, wysłuchaj głosu mego.&lt;br /&gt;Nachyl Twe ucho&lt;br /&gt;na głos mojego błagania.&lt;br /&gt;Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,&lt;br /&gt;Panie, któż się ostoi?&lt;br /&gt;Ale Ty udzielasz przebaczenia,&lt;br /&gt;aby ze czcią Ci służono.&lt;br /&gt;Pokładam nadzieję w Panu,&lt;br /&gt;dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie.&lt;br /&gt;Dusza moja oczekuje Pana&lt;br /&gt;bardziej niż strażnicy poranka. &lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-1573153372620743874?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/1573153372620743874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=1573153372620743874' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1573153372620743874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1573153372620743874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/w-prasie-sporo-jeszcze-komentarzy.html' title='Światło'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-8kU_4pwXslA/TpcqTkvyLUI/AAAAAAAAEYw/NaV9Dz7KWLw/s72-c/Wiosna+2008+13.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-4392587943675227019</id><published>2011-10-11T20:28:00.002+02:00</published><updated>2011-10-11T22:47:16.882+02:00</updated><title type='text'>Szarzyzna</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-QR2AvbgGI0Q/TpSKvd1DhyI/AAAAAAAAEWE/FGtLbli3ooQ/s1600/uid_998a0f786afa060b7c59a3fb18f0c13f1277714902584_width_700_play_0_pos_3_gs_0.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-QR2AvbgGI0Q/TpSKvd1DhyI/AAAAAAAAEWE/FGtLbli3ooQ/s320/uid_998a0f786afa060b7c59a3fb18f0c13f1277714902584_width_700_play_0_pos_3_gs_0.jpeg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Już się kiedyś chwaliłem, że prawie zawsze na uczelnię idę z koloratką pod szyją. Nie noszę oczywiście koloratki ortopedycznej, szerokiej na 5 centymetrów, podtrzymującej opadającą głowę. Sporadycznie koloratka zostaje w domu, nie za karę, ale dlatego, że nie zawsze nadążam z praniem i prasowaniem koszul Bożego kapłana. Mijam każdego dnia siostry zakonne, które hurtowo śpieszą do swojej pracy w szkole dla dzieci. Mówimy sobie buon giorno, a właściwie ja pierwszy, bo choć Bożym kapłanem jestem, siostra to przecież rasowa kobieta, więc kultura zobowiązuje. Odpowiadają mi uśmiechem i słowem tylko wtedy, gdy mam pod szyją koloratkę. Bez niej na moje pozdrowienie przechodzą obojętnie. Jak wiele może zmienić kawałek plastyku... Dziś - choć z listkiem pod szyją i jakby obok tematu -&amp;nbsp;pomyślałem&amp;nbsp;o tym, co nasz Pan kiedyś powiedział:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?&lt;/blockquote&gt;Śledziłem dziś też wracając z pierwszej części zajęć pewną Włoszkę... nie, nie, nie... nie dlatego, że urodziwa, po prostu szła przede mną w tym samym (?) kierunku. Co chwilę zostawiając po sobie ślady i w cale nie z powodu problemów żołądkowych czy przeziębionego pęcherza moczowego, bo to bym jeszcze mógł zrozumieć, sypała śmieciami. "Kobieto - pomyślałem - fajnie byłoby przyjechać pod Twój dom samochodem zbierającym śmieci i wysypać Ci to wszystko na próg!!!" A co! Niech babsko ucieszy się tym, co sama tak namiętnie przez głupotę lub inne schorzenie psychiczne robi. Takie niepotrzebne psucie tego, co Bóg nam podarował:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. &lt;/blockquote&gt;Idzie do nas jeszcze jedna fala upałów... Już się roztapiam. W aulach wykładowych pewnie ze 30 stopni i duchota... Klimatyzacja już wyłączona, bo kolorowym (tu nie wolno mówić Murzyn, używa się słowa kolorowy, a my według poprawności nie jesteśmy kolorowi tylko biali!) zbyt zimno, ale ponieważ&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Taka bowiem jest wola Boża, którą objawiono nam od początku, abyśmy się wzajemnie miłowali...&lt;/blockquote&gt;... dlatego pokonuję swoje niezadowolenie, wyciągam chusteczkę i obcieram czoło, a potem biegnę do śmietnika, by nie zostawiać śladów na obczyźnie. W autobusie wtulony nosem w bezdomnego, który, ojej, wiadomo... myślałem o kolacji, bo mi się jednak lepiej w życiu ułożyło. Pan zaproponował, odpowiedziałem. Idę dalej. Nie chcę zmarnować tego, co otrzymałem. Dziecięctwo. Wiara. Kapłaństwo. Ludzie. Możliwość modlitwy.&lt;br /&gt;I niech ktoś mi powie, że moja codzienność nie jest barwna. Szukam Go wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty, wiekuista Jego potęga oraz bóstwo stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy.&lt;/blockquote&gt;Jest.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-4392587943675227019?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/4392587943675227019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=4392587943675227019' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4392587943675227019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4392587943675227019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/szarzyzna.html' title='Szarzyzna'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-QR2AvbgGI0Q/TpSKvd1DhyI/AAAAAAAAEWE/FGtLbli3ooQ/s72-c/uid_998a0f786afa060b7c59a3fb18f0c13f1277714902584_width_700_play_0_pos_3_gs_0.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-8820828451484065906</id><published>2011-10-10T20:49:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T20:49:19.143+02:00</updated><title type='text'>Żebrząc o godność</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yaeSsrMgnE8/TpM9jwiLA4I/AAAAAAAAEWA/hmMXae1qoe0/s1600/Immagine+258.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-yaeSsrMgnE8/TpM9jwiLA4I/AAAAAAAAEWA/hmMXae1qoe0/s320/Immagine+258.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Żenujący obraz. Już nie chodzi o wysyp żebrzących ludzi, którzy w tym czasie są liczniejsi niż zazwyczaj, często zbyt nachalni, grają nie tylko na wszystkim, co potrafi wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk, ale też i na uczuciach. Dzieciaczki, niepełnosprawni. Sprawni. Zaczepiają na ulicy prawie każdego. To nie mieszkańcy Włoch. Najczęściej Rumunii. Nie chcą korzystać z oferowanej im pomocy, darowanego jedzenia, ubioru. Chcą pieniędzy. Nie zawsze tylko dla siebie, bo coraz częściej ich obecność powiązana jest z siatką wykorzystujących ich panów. Żal. Nauczyli się miłosiernie patrzeć w oczy, chylić w pas, klękać przed bogatszą częścią Europy. Z biedy? Z wyrachowania? Z chęci taniego zysku?&lt;br /&gt;Po drodze z Bazyliki na Lateranie do Bazyliki Santa Maria Maggiore minąłem grupę niemieckiej młodzieży. Chyba sportowej młodzieży - na co wskazywałby strój. Siedzieli w restauracyjnym ogródku, zajadali pizzę i popijali - jak to Niemcy - piwo. Przygrywał im na akordeonie starszy mężczyzna, Rumun, mobilizowany okrzykami, które zamieniły się w szyderstwo, kpiny, potem nieeleganckie gesty. A on grał, grał i grał. Na co liczył? Pieniążka nie dostał. Zapłatą było podeptanie jego godności. Żal i jego, i tej młodzieży, która zapomniała, że człowiek jest człowiekiem zawsze. Gdy biedny i bogaty. Gdy stary i młody. Święty i grzeszny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-8820828451484065906?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/8820828451484065906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=8820828451484065906' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8820828451484065906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8820828451484065906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/zebrzac-o-godnosc.html' title='Żebrząc o godność'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-yaeSsrMgnE8/TpM9jwiLA4I/AAAAAAAAEWA/hmMXae1qoe0/s72-c/Immagine+258.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-3875270676351506435</id><published>2011-10-09T15:03:00.003+02:00</published><updated>2011-10-09T20:45:32.208+02:00</updated><title type='text'>Leniwy uczeń</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-v_kxh1kXoQI/TpGaWjW4JHI/AAAAAAAAEV8/Wl7HEPul3Ns/s1600/pieni%25C4%2585dze.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="202" src="http://2.bp.blogspot.com/-v_kxh1kXoQI/TpGaWjW4JHI/AAAAAAAAEV8/Wl7HEPul3Ns/s320/pieni%25C4%2585dze.jpeg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Gdyby przed Tobą postawiono człowieka - bliskiego, kochanego, z którym tworzysz dobre więzy i zaraz obok położono pewną kwotę pieniędzy - wystarczająco dużą, by zapewnić sobie spokojny żywot na całkiem niezłym poziomie... i musiałbyś wybrać... jaki byłby Twój wybór? Człowiek czy pieniądze? Gdyby tym człowiekiem był nieprzyjaciel, ktoś kto Cię zranił, ktoś trudny, albo zupełnie obcy... wybrałbyś człowieka?&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Nasza natura ma w sobie coś przewrotnego. Wiemy, co - kogo - powinniśmy wybrać, a jednak.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wczoraj usłyszałem bardzo ciekawe zdanie: dopóki Kościół w Polsce ma pieniądze, nie będzie mocno angażował się w ewangelizację, w poszukiwanie ludzi, odkrywanie Boga, bo jest dobrze tak, jak jest. Bez starania, skostniałe inicjatywy i podstawowa zasada: jakoś to będzie. Nie musimy się starać, gdy mamy, posiadamy, gdy nad ewangelizację przedkładamy złotówkę. Nawet jeśli przeraża nas liczba topniejących uczniów Jezusa w Europie (Azja i Afryka przeżywają największą w dziejach ekspansję chrześcijaństwa), można ją przeboleć, gdy fotel wygodny, kapcie ciepłe, gwarancja na życie bez biedy. Jak wielu spośród nas żyje tak naprawdę w sposób ewangeliczny? I co na to Pan Bóg?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-3875270676351506435?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/3875270676351506435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=3875270676351506435' title='Komentarze (51)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3875270676351506435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3875270676351506435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/gdyby-przed-toba-postawiono-czowieka.html' title='Leniwy uczeń'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-v_kxh1kXoQI/TpGaWjW4JHI/AAAAAAAAEV8/Wl7HEPul3Ns/s72-c/pieni%25C4%2585dze.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>51</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-357662523858006987</id><published>2011-10-07T19:29:00.000+02:00</published><updated>2011-10-07T19:29:30.301+02:00</updated><title type='text'>Jazda</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9aS198i8Dfo/To82cR8Xu-I/AAAAAAAAEVo/VazXh39dT9o/s1600/zdjecie%252C600%252C139295%252C20101023%252Cjazda-bez-trzymanki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="223" src="http://3.bp.blogspot.com/-9aS198i8Dfo/To82cR8Xu-I/AAAAAAAAEVo/VazXh39dT9o/s320/zdjecie%252C600%252C139295%252C20101023%252Cjazda-bez-trzymanki.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=75lpWRvNbBx&amp;amp;login=genevieve&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jeżdżę po moim królestwie... nie, nie, tu nie chodzi o moją pukniętą przez kleryków skodunię, ani nie o skrawek polskiej ziemi. Jeżdżę z szafami po moim pokoju, by stał się faktycznie miejscem, w którym będę chciał mieszkać, uczyć się i pobożnie wzdychać. Załatwiam jeszcze sprawy prozaiczne. Dziś wybrałem się, aby wykupić bilet roczny na codzienne wędrowanie pod ziemią i na jej powierzchni. Wracam do formy. W metrze ścisk - aż miło. Dezodoranty wymieszane z innymi za - pachami. Kolorowe twarze. Ludzie w drodze. Zmęczeni, obojętni, po pracy, na pogrzeb, na randkę. Pośród nich dwóch chłopców okazujących sobie czułość i agresywna dziewczyna, zakochana w jednym z nich, która próbowała rozerwać objęcie swojego oblubieńca skierowane - rzecz jasna - nie w jej stronę, nawet nie w stronę płci jej podobnej. Jazda na całego. Wysiedli po drodze manifestować czułość i wulgarność w innych miejscach miasta.&lt;br /&gt;Odkryte jeszcze ciało, nie zawsze rzeźbione na siłowni, coraz częściej połykanymi hamburgerami,&amp;nbsp;wytatuowane znakami niewiadomego pochodzenia. Reklamy bazujące na zmysłowości, gołym ciele - nie jest ważne, czy dotyczą kiełbasy, proszku do prania czy gaci... Filmy, w których małżeństwo to tylko chwilowy epizod ubarwiony romansem, zdradą, w końcu rozwodem i nowym związkiem. A było tak cudownie już po pierwszej randce... I znowu jazda bez trzymanki. Chyba nie jest łatwo tym młodym ludziom poruszać się w tej przestrzeni, by skromność, czystość pozostawały w ich oczach czymś zwyczajnym, normalnym, pięknym.&lt;br /&gt;A jednak ich oczy mówią, że tęsknią... bo dość mają łatwizny, cielesności - bez głębi, bez ducha, bez fundamentu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-357662523858006987?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/357662523858006987/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=357662523858006987' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/357662523858006987'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/357662523858006987'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/jazda.html' title='Jazda'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-9aS198i8Dfo/To82cR8Xu-I/AAAAAAAAEVo/VazXh39dT9o/s72-c/zdjecie%252C600%252C139295%252C20101023%252Cjazda-bez-trzymanki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-3868791205430376976</id><published>2011-10-06T21:07:00.000+02:00</published><updated>2011-10-06T21:07:16.824+02:00</updated><title type='text'>Powrót</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Gh9kLVu0zx0/To38WkCTrQI/AAAAAAAAEVk/oTxK7R6iv_g/s1600/z7337990X%252CPodrozni-na-lotnisku--Fot--sxc-hu.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-Gh9kLVu0zx0/To38WkCTrQI/AAAAAAAAEVk/oTxK7R6iv_g/s320/z7337990X%252CPodrozni-na-lotnisku--Fot--sxc-hu.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Powrót do Rzymu nie przeraża już w taki sposób, jak kiedyś, chociaż wejście na lotnisko nie należy do najprzyjemniejszych, bo zawsze wiąże się ze świadomością pozostawienia kogoś i czegoś - i nawet nie wiem, na jak długo. W walizce przecież nie przewiozę wszystkiego. W sercu i umyśle przesuwają się jeszcze kadry ze spotkań, obrazy uczuć, dźwięki rozmów i ślady pamięci. Zabieram twarze osób. Wyświetlam je potem na modlitwie. A każda z tych twarzy to prawdziwa historia...&lt;br /&gt;W tym szybko mijającym tygodniu udało mi się oddać praktycznie cały mój czas ludziom. Klarowniejsze stają się relacje. Łatwiej je odczytać. Widzę, gdzie położony był fundament, a gdzie go zabrakło. Obecność, którą czuje się na odległość. Mam przyjaciół. Wiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-3868791205430376976?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/3868791205430376976/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=3868791205430376976' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3868791205430376976'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3868791205430376976'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/powrot.html' title='Powrót'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Gh9kLVu0zx0/To38WkCTrQI/AAAAAAAAEVk/oTxK7R6iv_g/s72-c/z7337990X%252CPodrozni-na-lotnisku--Fot--sxc-hu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-3521207982268843234</id><published>2011-10-02T22:45:00.000+02:00</published><updated>2011-10-02T22:45:17.319+02:00</updated><title type='text'>Ciało w drodze</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-qXzNdQr6TdE/TojNSYbzFsI/AAAAAAAAEVg/7gxiMPOezmg/s1600/1275144644_by_stasiakowa_500.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-qXzNdQr6TdE/TojNSYbzFsI/AAAAAAAAEVg/7gxiMPOezmg/s320/1275144644_by_stasiakowa_500.jpg" width="318" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dni, na zakończenie których mogę powiedzieć - widziałem Kościół żywy i piękny, widziałem radosne oblicze Chrystusa... Wczoraj mogłem przewodniczyć profesji zakonnej trzech sióstr - Basi, Anety, Ani - ze wspólnoty Sług Ewangelii Miłosierdzia Bożego, młodych dziewczyn, kobiet, które oddały swoje NIC temu, który człowiekowi oddał wszystko. Doświadczyłem znowu powszechności Kościoła. Uczniowie Jezusa z Ameryki Południowej, Azji, Europy. Świeccy i duchowni. Wierzący i wątpiący. Grzeszni, poobijani, święci. Razem w Jego imię, wzajemnie sobie potrzebni, by przed sobą klękać, pomagać, służyć. Wezwani do tego, by w nas widziano Pana. Staliśmy się Kościołem, który musiał przekroczyć granicę ceglanych murów. Wspólne świętowanie na trawie w ogrodzie... dziesiątki rozmów, setki pytań. Żart przeplatany dramatem codzienności. Jeden przed drugim jak człowiek.&lt;br /&gt;Dziś wziąłem udział w obłóczynach moich dzieciaków. Grzegorz, Rafał, Marek przywdziali sutannę, choć pewnie jest to dla nich i dla ich bliskich emocjonalne przeżycie, pozostają - myślę - świadomi, że liczy się wnętrze, serce, relacja z Bogiem... bo sutanną można przykryć nie tylko brzuch, ale i braki ducha i moralności. W nich jest wiara, żywa, ciągle poszukująca. Jestem z nich dumny. Świętowanie, radość i świadomość tego, że znowu tak wielu ludzi było blisko siebie.&lt;br /&gt;Podróż w tę i z powrotem... w towarzystwie fantastycznych i wierzących z pasją ludzi... bez dziwactw, ze zdrowym, ewangelicznym spojrzeniem. Można ciągle o Bogu mówić z wypiekami na twarzy.&lt;br /&gt;Ciało przez te dwa dni przemieszczało się po drogach północnej Polski. Duch odbywał rekolekcje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-3521207982268843234?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/3521207982268843234/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=3521207982268843234' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3521207982268843234'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3521207982268843234'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/10/ciao-w-drodze.html' title='Ciało w drodze'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-qXzNdQr6TdE/TojNSYbzFsI/AAAAAAAAEVg/7gxiMPOezmg/s72-c/1275144644_by_stasiakowa_500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5918932521105620772</id><published>2011-09-28T18:32:00.000+02:00</published><updated>2011-09-28T18:32:58.041+02:00</updated><title type='text'>W domu?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ccGACuULTWE/ToNMMPdNsgI/AAAAAAAAEUA/cO6w7eQfzaA/s1600/Immagine+601.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-ccGACuULTWE/ToNMMPdNsgI/AAAAAAAAEUA/cO6w7eQfzaA/s320/Immagine+601.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj stojąc jednocześnie w czterech kolejkach - do dziekana, sekretariatu wydziałowego, kasy i sekretariatu głównego, wspominałem sobie to, co przeżywałem dokładnie rok temu. Wtedy to miejsce przerażało. Nie znałem zasad, języka, nie wiedziałem, gdzie znajdują się poszczególne jednostki administracyjne. Nie umiałem odnaleźć się w tutejszych procedurach. I czułem się niezwykle samotny. Wszystko było obce. Budynki, ulice, ludzie, powietrze, niebo. Kogo poprosić o pomoc, podpowiedź, rozmowę? Rok oswajania. Teraz to miejsce jest już bardziej moje, bo bardziej znane. Czuję się swobodniej. Układam swoje życie - nie chcę powiedzieć, że na nowo - ale w tych realiach. By być i tutaj człowiekiem, uczniem, księdzem. I tu trzeba i można żyć. I tu są ludzie. I tu jest Bóg. A dom? Gdzie jest dom?&lt;br /&gt;W niebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5918932521105620772?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5918932521105620772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5918932521105620772' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5918932521105620772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5918932521105620772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/09/w-domu.html' title='W domu?'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ccGACuULTWE/ToNMMPdNsgI/AAAAAAAAEUA/cO6w7eQfzaA/s72-c/Immagine+601.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5155571152098642419</id><published>2011-09-26T23:21:00.000+02:00</published><updated>2011-09-26T23:21:09.394+02:00</updated><title type='text'>O dwóch takich</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-piWYseMj5WA/ToDsq-_1pmI/AAAAAAAAEOc/PrnK51_3I68/s1600/Immagine+418.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-piWYseMj5WA/ToDsq-_1pmI/AAAAAAAAEOc/PrnK51_3I68/s320/Immagine+418.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dwóch takich ludzi.&lt;br /&gt;Pierwszy spokojny, konkretny. Widzi więcej. Jest na swój sposób piękny. Bardzo tęskni za czymś, co go z jednej strony przerasta, z drugiej każe iść dalej i głębiej. Potrafi się wzruszać i śmiać twarzą i sercem. Bije z niego cisza i spokój. Chce dobra i tylko dobra. Nie przechodzi obojętnie obok niesprawiedliwości. Walczy o wierność. Ciągle wraca. Uczy się być dzieckiem. Rozmawia z Bogiem. Otwarty, szczery, miłosierny. Szuka wspólnoty. Jest pokorny. Docenia to, co otrzymał. Szalony. Dziwny. Jakby nie stąd.&lt;br /&gt;Drugi przebojowy, głośny. Rządzi nim ironia i kpina. Nie chce myśleć. Często zamyka oczy. Nie wymaga. Potrafi być podły. Wszystko usprawiedliwi. Uwielbia krytykować. Uważa, że się nie myli. Jest agresywny. Kocha się w obojętności. Nie pozwala sobie na spojrzenie w niebo. Trzyma się z całych sił ziemi. Pusty aż dudni w nim echo.&lt;br /&gt;Stają na przeciw siebie. Drugi tłucze pierwszego po gębie, obraża, szydzi, poniża. Chce go zniszczyć, zabrać przestrzeń życia. Pierwszy nie walczy. Czasem poddaje się od razu, wycofuje, schodzi z linii frontu. Chowa się za swoim strachem i słabością. Jeszcze nie uwierzył.&lt;br /&gt;Tych dwóch - pierwszy i drugi - mieszka we mnie i w Tobie. Nowy i Stary człowiek. Który wygra?&lt;br /&gt;Daj, Panie siłę pierwszemu. Wylej swą miłość na drugiego. Pokonaj go dobrem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5155571152098642419?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5155571152098642419/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5155571152098642419' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5155571152098642419'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5155571152098642419'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/09/o-dwoch-takich.html' title='O dwóch takich'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-piWYseMj5WA/ToDsq-_1pmI/AAAAAAAAEOc/PrnK51_3I68/s72-c/Immagine+418.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7410996845365474936</id><published>2011-09-23T18:55:00.000+02:00</published><updated>2011-09-23T18:55:19.689+02:00</updated><title type='text'>Winny</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-T1MNIccTB1k/Tny5OEzGcfI/AAAAAAAAEOQ/cdG0L081QQk/s1600/Immagine+689.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-T1MNIccTB1k/Tny5OEzGcfI/AAAAAAAAEOQ/cdG0L081QQk/s320/Immagine+689.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;To prawda. Jest Bogiem. Ale czy istniał we wszechświecie ktokolwiek oskarżany o wszystko w takim stopniu jak On? Bo przecież winny jest w naszych oczach wszystkiemu. Wojna. Choroba. Życiowe niepowodzenia. Rozterki. Samotność. Grzech. Śmierć. Niska płaca. Zła pogoda. Potrafimy nagle wyciągnąć Go z zapomnienia, by postawić na sali rozpraw - tych publicznych w dyskusjach i tych prywatnych w myślach. Mógł przecież zadziałać, powstrzymać, pomóc, uchronić... Wstrząsnąć światem, uczynić kolejny cud. Gdzie był w tym momencie, gdy działo się coś niedobrego? Bóg musi być winny. No bo przecież nie ja. To nic, że nie korzystałem z Jego rad, że nie czerpałem z mądrości, by głupoty nie zrobić. To nic, że bez znaczenia stawały się słowa, które miały chronić... To nic, że zapomniałem o Jego istnieniu. Moje i Twoje decyzje wbrew MIŁOŚCI. Psują porządek tego świata. Ale winny jest ON... Ludzka obłuda.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7410996845365474936?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7410996845365474936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7410996845365474936' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7410996845365474936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7410996845365474936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/09/winny.html' title='Winny'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-T1MNIccTB1k/Tny5OEzGcfI/AAAAAAAAEOQ/cdG0L081QQk/s72-c/Immagine+689.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2594729479196109101</id><published>2011-09-19T14:14:00.001+02:00</published><updated>2011-09-19T14:18:05.615+02:00</updated><title type='text'>Klucz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-EOBorwzCXEc/Tncx5dBWECI/AAAAAAAAEOM/6YY8GjathjU/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-EOBorwzCXEc/Tncx5dBWECI/AAAAAAAAEOM/6YY8GjathjU/s320/1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Klucz... nie do otwierania drzwi, nie ten schematyczny, w który należy się wbić pisząc testy z tej czy innej materii, nie ten który niesie rozwiązanie wszystkich problemów. Wpatrywałem się wczoraj w niebo. Nad kaszubskimi lasami, jeziorami, piachami, krajobrazami, drogami przesuwał się klucz ptaków kąpiących się w locie w kroplach ciepłego deszczu. Wyjątkowo leciały w milczeniu.&amp;nbsp;Zostawiły znowu swój dom.&amp;nbsp;A może właśnie to do domu wracają? To konieczność? Przygoda? Szaleństwo? Walka o przetrwanie? Nie wiem. Po prostu lecą. Tak musi być. Może uda się im jeszcze wrócić... Wiele je to kosztuje... wysiłku. Lecą. Są razem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Moja waliza znowu otwarta. Na łóżku sterta ciuchów i książek, które same nie chcą wejść do środka, to chyba ich protest. Jutro dołączam do klucza ptaków. Wzbiję się znowu w powietrze. Przelecę nad kaszubskimi lasami... nad domem. Dokąd dolecę?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2594729479196109101?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2594729479196109101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2594729479196109101' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2594729479196109101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2594729479196109101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/09/klucz.html' title='Klucz'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-EOBorwzCXEc/Tncx5dBWECI/AAAAAAAAEOM/6YY8GjathjU/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-1048957330398284505</id><published>2011-09-16T10:23:00.000+02:00</published><updated>2011-09-16T10:23:15.659+02:00</updated><title type='text'>Będą rybakami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-W8QRvZsOU4A/TnMHYPEQuZI/AAAAAAAAEOE/JmlR7J44lhk/s1600/Karkonosze+itd.+045.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-W8QRvZsOU4A/TnMHYPEQuZI/AAAAAAAAEOE/JmlR7J44lhk/s320/Karkonosze+itd.+045.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś chciałbym przez chwilę doświadczyć czegoś, co ludzie powszechnie nazywają nudą. Nie pamiętam, w jaki sposób to smakuje. Każdy dzień przynosi niespodzianki, nie zawsze miłe i piękne, ale zawsze niespodzianki, które urozmaicają codzienność. Ludzie, miejsca, przygody, rozmowy, doświadczenia. Zaglądam do kalendarza... Zostało tylko kilka dni do wylotu. A jeszcze powinno odbyć się tyle spotkań... Proszę już coraz częściej ojca Pio, by pomógł zastosować bilokację - byłoby łatwiej.&lt;br /&gt;Klerycy. Parafia, w której pracowałem i w której pozostało moje wakacyjne locum, przez kilkanaście lat nie miała powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Zaczęliśmy się gorliwiej modlić, rozwiązał się worek. Dziś są. Lubię z nimi spędzać czas. Chodzą twardo po ziemi. Mają wiarę. Tryskają energią i radością. Chcą pracować i pracują. To nic, że ostatnio obtłukli mój samochód. Kształtuje się w nich zdrowa wizja kapłaństwa - i tak musi zostać! Daleko im do lalusiów, bliżej do tego, by być w przyszłości duchowymi ojcami. Czasem im powiem - nie za często oczywiście - że jestem z nich dumny. Jak piękny staje się człowiek, gdy pozwala się prowadzić Panu Bogu. Modlę się dla nich o wytrwałość, o wierność.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-1048957330398284505?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/1048957330398284505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=1048957330398284505' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1048957330398284505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1048957330398284505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/09/beda-rybakami.html' title='Będą rybakami'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-W8QRvZsOU4A/TnMHYPEQuZI/AAAAAAAAEOE/JmlR7J44lhk/s72-c/Karkonosze+itd.+045.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-8789554814852340788</id><published>2011-09-10T12:06:00.000+02:00</published><updated>2011-09-10T12:06:00.847+02:00</updated><title type='text'>Obraz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-uqo5g0Gl-pk/Tms2eotqiVI/AAAAAAAAEOA/3EqgqQJ7d4k/s1600/wiosenny_deszczyk_688c4914ac.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://2.bp.blogspot.com/-uqo5g0Gl-pk/Tms2eotqiVI/AAAAAAAAEOA/3EqgqQJ7d4k/s320/wiosenny_deszczyk_688c4914ac.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Cały czas leży. Bez sensu jest pisać o wielkości jej cierpienia, bo i tak do końca nie zrozumiemy, nie będziemy współodczuwać. Ból jest duży, zbyt duży. Cierpienie jak dla książkowego bohatera. Stara się nie pokazywać tego, co dzieje się w środku, by nie martwić, by nie dokładać cierpienia komuś innemu. Wczoraj wpadłem tylko na chwilę - miejsce i sytuacja nie pozwalają na godzinne siedzenie. Wpadłem, by być, bo co innego mogę dać? Stojąc przy łóżku patrzyłem na wiszący na ścianie monitor rejestrujący uderzenia serca, oddech, życie. Każda kreska, każda fala, każdy sygnał jest już na wagę złota. Ktoś ciągle walczy, chociaż wszystko staje się wysiłkiem.&lt;br /&gt;Wczoraj też tam - przy szpitalnym łóżku - po raz kolejny zobaczyłem miłość, miłość delikatną, dojrzałą, głęboką, prawdziwą. Troska. Spojrzenia. Dotyk. Pocałunek. Obecność. Myśli, których nie było słychać, a mówiły tak dużo. Święty obraz małżonków, którzy są dla siebie wszystkim.&amp;nbsp;A za oknem grupa chłopaków uganiających się za piłką, silni, wysportowani, atrakcyjni, jeszcze beztroscy. Pomyślałem i o nich, o wielu innych, by im też udało się tak kochać i być do końca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-8789554814852340788?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/8789554814852340788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=8789554814852340788' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8789554814852340788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8789554814852340788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/09/obraz.html' title='Obraz'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-uqo5g0Gl-pk/Tms2eotqiVI/AAAAAAAAEOA/3EqgqQJ7d4k/s72-c/wiosenny_deszczyk_688c4914ac.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-6287681467923476424</id><published>2011-09-05T23:04:00.001+02:00</published><updated>2011-09-05T23:29:58.717+02:00</updated><title type='text'>Proszę</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-j8pD6eaZG78/TmU5MjIEqFI/AAAAAAAAEN8/b3ajMEACHgM/s1600/Wiosna+2008+38.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-j8pD6eaZG78/TmU5MjIEqFI/AAAAAAAAEN8/b3ajMEACHgM/s320/Wiosna+2008+38.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moje wakacje. Telefon. Potrzebna rozmowa. Staję przed bardzo młodą, trzydziestotrzyletnią kobietą - jest żoną i mamą czworga dzieci. Leży. W szpitalnym łóżku. W środku zżera ją rak. Nie naruszył serca, bo tryska troską o najbliższych. Serca rak nie zje, ale chce zatrzymać jego bicie. Walka o życie zakończona. Rozpoczęła się walka o ... no właśnie... o co? Odwagę? Przejście? Ulgę? Niebo? Wątła nadzieja stawia czoła niewyobrażalnemu cierpieniu. Wielkie i piękne oczy zaczynają patrzeć głębiej i dalej, pełne pytań bez odpowiedzi...&lt;br /&gt;Staję przed jej mężem. Bezradny. Przygnieciony. Gotowy na wszystko. Patrzy jak choroba wykrada mu jego najcenniejszy skarb? Staram się nie wyobrażać, co dzieje się w środku... Jak żyć dalej?&lt;br /&gt;Dzieci. Czują. W tych dniach muszą dorosnąć szybciej.&lt;br /&gt;Nie piszę dla sensacji. Piszę, by TEN, który to przeczyta, zaniósł do Pana Boga chociaż kilka słów modlitwy. Za NIĄ. Za NIEGO. Za DZIECI. Nigdy Was nie prosiłem. Dziś proszę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-6287681467923476424?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/6287681467923476424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=6287681467923476424' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6287681467923476424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6287681467923476424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/09/prosze.html' title='Proszę'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-j8pD6eaZG78/TmU5MjIEqFI/AAAAAAAAEN8/b3ajMEACHgM/s72-c/Wiosna+2008+38.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2846293052169904861</id><published>2011-09-03T15:59:00.000+02:00</published><updated>2011-09-03T15:59:15.797+02:00</updated><title type='text'>Za życiem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-316jxYiO2ac/TmIypV9R6iI/AAAAAAAAEN4/n2UMFk2LhxQ/s1600/Immagine+320.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-316jxYiO2ac/TmIypV9R6iI/AAAAAAAAEN4/n2UMFk2LhxQ/s320/Immagine+320.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Byłem za życiem zawsze, jestem za życiem i będę! Nie tylko za życiem widocznym w metrze, autobusie, samolocie, na ulicy i w kościele. Jestem za obolałym życiem w szpitalu, za gasnącym życiem w hospicjum. Jestem za życiem, którego nie widzę, a które tylko sobie wyobrażam w innych częściach świata - w Somalii również. Jestem za życiem niepełnosprawnych fizycznie i psychicznie. Jestem za życiem zdrowych, silnych i rosłych panów, chuderlaków, mięczaków. Jestem za życiem pięknych, umalowanych pań i takich, które już o siebie nie dbają. Jestem za życiem dzieci, również tych ukrytych, w miejscu, które ma być najbezpieczniejszym miejscem we wszechświecie - pod sercem mamy. Jestem za życiem, bo Chrystus jest Życiem.&lt;br /&gt;Niedawne głosowanie... Boli? Mnie tak. Bo widzę, jak wielu ludzi ciągle NIE WIERZY w Boga i gwałci prawo natury. Potępić? Przekreślić? Nie... mi jest ich żal, bo są daleko, zbyt daleko PRAWDY, nie można im więc ufać. Nie potrafią i nie chcą bronić tego, co kruche, małe, bezbronne. Chrześcijaństwo jest religią życia... oni z chrześcijaństwem związani nie są.&lt;br /&gt;Biadolić nie ma sensu. Bierzmy się do pracy, by kruszyć skostniałe serca, zakute łby, zdejmować czarne okulary, które umiejętnie na ich nosy założyła inteligentna bestia - wróg życia. Nie muszę robić wielkich agitacji, marszów - choć i one mają sens, rozmawiam, przekonuję, rzucam przykładami na własnym podwórku. Gdyby każdy wierzący spróbował... Tych złych decyzji byłoby mniej. Stanowione prawo dotyczące życia jest, jakie jest. Może przecież pozostać prawem martwym. I to nasze zadanie.&lt;br /&gt;A rodziców, którzy przyjęli pod swój dach dzieci słabsze, chore, niepełnosprawne, i dla nich spalają życie - nie tyle całowałbym po rękach, co niejednokrotnie za życia kanonizował. Na starość chciałbym zamieszkać w ich domach. Bo tam jest miłość sprawdzona.&lt;br /&gt;Gdybyś był niepełnosprawny, pragnąłbyś miłości... nie odrzucenia i śmierci. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2846293052169904861?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2846293052169904861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2846293052169904861' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2846293052169904861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2846293052169904861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/09/za-zyciem.html' title='Za życiem'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-316jxYiO2ac/TmIypV9R6iI/AAAAAAAAEN4/n2UMFk2LhxQ/s72-c/Immagine+320.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-4351326238505675122</id><published>2011-08-30T17:11:00.000+02:00</published><updated>2011-08-30T17:11:37.483+02:00</updated><title type='text'>Z walizą</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mvk4cjHbRmI/Tlz8C7b2iUI/AAAAAAAAEN0/7YFGfbt9yVs/s1600/nisko-z-lotu-ptaka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-mvk4cjHbRmI/Tlz8C7b2iUI/AAAAAAAAEN0/7YFGfbt9yVs/s320/nisko-z-lotu-ptaka.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=9sBkd7cktJW&amp;amp;login=damian268&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Z Rzymu wyjechałem 2 lipca wczesnym rankiem. Walizka ważyła 35 kilogramów - dwa słowniki, trochę ciuchów, jakieś niezbędne drobiazgi. Na ramieniu torba z laptopem, w którym znajduje się ta potrzebna mi część książek na letni czas. Po miesiącu pobytu w Rimini poprosiłem gospodarzy, aby część moich rzeczy - zwłaszcza książek, które mi sprezentowano - przesłali paczką do Wiecznego Miasta, nie zmieściły się w mojej walizie. Jutro żegnam gościnne Chieri. Rozpocząłem powtórny proces pakowania, tak, tak, minął znowu miesiąc. Walizki zamknąć nie mogę, z przerażeniem zerkam na łóżko... tyle jeszcze do załadowania. Cóż, i tutejszy gospodarz będzie bawił się w tragarza moich książek na pocztę. Znowu zostałem obdarowany. Tutejsi mieszkańcy okazali mi naprawdę dużo serca... a wszystkie te gadżety, drobiazgi, podarunki - kryją w sobie coś więcej niż cenę, kolorowy papier, czy wpis. Takim drobiazgiem można powiedzieć wszystko. Dziś jeszcze kilka spotkań. Rano ktoś mnie podrzuci do Mediolanu, a stamtąd drogą ptaków wyruszam dalej. Dokąd? Mogę jeszcze śmiało napisać - do siebie, do Polski. Chociaż czuję się we Włoszech coraz lepiej, to jednak TAM - póki co - są MOI. Nie będę ciężko pracował, nie będę się tam uczył. Czas dla ludzi i dla Pana Boga. Gdy się wraca po dłuższej nieobecności, to z jakimś małym drżeniem serca. Dużo się zmienia. My się zmieniamy. Znowu okazja odświeżyć to, co być może trochę przyschło.&lt;div&gt;Pewnie w te dni nie będę często zaglądał do sieci, przerwa w prawie codziennym pisaniu. Klawiatura musi w końcu wystygnąć. I tęsknota również.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-4351326238505675122?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/4351326238505675122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=4351326238505675122' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4351326238505675122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4351326238505675122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/z-waliza.html' title='Z walizą'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-mvk4cjHbRmI/Tlz8C7b2iUI/AAAAAAAAEN0/7YFGfbt9yVs/s72-c/nisko-z-lotu-ptaka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-1203317218081161517</id><published>2011-08-29T15:55:00.000+02:00</published><updated>2011-08-29T15:55:14.980+02:00</updated><title type='text'>Bezmyślność</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cSg897o4DNY/TluaN07QJLI/AAAAAAAAENw/vUgoxnpbPH0/s1600/DSC06497.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-cSg897o4DNY/TluaN07QJLI/AAAAAAAAENw/vUgoxnpbPH0/s320/DSC06497.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 0px; -webkit-border-vertical-spacing: 0px; border-collapse: separate;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 0px; -webkit-border-vertical-spacing: 0px; border-collapse: separate;"&gt;Kolejny raz wezwano mnie do szpitala. Osobo rzekoma w stanie krytycznym, umierająca. W takiej sytuacji nie zakładam "kościołowych" spodni, nie szukam stukających półbutów, nie wygrzebuję z szafy świeżej koszuli w kolorze dopasowanym do spodni lub innej części garderoby - ksiądz powinien przecież być elegancki. Gdy słyszę: "stan cieżki, krytyczny..." czy podobnie brzmiące słowa wychodzę po prostu z pokoju, łapię po drodze książkę z obrzędami udzielenia sakramentu chorych, olej z kościelnego schowka, przebiegam przez plac i staję przy chorym. Kwestia 5 minut. Leżała drobna, siwa jak gołąbek, udręczona życiem lub chorobą kobieta. Wokół rodzina. Rozpocząłem modlitwę... i znowu w trakcie okazało się, że była martwa. I znowu złość - nie na siebie, przecież zjawiłem się w ciągu kilku minut. Złość na rodzinę, że bez wyobraźni. Dzwonią po księdza, gdy bliski jedną nogę trzyma już na tamtym świecie. Nie, nie myślmy o śmierci w ogóle, nigdy nie przyjdzie, mamy czas, ona nas przytłacza... wkurza mnie takie gadanie, po potem głowię się godzinami, czy niebo się otworzyło dla tego człowieka, czy odszedł w łasce pojednany, bo ja nie zdążyłem pojednać. Czy tak trudno przewidzieć, że jak moi bliscy mają sporo lat na karku i przechodzą trudne choróbsko, to można im zawczasu pomóc, a w ostatnim momencie poprosić już tylko o Pokarm na drogę, czyli Wiatyk?! Na ziemi nie żyjemy wiecznie! Bez wyobraźni! Bez wyobraźni! Wyobraźnia zjedzona gonitwą po pieniążek, serialami o słodkopierdzących romansach i Bóg wie czym jeszcze. Tu nie można podpisać usprawiedliwienia. Bezmyślność. Po śmierci namaszczenie i rozgrzeszenie nie mają sensu. Mam dzień z głowy. Ja tylko dzień. Ktoś może wieczność.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 0px; -webkit-border-vertical-spacing: 0px; border-collapse: separate;"&gt;Oby niebo się otworzyło dla jednych i drugich.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-1203317218081161517?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/1203317218081161517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=1203317218081161517' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1203317218081161517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1203317218081161517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/bezmyslnosc.html' title='Bezmyślność'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-cSg897o4DNY/TluaN07QJLI/AAAAAAAAENw/vUgoxnpbPH0/s72-c/DSC06497.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7745165788144752332</id><published>2011-08-29T12:43:00.001+02:00</published><updated>2011-08-29T12:49:44.044+02:00</updated><title type='text'>Bez głowy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-xzZtkGPhvMw/TltsvJKjP9I/AAAAAAAAENs/l4X4WdPFzWc/s1600/Immagine+792.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-xzZtkGPhvMw/TltsvJKjP9I/AAAAAAAAENs/l4X4WdPFzWc/s320/Immagine+792.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;On.&lt;/b&gt; Pięć razy w ciągu dnia bierze prysznic. Częściej zmienia skarpety. Zaczął używać dezodorantu i nie tylko. Wyczyścił paznokcie. Telefon trzyma zawsze w swojej ręce, spoglądając nerwowo na wyświetlacz, jakby chciał wyprzedzić sygnał przychodzącego sms. Apetyt nieco mniejszy. Sen zamienił w czuwanie. Oczy rozmydlone, nieobecne. I ten tajemniczy uśmieszek pod nosem. Tak. Zakochał się. Spotkał tę jedyną, najpiękniejszą, najmądrzejszą i cudowną dziewczynę. Dzięki niej okazało się, że ma serce, że jest romantyczny, kwiatka kupi, na spacer pójdzie. Kolegów od piwka zostawił na chwilę. Biedak, stracił głowę.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ona. &lt;/b&gt;Lustro było nieodzowną częścią jej życia. Teraz jest jeszcze bardziej. Nieustająco poprawia makijaż i fryzurę. Ogląda zwały tłuszczu na brzuchu. Dopasowuje kolczyki i coś co wyzywająco wisi na jej pięknej szyi. Dobiera kolory i ciuchy, które podkreślą to, co godne podkreślenia. Wydzwania do swoich koleżanek opowiadając o napotkanym herosie - pełnia siły, mądrości i życia. Tak, to jest on, własnie on. Czekała tak długo. Myśląc o nim rozpływa się jak fala, która otarła się w końcu o brzeg morza... Straciła głowę.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Oni.&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Teraz są szczęśliwi. Wierzymy, że długo... pół roku? Stracili głowę na jakiś czas. Zakochanie potem minie. Przerodzi się w rozstanie, zwykłą znajomość, a może w miłość. I z miłości można stracić głowę. Piękne jest szaleństwo, spontaniczność, codzienność również, gdy traci się głowę.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jan.&lt;/b&gt; Janowi Chrzcicielowi też się udało. Też stracił głowę. I Paweł, i wielu innych. No nie, znowu popsułem, znowu wtrącam sceny brutalne - ścięte, urżnięte, odrąbane głowy. Może z jednej strony to tragiczny i smutny obraz, ale jest w nim coś pięknego. Co? Wierność do samego końca. Oddanie całym sobą. Przekonanie. Szaleństwo. Nie dla przyjemności dla piękności, która uwiędnie. Dla Chrystusa. Szaleństwo? Tak.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;My.&lt;/b&gt; Tak kochać, by stracić dla Niego głowę. Tylko co powiedzą inni?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7745165788144752332?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7745165788144752332/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7745165788144752332' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7745165788144752332'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7745165788144752332'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/bez-gowy.html' title='Bez głowy'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-xzZtkGPhvMw/TltsvJKjP9I/AAAAAAAAENs/l4X4WdPFzWc/s72-c/Immagine+792.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-8974208960108061450</id><published>2011-08-28T21:10:00.000+02:00</published><updated>2011-08-28T21:10:34.715+02:00</updated><title type='text'>Z krzyżem lub bez</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oD36-92HtaQ/TlqSmyUfXsI/AAAAAAAAENo/2fwDl72CBRw/s1600/Immagine+122.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-oD36-92HtaQ/TlqSmyUfXsI/AAAAAAAAENo/2fwDl72CBRw/s320/Immagine+122.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;To ostatnia wakacyjna niedziele związana z parafialnymi przygodami w Italii. Krótkie podziękowania z ich i z mojej strony. Jest za co. Oni otrzymywali sakramenty. Ja smakowałem w ich życzliwości, a życzliwych tu nie brakuje. To dzięki nim zobaczyłem najważniejsze miejsca Piemontu, napełniałem żołądek, uczyłem się słówek, poznawałem ich życie, mentalność, kulturę. Po Mszach znowu ogonek ludzi do wycałowania. W środę z Mediolanu ruszam dalej...&lt;br /&gt;Czy możliwe jest życie bez cierpienia? Nie. Odpowiedź pewna, jednoznaczna. Cierpią wszyscy. Bardziej lub mniej. Cierpią chrześcijanie, muzułmanie, biedni, bogaci, dobrzy i źli. Wszyscy. Normalną rzeczą jest zapobiegać cierpieniu, uciekać przed nim, walczyć. Nie musimy wychodzić z latarką na poszukiwania, prędzej czy później i tak nas dopadnie, przewalcuje, porządnie przeczołga doprowadzając do granic wytrzymałości. Cierpienie fizyczne, duchowe, zawinione lub nie, ze mnie, przez innych, niezależnie od nazwy i podziału przykre, bolesne, traumatyczne. Dziś w Kościele czytany był fantastyczny fragment o krzyżu i o warunkach, jakie Jezus stawia uczniom: zaprzeć się samego siebie, wziąć swój krzyż, iść za Panem. Rewelacja! Już widzę tłumy chętnych do dźwigania cierpień, do zmagań, do smutku, zapewne Chrystus będzie musiał przeprowadzić casting, by wybrać najlepszych... Cóż, chyba naszemu Bogu autoreklama nie wychodzi. Krzyż w dobie wygodnictwa i niewymagania od siebie? A przecież i tak się pojawi.&amp;nbsp;Jezus jako realista nie wciska nam ciemnoty, że tu na ziemi jest i będzie cudownie, a potem ta cudowność spotęguje się jeszcze bardziej. On nas nie oszukuje. Tak mogą zrobić politycy - mistrzowie w składaniu fałszywych obietnic, wodzący nas za nosy, wciskający nam kity... a my - niby tacy mądrzy - kochając banialuki tego typu stawiamy krzyżyk na odpowiedniej liście przy odpowiednim nazwisku, bo będzie lepiej, bez cierpienia, luksus, pieniądze, praca, opieka... Tak, zapewne już jutro. Cierpienia na ziemi nie da się pokonać do końca. Będzie powracać jako wynik chorób, śmierci i ludzkich wyborów związanych z grzechem. Gdy cierpisz - możesz się złamać, zamknąć, odrzucić ludzi, zgorzknieć, mieć pretensje, udusić natłokiem pesymistycznych myśli. Możesz skrzywdzić nie tylko siebie, ale także tych, którzy może by i byli skłonni ci pomóc, ale widząc twoje stanowcze "nie" i jad na ustach, wolą nie ryzykować. &amp;nbsp;Propozycja krzyża, do której zachęca Jezus, nie wiąże się z wzięciem na siebie cierpień ciotki Stasi i sąsiadki z parapetu, nie chodzi też o masochizm, ale o odnalezienia Boga w tym, co mnie spotkało, co przeżywam. To odnalezienie i przyjęcie Pana, moje ciche TAK na Jego obecność, jest momentem przerzucenia części mojego cierpienia na Jego barki. Nie chcę sobie wyobrażać, jak palący musi być ciężar ludzkiego cierpienia w życiu człowieka, który Boga wyeksmitował ze swojej mentalności i umieścił między kartkami bajki lub podręcznika od historii. A jednak można żyć bez sensu.&lt;br /&gt;I znowu wezwanie dla nas.&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-8974208960108061450?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/8974208960108061450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=8974208960108061450' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8974208960108061450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8974208960108061450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/z-krzyzem-lub-bez.html' title='Z krzyżem lub bez'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-oD36-92HtaQ/TlqSmyUfXsI/AAAAAAAAENo/2fwDl72CBRw/s72-c/Immagine+122.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-4979217402644087995</id><published>2011-08-27T22:30:00.004+02:00</published><updated>2011-08-27T23:52:54.283+02:00</updated><title type='text'>Mari prowokuje</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2g6FcyAMs9s/TllT3trhy5I/AAAAAAAAENk/mTpCdZkz6lU/s1600/Immagine+282.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-2g6FcyAMs9s/TllT3trhy5I/AAAAAAAAENk/mTpCdZkz6lU/s320/Immagine+282.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Specjalnie dałem taki tytuł. W razie czego wszystko zrzucę na nią, a właściwie jej komentarz, który umieściła do wcześniejszego posta. Zacytuję:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Podzielę się myślą, która chodzi mi po głowie od dłuższego czasu.&amp;nbsp;Mam okazję obserwować życie zakonne za granicą ( nie, nie jestem zakonnicą:-). Wszystko działa jak dobrze zorganizowana firma, wszystko obliczone, dzień ułożony według porządku posiłków; śniadanie, zaraz potem obiad, kawa o 16.00, celebracja kolacji. Tego porządku, choćby nie wiem co się działo, ile potrzeb mieli potrzebujący, i jakie by one nie były - może dlatego, że francuski obyczaj - nie można naruszyć, jest święty. Wszystko obliczone na niezmęczenie. Jeszcze sporo pielgrzymów, ich liczbę mierzy się zarobkiem. Tyle ze świętego powołania. Zakonnicy, zakonnice - zostawili rodziny, wszystko co jest naturą człowieka i zainwestowali w taki materializm - wspólnotę (?).&lt;br /&gt;Są wyobcowani ze świata, ignorując go, kulturę relacji międzyludzkich, może w ten sposób znieczulają się na niego. Przede wszystkim na sprawy uczuciowe. W rezultacie zamiast kochać więcej, mają więcej, ale są martwi i drętwi.&lt;br /&gt;Myślę sobie jak dobrze, że czasem życie boli, bo oznacza, że jeszcze człowiek żyje i reaguje, nie uśmiercił swojej duszy. Jak dobrze, że można się bać o kogoś drugiego, że można tęsknić za rodziną, że można zmęczyć się pracą. Tak, Monique, jak dobrze, że musisz walczyć o przetrwanie, musisz walczyć o pracę, żeby mieć gdzie mieszkać, musisz walczyć o rodzinę, żeby drugie z małżonków w świat nie poszło, żeby dzieci poszły w tę dobrą dorosłość… Jak dobrze….Że żyjesz.&lt;/blockquote&gt;Przyznam, że muszę się zgodzić z wypowiedzią Mari. I od razu zaznaczam, że zacznę krytycznie, ale lądowanie będzie pozytywne.&lt;br /&gt;Udało mi się nawiązać kontakt z wieloma już zgromadzeniami, wspólnotami zakonnymi, obserwuję ich życie, pracę, ewangelizację i to, w jaki sposób się modlą, odnoszą do siebie. To takie moje wypaczenie wynikające chyba z tego, że sam kiedyś chciałem być zakonnikiem. Wiele tych wspólnot umiera. Umierają ich charyzmaty. To niby brak powołań, ale nie do końca o to chodzi, bo powołania są tam, gdzie jest świadectwo życia, modlitwa, zażyłość, tam gdzie niespokrewnieni ze sobą ludzie potrafią stworzyć wspólnotę - nie idealną - bądźmy realistami, ale z ludzi, prostą, normalną, otwartą i zdrową podpatrując Boga. A często widzę i doświadczyłem tego na własnej skórze: zamknięte w chałupie, wpatrzone zawzięcie w szklane pudło śledzą wszystkie seriale, na to czas jest zawsze. Dom nastawiony na pieniążek, mniej na młodzież. Bo młodzież podłogę rysuje butami. Kiepskie, strasznie kiepskie zaangażowanie w ewangelizację. Już kiedyś wspominałem, że zobaczyć siostrę zakonną na pielgrzymce w mojej diecezji to prawdziwy cud. Pod reguły swoich fundatorów podczepiają sztuczne i wg mojej oceny tragicznie uwstecznione zasady: mój kubeczek, moja łyżeczka, moja serwetka, mój talerzyk, moja szufladka - wspólnota? Wszystko mamy wspólne?&lt;br /&gt;To skostnienie i nieugięty plan dnia nie pozwalają na spontaniczność, na działanie Ducha Świętego. W domu klasztornym, zakonnym wszystko lśni, jest piękne. Nabudowały siostry pałaców, które stoją puste. To piękno niestety jest często pozorne. I kolejna rzecz, która mnie drażni - podział ról jak się już trafi do kuchni to na 5 - 10 lat, albo do śmierci. Jak do pralni, to umrzeć w pralce trzeba. Jak do ogrodu, to w Edenie dopiero przestanie pracować. Dla mnie to kolejny sygnał, że brakuje ducha wspólnoty. Dlaczego nie można wymieniać się swoimi obowiązkami, wspierać, zadbać o różnorodność działania? I chyba nie trzeba składać profesji zakonnej, by całe życie na furcie siedzieć. Owszem żadna praca nie hańbi, wręcz przeciwnie, ale chyba nie o to chodzi w życiu osób konsekrowanych, by poświęcić się kapuście kiszonej, ale Bogu i ludziom. Czego oczekujemy? Chcielibyśmy w Was wspólnotę chrześcijan zobaczyć, chrześcijan, którzy się miłują, chcemy byście były blisko nas nie tylko swoją modlitwą, ale otwartym domem, otwórzcie nam drzwi ... nie, nie chcemy naruszać ciszy, chcemy pobyć w miejscu, które ma nam o niebie przypominać. Byłem, widziałem, dlatego piszę.&lt;br /&gt;Lądowanie pozytywne. Lubię jechać, zajrzeć, spotkać się z Betlejemitkami w Grabowcu, reguła surowa, serca otwarte, dom też i moc modlitwy i zdrowe patrzenie na świat, jakby bliżej problemów ludzi były niż my "ze świata". Słudzy Ewangelii Miłosierdzia Bożego - tam skostniałość nie istnieje, tam Duch porywa, mają coś z Niego - zawsze w drodze, obecne w kilku miejscach na raz. Uwielbiam z nimi współpracować. Widzę miłość i głęboką wiarę mojej siostry bliźniaczki Anuncjaty. Tam chce się wracać. Szalona Ula przez bardziej zgryźliwe gaszona, bo ogień w sercu się pali i dzieciakom, by wszystko oddała. Bożena "z buszu", która z kleryków w swoim instytucie ludzi próbuje zrobić. Podglądam działania s. Małgorzaty, wczytuję się w to, co robi SZALOM z Chrystusem w monstrancji i dla Niego, siostry mieszkające z chorymi... Jest w nich jakiś święty niepokój, który nie pozwala się zatrzymać, każe iść, orać ten świat, być solą, światłem, dać się do końca. Widzą dalej. Kochają Boga, Kościół i człowieka, który jest w nim lub poza. One i ich dzieło przetrwają. Przyniosą owoce. Nie potrzebują pięknego domu, bo wiedzą, że pałace ze złotymi klamkami runą. Królestwo Boże budowane już tu na ziemi jest wieczne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-4979217402644087995?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/4979217402644087995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=4979217402644087995' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4979217402644087995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4979217402644087995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/mari-prowokuje.html' title='Mari prowokuje'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-2g6FcyAMs9s/TllT3trhy5I/AAAAAAAAENk/mTpCdZkz6lU/s72-c/Immagine+282.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-773333205593048322</id><published>2011-08-26T22:36:00.004+02:00</published><updated>2011-08-27T15:23:38.038+02:00</updated><title type='text'>Z pamiętnika początkującego wariata</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/uqzdII2VYPw/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/uqzdII2VYPw&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/uqzdII2VYPw&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Płakać z płaczącymi, śmiać się ze śmiejącymi, współcierpieć, być obecnym w życiu człowieka, każdego człowieka, widzieć przede wszystkim tych, których na co dzień nie widzimy, bo pośpiech, własne sprawy zasłaniają nam oczy... To nie program duszpasterski na nowy rok szkolny. To program Jezusa dla nas na wszystkie lata. Ciągle dorastamy, być może kolejny raz powtarzając pierwszą klasę w Jego szkole. Przynajmniej się utrwali.&lt;br /&gt;Sobota jest ciekawym dniem w duszpasterstwie, bo w niej zawiera się czasami chyba wszystko to, co może przytrafić się Bożemu kapłanowi - codzienna Msza i to, co z nią związane, spowiedzi, które umacniają lub podnieść mogą trochę ciśnienie, radość z nawracania i złość na zatwardziałość w głupocie ludzkiego grzechu, błogosławienie nowożeńców i modlitwa nad zmarłym, chrzest i namaszczenie chorego olejem, udzielenie absolucji w godzinie jego śmierci. Poważna rozmowa i żart rzucony na korytarzu. Upierdliwa parafianka, której jedynym hobby jest wietrzenie własnych piersi na parapecie powiązane z jednoczesnym ćwiczeniem ostrości wzroku - bo co też na przeciwko u sąsiadów w ogródku się dzieje; życzliwe gesty kogoś, kogo się o dobro nie posądzało. Płakać z płaczącymi. Śmiać się ze śmiejącymi... I przed rutyną trzeba uciekać, by umierającego wodą chrzcielną nie oblewać, dziecka czoło krzyżmem a nie nie olejem chorych naznaczyć, nowożeńcom o trumnie nie opowiadać, a zmarłemu na palec obrączki nie wciskać recytując do powtarzania: "i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do... no właśnie... do śmierci".&lt;br /&gt;Płakać z płaczącymi. Śmiać się ze śmiejącymi. W odpowiednim czasie. Warto zaglądać do organizera i zapamiętywać godziny, w których płakać, w których się śmiać. Duszę i psychikę nastawić. Nie aktorsko, prawdziwie, bo przecież w kieszeni nikt cebuli nosić nie będzie. I w tym wszystkim być człowiekiem, pomóc, podpowiedzieć, napisać. Księdzu łatwiej zwariować. Ale może i przez to życie jest ciekawsze.&lt;br /&gt;Drugi dzień z rzędu patrzyłem ze szczytów tutejszych gór na to, co stworzył Bóg i na ludzkie dzieło. Proporcje nie do pokonania. 1:0 dla Stwórcy i niech tak zostanie.&lt;br /&gt;Dziś w końcu troszkę chłodniej, temperatura wieczorem spadła do 28 stopni, na niebie pojawiły się chmury. Może łatwiej będzie się spało.&lt;br /&gt;Rozgrzeszyłem dziś starszego człowieka, udzieliłem odpustu zupełnego, namaściłem, gdy w jego imieniu powiedzieliśmy ostatnie AMEN, przestał oddychać, a maszyna zapisująca rytm serca wydała jednoznaczny sygnał. Zdążyłem. On zdążył. Przekroczył tajemnicę. Już nie musi wierzyć. Teraz wie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/Xd9teyS-jXo/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Xd9teyS-jXo&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/Xd9teyS-jXo&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-773333205593048322?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/773333205593048322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=773333205593048322' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/773333205593048322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/773333205593048322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/z-pamietnika-poczatkujacego-wariata.html' title='Z pamiętnika początkującego wariata'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5567486860502977722</id><published>2011-08-25T12:24:00.001+02:00</published><updated>2011-08-25T12:28:24.271+02:00</updated><title type='text'>Stąd do wieczności</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ltmgteIOigk/TlYil0KRb5I/AAAAAAAAENg/LATx20GNcY0/s1600/Immagine+469.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-ltmgteIOigk/TlYil0KRb5I/AAAAAAAAENg/LATx20GNcY0/s320/Immagine+469.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moim nowym odkryciem gaszącym pragnienie w te upalne dni jest schłodzone mleko z syropem miętowym. Dziennie potrafię wypić nawet 3 litry. Miejscowy proboszcz otwierał początkowo oczy ze zdumienia obserwując tempo przybywających pustych kartonów po mleku. Na szczęście przywiózł jeszcze kilka zgrzewek, do środy wystarczy. Potem będę opijał innego proboszcza.&lt;br /&gt;Dziś przyprawiłem wierny Lud Boży o co najmniej palpitację serca. Wim, że mnie słuchają podczas homilii, chociażby dlatego że jestem straniero, potrzebna jest więc im większa uwaga i wytężone ucho, czujny umysł, by mogli zrozumieć.&lt;br /&gt;Zacząłem od zwykłych (?) pytań: Czy chcieliby dziś umrzeć? Czy są już gotowi lub chociaż świadomi, że to może być już? Pytałem o śmierć, która jest progiem między życiem ziemskim i wiecznym, o śmierć, w której rodzimy się na nowo. Patrzyli na mnie przerażeni, jak na kata tuż przed egzekucją... Wiem, wiem... owoc życia z wbitymi oczami w ziemię, niewłaściwy obraz Boga, mała wiara lub jej brak, strach, niepewność, wizja cierpienia... te i inne elementy naszej tożsamości, wychowania, mentalności wymazać z nas mogą świadomość umierania. Pewnie i dlatego pogrzeby wyglądają tu, jak wyglądają. Malutkie, szybkie, w przelocie między poranną kawą a toaletą.&lt;br /&gt;A może to też strach przed odpowiedzialnością za całe nasze życie, nasze czyny, wybory, zaniedbania?&lt;br /&gt;Mówiłem o Bogu dobrym, bliskim, pięknym, o Bogu, który jest ciągłym dawaniem, o Bogu w nas, o Bogu poszukującym, czekającym, miłosiernym. I wszystko byłoby takie piękne, gdyby nie śmierć.&lt;br /&gt;"Tu się o śmierci nie mówi" - usłyszałem. A kiedy byście chcieli o niej usłyszeć? Dopiero na własnym pogrzebie? Trochę za późno. O wieczność chodzi.&lt;br /&gt;A gdyby przyszła dzisiaj?&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby się włamać do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5567486860502977722?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5567486860502977722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5567486860502977722' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5567486860502977722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5567486860502977722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/stad-do-wiecznosci.html' title='Stąd do wieczności'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ltmgteIOigk/TlYil0KRb5I/AAAAAAAAENg/LATx20GNcY0/s72-c/Immagine+469.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-6853273002195560995</id><published>2011-08-24T17:29:00.002+02:00</published><updated>2011-08-24T17:41:30.983+02:00</updated><title type='text'>Z głową w chmurach</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/bSl-ipNKM0M/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/bSl-ipNKM0M&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/bSl-ipNKM0M&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Upał nie mija. Staram się nie ruszać, delikatniej oddychać. Wilgotność powietrza sprawia, że mam wrażenie, jakbym oddychał wodą, ale przynajmniej wiem, czym jest lato. Chociaż w myśl - nazwijmy to pobożnie - chrześcijańskiej miłości przesłałbym z 10 stopni ciepła do Polski.&lt;/div&gt;Dzień świętego Bartłomieja, jednego z Apostołów, który po perypetiach wzrastania w wierności swojemu Mistrzowi, zakończył swoje życie jako wierny świadek Ewangelii. Wierzył, miał nadzieję, patrzył dalej. Czasy odległe, tradycja jednak podaje, że&amp;nbsp;po Zesłaniu Ducha Świętego udał się do Indii i tam głosił Chrystusa. Niektórzy przypisują mu również działalność misyjną w Arabii, Etiopii, Frygii, Persji, Mezopotamii i Armenii. Oddał życie za wierność Chrystusowi. Mówi się, że obdarto go ze skóry (dlatego jest patronem wikariuszy i rzeźników?).&lt;br /&gt;Dziś czytamy Ewangelię o otwartym niebie... otwarte, oczekujące, gościnne i dla nas. Śmiem jednak wątpić, czy myśl o niebie, o bliskiej więzi z Bogiem, o szczęściu pełnym, o radości, wspólnocie towarzyszy nam w codzienności, poza wypadkami nieszczęśliwych zawsze pogrzebów. Nie widzimy otwartego nieba. Nie widzimy nieba w ogóle albo zbyt rzadko. Niezależnie od tego czy czujemy się dobrze i szczęśliwie na tym świecie, zadowoleni z naszego losu, pracy, osiągnięć, ludzi, czy też przeklinamy pod nosem wszystko, co się rusza, obrażeni - Bóg wie na kogo - za ciężary, które przygniatają... nasze oczy pozostają na uwięzi. Wbite wytrwale w to co nie jest trwałe. Mały paradoks.&lt;br /&gt;Czy to znaczy, że należy od świata, ziemskiego życia uciekać? Nie. Świat i to, co się z nim łączy jest naszym etapem, drogą, fragmentem, powiedziałbym - progiem życia. Jest dla nas. Mamy go współtworzyć, czynić lepszym, mamy z niego korzystać, mamy być w nim obecni. Z rozwagą i patrzeniem nieco dalej. Świat przemija. My przemijać nie musimy.&lt;br /&gt;Wróciła do mnie myśl: chrześcijanin to ktoś, kto twardo chodzi po ziemi, ale głowę i serce &amp;nbsp;ma zawsze w niebie. Myśl sensowna. Koloruje życie. Daje nadzieję. Nie pozwala się zatrzymać na przeciętności. Czas odbyć kolejny zestaw praktyk.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-6853273002195560995?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/6853273002195560995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=6853273002195560995' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6853273002195560995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6853273002195560995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/z-gowa-w-chmurach.html' title='Z głową w chmurach'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-4706446984121962101</id><published>2011-08-22T12:34:00.001+02:00</published><updated>2011-08-22T14:57:59.459+02:00</updated><title type='text'>Gorliwiec</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lLqqgs_fPbQ/TlIwpBNxe9I/AAAAAAAAENQ/RzGhdrfV4tI/s1600/Immagine+402.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-lLqqgs_fPbQ/TlIwpBNxe9I/AAAAAAAAENQ/RzGhdrfV4tI/s320/Immagine+402.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W ostatnich dniach trudno mi się skupić. Powiecie, że to przecież wakacje, więc umysł powinien być trzeźwy (bo i sierpień jako miesiąc, który rzekoma ma nas wychowywać do trzeźwości), wypoczęty, wyspany. Obowiązki uczelniane w zawieszeniu. A jednak umysł zmęczony, niekoniecznie myśleniem, bardziej temperaturą. Fala upałów zaatakowała Piemont. Wzrosła wilgotność powietrza. Sen puka o każdej porze dnia i nocy, a z drugiej strony nie jest na tyle silny, by pokonać gorączkę. Na spacer wychodzę po 23.00 jest trochę przyjemniej. Wczoraj o tej godzinie było jeszcze 28 stopni - i to nie w cieniu, ani nie w słońcu, bo o tej godzinie trudno o jedno i drugie.&lt;br /&gt;Jedynym znośnym miejscem jest kościół, pod warunkiem, że zajmuje się tylko jedną pozycję, bez ruchu. Chodzę tam nie tylko, by sprawować sakramenty, nie tylko się ostudzić, ale by posiedzieć w innym nieco Słońcu, które grzeje - a jakże, jednak tylko tym, co potrafi jeśli nie rozpalić żar ducha, do przynajmniej nie pozwala mu zgasnąć całkowicie.&lt;br /&gt;Dziś Ewangelia o gorliwych strażnikach Bożego prawa (zauważyłem, że w Polsce dziś czyta się fragment ze wspomnienia, tutaj z dnia powszedniego). Nie o faryzeuszach i uczonych skrybach, ale o nadgorliwych duchownych i świeckich. Problem nie polega na tym, że głoszą Chrystusa, że żyją autentycznie, że się modlą i dają dobre świadectwo, poprzez które pociągają za sobą do źródła, związany jest z utwierdzanym w sobie przekonaniem inności, wyjątkowości i w końcu wyższości. Tylko ja jestem święty i mam monopol na Chrystusa! Tylko mój sposób życia i myślenia jest prawidłowy! Moja droga wiedzie do zbawienia, a wszyscy inni pójdą do piekła! Ecco. Wejść w kontakt z takim człowiekiem grozi utratą zmysłów i zatarciem prawdziwego oblicza Boga, który jest Miłością. Istnieje niestety również pośród nas, w Kościele, coś co nazywam niezdrową dewocją. Wierność, gorliwość, skrupulatne działania, zachowywanie zasad, praw... bez miłości do człowieka. Obrońcy Kościoła i prawdy, którzy zioną jadem złośliwości, ataku, szukają podstępów, śmiało odnaleźliby się na truskawkowym polu. Jako strachy na ptactwo, robactwo i inne gamonie.&lt;br /&gt;To czego więc wzywa Ewangelia? Owszem - do wierności, do poszukiwań Boga żywego, do otwartości, do prawdy o sobie, do miłosierdzia, do życia, nawrócenia... Dystans do siebie samego mocno wskazany, by swoją wkręconą pseudopobożnością nie zniechęcić, nie zabić. Bo moje przeżywanie Boga nie jest Bogiem, w którego muszą wierzyć inni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-4706446984121962101?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/4706446984121962101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=4706446984121962101' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4706446984121962101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4706446984121962101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/gorliwiec.html' title='Gorliwiec'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-lLqqgs_fPbQ/TlIwpBNxe9I/AAAAAAAAENQ/RzGhdrfV4tI/s72-c/Immagine+402.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-6658356634841116710</id><published>2011-08-20T11:00:00.005+02:00</published><updated>2011-08-20T13:39:00.681+02:00</updated><title type='text'>Bez okularów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/Lsm_Xwq8T6M/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Lsm_Xwq8T6M&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/Lsm_Xwq8T6M&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Rano wyczyściłem okulary, żeby lepiej widzieć. Przeciwsłonecznych prawie nie używam, chociaż powinienem nosić je zawsze przez całe lato, ot, takie tam wskazanie lekarza. Przyciemnione okulary dają komfort. Są tacy, którzy noszą je przez cały rok, śpią w nich, a właściwie robią wszystko. Tym razem myślę już nie o tych szkłach na nosie, ale tych na stałe zamontowanych w mózgu.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Śledzę na bieżąco to, co dzieje się w Madrycie podczas Światowych Dni Młodzieży. Na całe szczęście istnieje telewizja on line, które transmituje praktycznie wszystkie wydarzenia z udziałem młodzieży i ich przewodników - od animatorów zaczynając, kończąc na człowieku w bieli. Piszę "na szczęście", bo publiczne media - nie tylko w Polsce - są jakby trochę oszczędne w przekazie informacji, a jeśli już to zauważa idiotyzmy zbuntowanej młodzieży, smutnej młodzieży i zagubionej młodzieży, która nagle została wyrwana z odrętwienia, któremu dała się uśpić. Tyle razy ci młodzi i nieszczęśliwi ludzie słyszeli, że ich wybory i decyzje są słuszne, że nie ma granic, że niech żyją w taki sposób, jak im się podoba, że nie ma sensu walczyć z tym, co niszczy, zabija moralność, człowieczeństwo, że wewnętrzne tendencje, zaburzenia są normalnością godną naśladowania, że są elitą, że... w końcu uwierzyli w swoją wyjątkowość wybudowaną na pisku. A teraz zadzwonił budzik, wyrwał ich nagle z letargu. Otworzyli oczy i widzą wokół siebie radość, czasem dziką i spontaniczną, widzą swoich rówieśników, którzy może nie są od nich lepsi, ale próbują walczyć o życie dobre, wewnętrznie wolne, próbują szukać tej jedynej DROGI, a Jezus jest drogą. Patrzą na młodych ludzi, którzy przebyli sporą ilość kilometrów, by być we wspólnocie Kościoła poszukującego sensu i źródła wiary, Kościoła przedzierającego się przez skostnienie i grzech. Chcą żyć inaczej. Odrzucają śmierć już teraz, za za życia. Zwracają się o pomoc do tego, który jest wymagającym Przyjacielem. To musi budzić i ruszać sumieniem i rusza. Stąd protesty. Stąd agresja. Stąd smutek niektórych. Człowiek szczęśliwy nie atakuje! Bo przecież to oni mieli być szczęśliwi, nie chrześcijanie!!! Na szczęście ci agresywni to kropla goryczy w morzu dobroci. Kropla, do której też musimy pomóc. Ten wstrząs to pierwszy syndrom.&lt;br /&gt;Totalnie zlaicyzowane rządy Hiszpanii jawnie już walczące z Kościołem, które robi wszystko, by wyeliminować Boga z życia społecznego, gryzą swoje wargi, pięści i inne części ciała. Bo patrząc na tę rzeszę ludzi, uświadamiają sobie, że ustawy, prawo, sterowane odgórnie procesy, mogą jedynie osłabić na jakiś czas Kościół, ale nigdy go nie zniszczą. Tylu już próbowało wcześniej. O tym będzie też jutrzejsza Ewangelia. Szkoda, że media nie chcą (nie mogą?) bardziej pokazać tego, co się dzieje podczas ŚDM w Madrycie. Zastrzyk dobra. Dla uczestników i nie tylko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mówią, że kosztowna impreza. To prawda. Bardzo kosztowna. Nie zapominajmy jednak, że i młodzież uczestnicząca płaci, instytucje kościelne, organizacje i państwo również. Ale nie bądźmy naiwni... każdy też zostawi swoje oszczędności, bo młodzi coś przekąszą ponad miarę, dla mamusi pamiątkę przywiozą... Reklamują miasto... Nikt się nie czepia innych akcji, kosztownych, niepotrzebnych. Nikt nie zwraca uwagi na wykorzystywanie publicznych środków transportu przez rządzących, parlamentarzystów, którzy mają to za darmo, to znaczy z naszych pieniążków, choć ich pensje małe nie są. Przeciwnicy mówią także, że można byłoby to wszystko przeznaczyć dla głodującej Afryki, prawda? No dobrze, można by było. A teraz skromniutkie pytanie: ile wrzuciłeś lub wrzucisz do koszyka w związku z przeprowadzaną w Polsce zbiórką, ile wpłaciłeś na konto Caritas lub Polskiej Akcji Humanitarnej? Jak wpłacisz, dyskutować nie będziesz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Takie zainwestowanie w młodzież przyniesie dobry owoc. Nie nawrócą się wszyscy. Wystarczy zaczyn. On zrobi swoje. A przemienione młode serce jest bardziej otwarte, pociągnie za sobą innych, będzie hoje i wrażliwsze, zauważy człowieka w potrzebie, pomoże zadufanym ściągnąć okulary, by pokazać, że świat nie jest taki zły, jeśli my dobrzy będziemy. Inwestując w młodzież, inwestujemy w przyszłość. Brzmi patetycznie, ale jest prawdziwe.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Są niestety ludzie, którym dobro zawsze przeszkadzało. Ciekawe dlaczego?&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Jeden jest ojciec wasz w niebie&lt;br /&gt;i jeden jest wasz Nauczyciel, Chrystus.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/ZB0jF3Qmd80/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ZB0jF3Qmd80&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/ZB0jF3Qmd80&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-6658356634841116710?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/6658356634841116710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=6658356634841116710' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6658356634841116710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6658356634841116710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/bez-okularow.html' title='Bez okularów'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2272028686555866741</id><published>2011-08-19T12:12:00.001+02:00</published><updated>2011-08-19T12:13:12.354+02:00</updated><title type='text'>Propozycja?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Zss1q8FM_CY/Tk40xNEfFRI/AAAAAAAAEKY/RFhFsK229_A/s1600/Immagine+642.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-Zss1q8FM_CY/Tk40xNEfFRI/AAAAAAAAEKY/RFhFsK229_A/s320/Immagine+642.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=2KWH4rzUFV7&amp;amp;login=nejczurboj&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;"Przyjedź do mnie. U mnie też możesz wypocząć. Dostaniesz do dyspozycji dwie parafie, z dwoma kościołami i dwiema plebaniami, możesz mieszkać w jednej i drugiej. Przyjedź, bo ja sam już nie daję rady. Jestem proboszczem trzech parafii, skończyłem 83 lata życia, nie mogę iść na emeryturę, bo nie ma mnie kto zastąpić..." Taką propozycję złożył mi dzisiaj jeden wiekowy kapłan. Nie czekając na odpowiedź snuł swoje wywody o trudnej sytuacji nieobstawionych parafii. Mówił też o parafiach, którymi administrują nieodpowiedzialni księża: "Może lepiej byłoby dla takiej parafii, gdyby w ogóle nie miała księdza, niż męczyła się z wariatem. Co byłoby bardziej korzystne dla ich wiary. Myślę - dodał - że brak kapłana i tęsknota za sakramentami, za sługą Boga, tęsknota, która nie pozwala umrzeć wierze. Bo wiara szybciej umiera przez&amp;nbsp;anty świadectwo. Przyjedź. Zostań u nas".&lt;br /&gt;Myślę sobie, że miałbym co tu robić. Wystarczy w tylko odwiedzić jednego czy drugiego biskupa miejsca, wyrazić swoją gotowość, rozpocząć bardzo prosty proces przeniesienia. Byłbym już proboszczem, wróciłbym do duszpasterstwa, którego ciągle mi brakuje... Ale to tylko życzenie mojego rozmówcy i moje chwilowe zawieszenie. Pójdę drogą, którą KTOŚ inny mi przygotował.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Naucz mnie, Boże mój, chodzić Twoimi ścieżkami,&lt;br /&gt;prowadź mnie w prawdzie, według Twych pouczeń.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2272028686555866741?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2272028686555866741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2272028686555866741' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2272028686555866741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2272028686555866741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/przyjedz-do-mnie.html' title='Propozycja?'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Zss1q8FM_CY/Tk40xNEfFRI/AAAAAAAAEKY/RFhFsK229_A/s72-c/Immagine+642.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-1798389046657759640</id><published>2011-08-18T19:22:00.001+02:00</published><updated>2011-08-18T20:13:58.774+02:00</updated><title type='text'>W odpowiedzi</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Tkz4CKnDhm8/Tk1JgVAkm_I/AAAAAAAAEJ0/ybeDA-dJuEs/s1600/Immagine+352.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-Tkz4CKnDhm8/Tk1JgVAkm_I/AAAAAAAAEJ0/ybeDA-dJuEs/s320/Immagine+352.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Biedny jest człowiek, który nie ma dobrych i sprawdzonych fundamentów. Jest jak drzewo bez korzenia. Wzrost pewnie nie jest możliwy. Biedny jest człowiek bez fundamentu, choć jego brak wynikać może z z nieco bardziej skomplikowanej sytuacji. Rodzice mogli zapomnieć, że dziecku poza pampersem, chipsami i grą komputerową warto pokazać najpierw, świadczyć, przypominać i uczyć, że jest w życiu coś piękniejszego, głębszego, trwałego, czego śmierć nie zdoła zniszczyć. Ale i rodzice mogą fundamentów nie mieć. Tworzą WŁASNE, budowane na wyczucie, czasem zabawne, ale prowadzą do katastrofy. Piszę o fundamencie, bo ostatnio zauważam wśród młodych i nie tylko chwiejność związaną z wyznawaniem wiary, z byciem katolikiem, uczniem Jezusa. Nie chcę dotykać wolności wyboru własnej religii, zgodnie z wewnętrznym przekonaniem. Mówią, że w innych Kościołach i wspólnotach wyznaniowych jest lepiej. Jest lepiej bo? Jest klimat. Bo jest życzliwość, pomoc, wsparcie, żywioł, duch (jaki?), pewnie wszystko jest lepsze. Emocje są naładowane pozytywną energią (uwielbiam to określenie). Moi młodsi znajomi powtarzają, że to może być jakaś alternatywa dla rozwoju ich wiary, skoro w Kościele katolickim się nudzą i nie odnajdują. Ruchy, stowarzyszenia, wspólnoty innych wyznań nie są alternatywną formą dla katolicyzmu, dla kogoś, kto się źle czuje w Kościele katolickim. I chyba musimy sami siebie zapytać, czy w wyznawaniu wiary chodzi rzeczywiście o "czucie się", jeśli tak, czy jeśli tylko o to, to osobiście wybieram zupełnie nową religię, której fundamentem będzie spanie, siedzenie w saunie i jedzenie słodyczy na przemian z dobrze wypieczonym mięsem, z załącznikiem pod tytułem "dobre towarzystwo". W ramach spotkań religijnych świadczone będą różnego rodzaju usługi - będziesz miał ochotę na uniesienie mistyczne - mały trans spełni twoje oczekiwanie, chcesz się wypłakać - przygotujemy specjalny pakiet, chcesz się wyżyć - przygotujemy pług ręczny i kawałek pola. Wszystko oprawimy piękną scenografią, muzyką i wyszkolonymi, fachowo dobranymi ludźmi. Będziesz czuł się dobrze. "Ahał i ehał, echał i achał". Do czego dojdziesz? Do samozadowolenia, uwielbienia własnych technik duchowych, sposobów na leczenie swojego niedowartościowania i retuszowania zranień? My mamy Chrystusa szukać w Kościele, nie siebie, a niestety wiele naszych wyborów ogranicza się do tego pierwszego, bo mi musi być dobrze! Odnajdywanie, poszukiwanie i spotkanie Chrystusa prowadzi do uwolnienia, do zmiany, do wewnętrznego uzdrowienia! I w konsekwencji do zakorzenienia. On nie przemija. Mając taką możliwość, by Boga dotykać fizycznie w Komunii Świętej, duchowo w innych sakramentach, szczególnie w spowiedzi, mając możliwość wpatrywania się w Niego podczas adoracji... mając tylu fantastycznych i świętych ludzi przed nami i z nami, którzy mogą podpowiedzieć drogę... Można zostawić i iść szukać siebie.&lt;br /&gt;To prawda, że ciągle za mało głosimy Chrystusa. W domu zbyt rzadko. W kościele - jak najbardziej, ale nie słyszą tych słów ci, którzy z sobą właśnie mają problem. Księża szukają metod, analizują, tworzą projekty. Trzeba wyjść z Chrystusem po ludzi na ulicę. I zacząć tam z nimi pracować. Wielu zakasało rękawy. Praca od podstaw. Zakładanie fundamentów. Mocnych. Prawdziwych. Bożych.&lt;br /&gt;I nie mam nic przeciwko dobremu klimatowi, pięknej oprawie... ale On - Chrystus pierwszy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-1798389046657759640?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/1798389046657759640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=1798389046657759640' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1798389046657759640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1798389046657759640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/w-odpowiedzi.html' title='W odpowiedzi'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Tkz4CKnDhm8/Tk1JgVAkm_I/AAAAAAAAEJ0/ybeDA-dJuEs/s72-c/Immagine+352.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-3547746158705975718</id><published>2011-08-17T22:57:00.001+02:00</published><updated>2011-08-20T10:06:09.540+02:00</updated><title type='text'>Po Chleb</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-KzL7CbpYFL4/Tk9q38ALwpI/AAAAAAAAEK4/J4MWl-vlNDA/s1600/Immagine+544.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-KzL7CbpYFL4/Tk9q38ALwpI/AAAAAAAAEK4/J4MWl-vlNDA/s320/Immagine+544.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A jednak najczęściej rozdaję Chrystusa w Komunii Świętej w sposób, który jeszcze u niektórych wywołuje nerwowe drgawki i wyćwiczoną minę świętego oburzenia, czyli kładąc Go - Jezusa na czyjejś dłoni. W niedzielę śmiało spoglądałem najpierw w oczy. W nich ukryte życie. Spojrzenie krótkie, więc wiele wyczytać nie mogłem, zostały domysły. Codzienność. Walka. Obojętność. Bunt. Przyzwyczajenie. Wiara. Brak. Grzech. Poszukiwanie. Zmęczenie. A potem patrzyłem na dłonie. Wyciągnięte dłonie. Piękne, zadbane, delikatne, z wyciętymi skórkami i kolorowym paznokciem, przystrojone biżuterią. Dłonie szorstkie, niedomyte, spracowane, zniszczone, zaniedbane. Dłonie koślawe, wykrzywione. Mówiły więcej niż oczy. Urzekło mnie, że wszystkie wyciągały się w jednym kierunku - po Chleb Życia, bo właściciele dłoni głodni w tym świecie, choć prosciutto i formaggio w lodówce. Głodni prawdy, sensu, pełni. Odeszli silniejsi? Szczęśliwsi? Z pomysłem na życie? Nie wiem. Odeszli z Życiem, które w nich jest. Na ile wystarczy? Do niedzieli?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A ci, którzy nie przyszli? Którzy nie przychodzą nigdy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czas wyjść i zanieść im to Życie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-3547746158705975718?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/3547746158705975718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=3547746158705975718' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3547746158705975718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3547746158705975718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/po-chleb.html' title='Po Chleb'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-KzL7CbpYFL4/Tk9q38ALwpI/AAAAAAAAEK4/J4MWl-vlNDA/s72-c/Immagine+544.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2823224855536706687</id><published>2011-08-16T13:35:00.001+02:00</published><updated>2011-08-16T23:02:09.291+02:00</updated><title type='text'>Pogrzebacz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-14upziPS8O4/TkpVf0hcAHI/AAAAAAAAEEo/bzRt-xnoPmo/s1600/Immagine+656.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-14upziPS8O4/TkpVf0hcAHI/AAAAAAAAEEo/bzRt-xnoPmo/s320/Immagine+656.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tak. Można już do mnie mówić pogrzebacz - z racji ilości pogrzebów, którym przewodniczę. Podczas Mszy nie powtarzam homilii, mogą powrócić podobne myśli, ale nie homilia. Dziś wybrałem w ostatniej chwili fragment Ewangelii, w którym Jezus błogosławi swojego Ojca, że objawił tajemnicę i wielkie rzeczy nie mądrym i inteligentnym w oczach świata, ale prostaczkom. I opowiadałem o sposobach na zdobywanie wieczności, o sercu pokornym, prostym i poszukującym PRAWDY, o życiu wiecznym, które już jest w nas przez udział w sakramentach. A potem zwróciłem się do obecnej na Mszy rodziny, by nie zapominali o wdzięczności wobec swojej mamy, babci, teściowej... która oddała swoje życie im i Panu Bogu, bo żyć to dać. Ta wdzięczność ma się wyrażać również i z ich strony zawsze - teraz wobec tej, którą żegnają, potem wobec innych. Mówiłem o znakach miłości, które mogą ofiarować. Pewnie sama obecność, zorganizowanie pogrzebu, potem zakup ładnej tabliczki na grobowiec - szafę, są jakimiś wyrazami, ale szukajmy czegoś głębszego, trwałego - modlitwa, Komunia Święta, nasze nawrócenie, które ma pomóc i nam przekroczyć próg nadziei, byśmy żyli razem... A potem się okazało, że Komunii Świętej z rodziny nie przyjął absolutnie nikt!!! Rodzina lekarzy. Elita tego miasta. Nie wiedziałem. Inteligentni, mądrzy, bez Boga. Nie umiem sobie wyobrazić scenariusza, że po mojej śmierci już niczego nie ma, że wszystko się kończy. Przecież takie życie nie miałoby najmniejszego sensu. W pewnej mierze podziwiam ludzi niewierzących. Podziwiam w tym znaczeniu, że mimo wszystko muszą być bardzo silni wewnętrznie, skoro stąpają po tym globie, nie mając nadziei na nic, nie żyjąc perspektywą wieczności. Gdyby uwierzyli, przez swoją determinację, szybko doszliby do szczytów świętości.&lt;br /&gt;Po obiedzie byłem w szpitalu błogosławić zmarłych, taki tu zwyczaj. Miejsce dla zmarłych znajduje się między stołówką a palarnią papierosów. Życiowe podejście. Śmierć jest częścią życia, które zmienia się, ale nie kończy.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Któż więc może się zbawić?”&lt;br /&gt;Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe”.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2823224855536706687?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2823224855536706687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2823224855536706687' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2823224855536706687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2823224855536706687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/pogrzebacz.html' title='Pogrzebacz'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-14upziPS8O4/TkpVf0hcAHI/AAAAAAAAEEo/bzRt-xnoPmo/s72-c/Immagine+656.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7867421096553175355</id><published>2011-08-15T16:57:00.001+02:00</published><updated>2011-08-15T17:04:56.438+02:00</updated><title type='text'>Święto drogi</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/mBJqu1k6qdc/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mBJqu1k6qdc&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/mBJqu1k6qdc&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dziś święto drogi. A przez to i nasze święto, bo właściwie ciągle jesteśmy w drodze. Do sklepu po paczkę papierosów na przykład. W drodze na urlop. W drodze do kogoś lub z kimś. Na drodze sądowej. Na drodze życia. Wiele jest dróg. A dziś musi zabrzmieć w głowie - którą z tych dróg wybrałem i dokąd idę? &amp;nbsp;Idę tam, gdzie mój cel. A gdzie go postawiłem? I tu rodzi się problem i rozwiązanie wszystkich problemów jednocześnie. Czytam trochę więcej prasy, przeglądam niektóre portale i komentarze na nieco bardziej kulturalnych stronach... Dużo w nich krytyki już nie wobec ludzi Kościoła, bo wszyscy nimi jesteśmy, ale wobec tego, co pozostawił Jezus. To prawda, że wiara powinna być zrozumiała, należy stawiać spytania i szukać obiektywnych odpowiedzi, ale dziś żąda się od Chrystusa, by to On przed człowiekiem zaczął się tłumaczyć, poddawany nieustającym sądom, które wcale - jak można zauważyć - nie skończyły się tuż przed Jego śmiercią. Nauka Jezusa nie zawsze jest wygodna, należy do tych trudniejszych części życia, wymaga - bo kto kocha, zawsze wymaga, ale chyba nie patrzymy - nie chcemy, nie umiemy - na to, co może nam przynieść. Człowiek w Ewangelii widzi zazwyczaj nakazy i zakazy, nie widzi daru, nie widzi łaski, nie widzi otwartego nieba, ani propozycji życia już naprawdę i tylko w stanie pełnego szczęścia. Widzi tylko, że Jezus tu i ówdzie mówi: NIE! A to "nie" wypowiada nie po to, aby się nad nami poznęcać (raczej jest odwrotnie), czy trochę pobawić, ale by nas uchronić! Przecież i tak to ja ostatecznie podejmuję decyzję. Między nami króluje głupota na wszystkich szczeblach. Ktoś chce dla mnie dobrze, podpowiada, w jaki sposób wybierać i iść przed siebie... a słyszy w zamian: nie dziękuję, bo ja wolę... bo mi się wydaje... bo to wymysł Kościoła... Dokąd idziesz? Gdzie jest twój cel? W skarbonce tylko? Na czyichś majtkach? W przehulanym życiu, bez głębi, powierzchownie? W zmarnowanym życiu?&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Lubię włóczyć się po górach. Na szczyt prowadzą określone szlaki. Nie muszę nimi iść, mogę zejść i wybrać drogę bez znaków, kierując się swoją wewnętrzną mapą. Owszem, pozostaje prawdopodobieństwo osiągnięcia szczytu, ale wzrasta też prawdopodobieństwo totalnej klęski. Wielu próbowało i do domu nie wróciło.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A zatem: dokąd idziesz? Do nieba? O, już widzę ten uśmieszek... Kto by dzisiaj chciał do nieba. Zawsze mnie denerwowały głupawe wypowiedzi, że w niebie nudno, pusto, że z aniołkami śpiewa się non stop chorał gregoriański (liturgiści byliby zadowoleni). Infantylizm totalny. A może problem własnie w tym, że nieba nie rozumiemy?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jest "morzem miłości, w którym niczego nie brakuje, w którym ma się poczucie spełnienia, szczęścia, radości i obecności Boga i ludzi", czegoż więcej potrzeba?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4r3JvnolHi8/Tkk1BC67vPI/AAAAAAAAEEA/tGfNtLUd1kU/s1600/Immagine+663.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-4r3JvnolHi8/Tkk1BC67vPI/AAAAAAAAEEA/tGfNtLUd1kU/s320/Immagine+663.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7867421096553175355?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7867421096553175355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7867421096553175355' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7867421096553175355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7867421096553175355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/swieto-drogi.html' title='Święto drogi'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-4r3JvnolHi8/Tkk1BC67vPI/AAAAAAAAEEA/tGfNtLUd1kU/s72-c/Immagine+663.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-4010428856014925853</id><published>2011-08-14T17:21:00.000+02:00</published><updated>2011-08-14T17:21:09.083+02:00</updated><title type='text'>Z nosem po ziemi</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HFDAGmsHbRQ/TkfjmITFHII/AAAAAAAAED4/fDfj9p5KN80/s1600/sukces_trzeba_sobie_Jakie_4399201.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://1.bp.blogspot.com/-HFDAGmsHbRQ/TkfjmITFHII/AAAAAAAAED4/fDfj9p5KN80/s320/sukces_trzeba_sobie_Jakie_4399201.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=1nmZGB1Tl8y&amp;amp;login=w39&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Być człowiekiem sukcesu... Co to znaczy? Osiągnąć zaplanowane cele? Ułożyć sobie słodkie i dostatnie życie? Zabezpieczyć się na wypadek czegoś tam? Zająć ważną pozycję? Być sławnym, wpływowym? Otoczonym wianuszkiem licznych znajomych i przyjaciół? Cieszyć się zdrową, szczęśliwą rodziną? Być uczciwym, szlachetnym dobrym? Przejść życie bez chorób? Wykazać się długimi wykazami bankowymi z przewagą wpływów? Być docenionym, zauważonym, nagrodzonym? Każdy dla siebie może znaleźć coś własnego.&lt;br /&gt;Czy sukces zewnętrzny, wymierny i widoczny równy jest temu wewnętrznemu? A może na zewnątrz świeci, a w środku pustka i samotność? Czy liczy się tylko ten, komu w życiu wyszło?&lt;br /&gt;Takie zupełnie nielogiczne i niby nie związane z tematem pytania pojawiły się w mojej głowie po dzisiejszej lekturze Ewangelii. Odrzucona i wzgardzona kobieta, poganka, nieustępliwa i w pewien sposób nachalna wpływa na Jezusa, by ten z łaski swojej zechciał jej pomóc. Jej determinacja zachwyca. Brakuje jej wyczucia i taktu, jest nieokrzesana i niekulturalna, postawa prawie że chamska, mało w niej pokory, niejako walczy z Jezusem na słowa. Zwycięża!&lt;br /&gt;Mieć taką siłę walki i przekonania! Być tak nieustępliwym i zawziętym jak ona, by nie stracić tego, co jest największym sukcesem człowieka, który patrzy dalej. Bo nos można wbić w ziemię i powiedzieć sobie, że tu wszystko się kończy, świat jest mój, korzystaj. Można też podnieś swoje oczy i przypomnieć sobie o istnieniu tego, co JEST i końca nie ma.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Mt 15,21-28.&lt;br /&gt;Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu.&lt;br /&gt;A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha».&lt;br /&gt;Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami!»&lt;br /&gt;Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».&lt;br /&gt;A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: «Panie, dopomóż mi!»&lt;br /&gt;On jednak odparł: «Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom».&lt;br /&gt;A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów».&lt;br /&gt;Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PAwXKxBk_LI/TkfnzwkDoQI/AAAAAAAAED8/LVksXvcc4JI/s1600/normal_773_1298730026_cdb9ccd664ae052ca05a6d5e5f1083fe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-PAwXKxBk_LI/TkfnzwkDoQI/AAAAAAAAED8/LVksXvcc4JI/s320/normal_773_1298730026_cdb9ccd664ae052ca05a6d5e5f1083fe.jpg" width="290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-4010428856014925853?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/4010428856014925853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=4010428856014925853' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4010428856014925853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/4010428856014925853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/z-nosem-po-ziemi.html' title='Z nosem po ziemi'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-HFDAGmsHbRQ/TkfjmITFHII/AAAAAAAAED4/fDfj9p5KN80/s72-c/sukces_trzeba_sobie_Jakie_4399201.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2173020616152832845</id><published>2011-08-13T14:42:00.001+02:00</published><updated>2011-08-13T14:43:47.061+02:00</updated><title type='text'>W drodze do</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-l2nzX04RLWM/TkZwIogb7eI/AAAAAAAAEDA/-qGK295PWV0/s1600/Immagine+601.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-l2nzX04RLWM/TkZwIogb7eI/AAAAAAAAEDA/-qGK295PWV0/s320/Immagine+601.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Obserwuję i coraz bardziej utwierdzam się, że parafia, w której pomagam, ma mocne fundamenty. Proboszcz umiejętnie łączy duszpasterstwo tradycyjne z nowymi formami ewangelizacji, a stawia przede wszystkim na dorosłych i młodzież, dzieci dorastają w cieniu. Buduje odpowiedzialność laikatu za parafię w jej duchowym kształcie. Trudno mi sobie wyobrazić przedsiębiorców, nauczycieli, pracowników fabryk, sklepów, bezrobotnych, którzy kilka razy w roku wychodzą na ulicę, by rozmawiać... o Jezusie, o swojej drodze do nawrócenia. Stoją twardo na ziemi, żyją przecież w tym świecie, znają jego problemy, a w tym wszystkim odkryli sposób na to, jak być chrześcijaninem dzisiaj. Piszą listy do - jak to nazywają - swoich braci i sióstr, którzy są daleko od Kościoła, organizują spotkania dla małżeństw niesakramentalnych, prowadzą regularną katechizację, spotkania formacyjne... Nabożeństwa, czuwania, adoracje. Nie bazują na uczuciach, mówią i działają w taki sposób, by Ewangelia wchodziła do serca i do głowy. Nie widać przejawów źle rozumianej dewocji, dziwactw, walki, kłótni. Są normalni. Uderza mnie ich życzliwość. Owoce? Każdego dnia na Mszy mnóstwo ludzi. Kwitnie pomoc charytatywna. Pytam - skąd ten zapał, skąd ta wiara? Pada odpowiedź: z tej parafii wyszło wielu świętych i błogosławionych, to oni przygotowali nam pole działania. Czy są świadomi swojej "inności religijnej"? Tak, ale to nie jest dla nich powód do pychy, ale wezwanie.&lt;br /&gt;Rano dzieliłem się swoimi spostrzeżeniami z proboszczem. Wszystko podsumował uśmiechem. Wieczorami nikt w plebanii go nie zastanie. Dlaczego? Odwiedza poszczególne rodziny... nie dla "kawkowania". Wchodząc do ich domu wie, że może dać im dużo więcej. Wchodzi więc, a oni drzwi szeroko przed nim otwierają. Nie są święci. Są w drodze do. Już dawno nie widziałem tak zaangażowanej i przesyconej duchem Chrystusa parafii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2173020616152832845?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2173020616152832845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2173020616152832845' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2173020616152832845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2173020616152832845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/w-drodze-do.html' title='W drodze do'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-l2nzX04RLWM/TkZwIogb7eI/AAAAAAAAEDA/-qGK295PWV0/s72-c/Immagine+601.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-710063875646696345</id><published>2011-08-11T12:25:00.000+02:00</published><updated>2011-08-11T12:25:42.266+02:00</updated><title type='text'>Pier, Całun z Jezusem w tle</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Qr4TvIDILZU/TkOuGilKe9I/AAAAAAAAEBk/leVqI26qHEE/s1600/pier-giorgio-frassati1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="220" src="http://1.bp.blogspot.com/-Qr4TvIDILZU/TkOuGilKe9I/AAAAAAAAEBk/leVqI26qHEE/s320/pier-giorgio-frassati1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Błogosławionym Pier Giorgio Frassati to osoba, którą fascynuję się od dłuższego czasu. Młody, wysportowany i bogaty chłopak otoczony intelektualistami, politykami, artystami odnajduje własną drogę do Pana Boga przez pracę i pomoc na rzecz najbiedniejszych, chorych ludzi w Turynie i okolicach. Mało kto, nawet rodzice nie wiedzieli o jego heroicznej miłości do tych, o których świat zapomniał. Dopiero pogrzeb otworzył im oczy, gdy oprócz rodziny i przyjaciół w kondukcie żałobnym szli ci, którym oddał życie, szli świadomi, że stracili kogoś bliskiego, swojego Piera. Słynął z wielkiego poczucia humoru, z porywczości, wędrowania. Jajcarz, który kochał Chrystusa. Wariat, który każdego dnia uczestniczył we Mszy Świętej, bogacz, który nie posiadał niczego. Człowiek wielu zajęć z Jezusem w centrum. Zmarł wcześnie, miał zaledwie 24 lata. Cieszę się, że zauważył go Kościół. Pośród świętych i błogosławionych przeważają papieże, biskupi, księża, siostry zakonne... ze świeckimi mamy problem - nie dlatego, że nie są święci, ale dlatego, że ich nie zauważmy. Kto ich ma "wypromować"? Chociaż pewnie nie chodzi im o żaden ziemski splendor. Ich świętość potrzebna jest nam. Patrząc na takiego Pier Giorgia, znając historię jego życia i umierania, można szybko przetasować w głowie swój sposób myślenia i powiedzieć: skoro jemu się udało... Wczoraj miałem to szczęście odwiedzić katedrę w Turynie, gdzie znajduje się w bocznej nawie kapliczka z jego grobem, niestety brzydka i znowu niestety zaniedbana. Miałem ochotę zabrać stamtąd prochy Piera... Może zmieni się tu kiedyś zarządca kościoła, doceni to, jak wielki człowiek chodził ulicami Turynu, modlił się w tej świątyni i jak wiele zdziałał dla tej wspólnoty.&lt;br /&gt;Nieco dalej znajduje się kaplica z nowatorskim wystrojem, gdzie przechowywany jest Całun Turyński. Tu było ciasno. Wielu przychodziło na modlitwo, klękało powierzając Panu, to co w nich aktualnie się działo. A potem szli dalej, mijając tabernakulum z Najświętszym Sakramentem. Smutne jest to, że prawie nikt nie zauważał, że ON tam jest. Klękali przed Jego płótnem, którym był okryty po śmierci, płótnem, które było materialnym świadkiem zmartwychwstania. Nie klękali przed Chrystusem, który żyje... Taka nasza wiara nieuświadomiona.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-710063875646696345?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/710063875646696345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=710063875646696345' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/710063875646696345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/710063875646696345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/pier-caun-z-jezusem-w-tle.html' title='Pier, Całun z Jezusem w tle'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Qr4TvIDILZU/TkOuGilKe9I/AAAAAAAAEBk/leVqI26qHEE/s72-c/pier-giorgio-frassati1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2638868241501290079</id><published>2011-08-09T12:04:00.000+02:00</published><updated>2011-08-09T12:04:26.003+02:00</updated><title type='text'>Zagubiona</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pkrYSmP16bg/TkEGCAzUpZI/AAAAAAAAEBI/sbA96119-pU/s1600/Immagine+287.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-pkrYSmP16bg/TkEGCAzUpZI/AAAAAAAAEBI/sbA96119-pU/s320/Immagine+287.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dziś w trzech punktach.&lt;br /&gt;Punkt pierwszy. Kilka dni temu zaczepił mnie bardzo podeszły w latach mężczyzna. Zaczepił, bo widział pod szyją koloratkę. I wygłosił płomienną mowę. Niestety nie miał zębów, do tego mówił dialektem piemontczyków, a w związku z tym niewiele zrozumiałem, poza jednym: wy księża próbujecie poprawiać ludzi, zacznijcie poprawiać samych siebie i więcej od siebie wymagajcie, bo przykład idzie z góry. Ma rację chłop. Chrystus powiedział kiedyś coś podobnego. Wiara i księdzu może się zgubić.&lt;br /&gt;Punkt drugi. Zabrzmi dziwnie i prowokacyjnie. W Chieri bawię w chowanego, czyli staram się chować ludzi ludzi w związku z pogrzebami. Dla mnie te pogrzeby wyglądają jak jedna wielka groteska. Pomijam fakt, że mało kto przystępuje do Komunii Świętej, że podczas Mszy króluje postawa rozglądacza, bo wierni mają trudność z odnalezieniem się w kościele, ale przeraża rozgardiasz, bylejakość i cała oprawa tego wydarzenia. Wczoraj wywieziono mnie do innej parafii na wsi, by pochować zmarłego Alessandro, proboszcza nie było, wyjechał, a grzebać umarłych należy. Kościół brudny i śmierdzący. Zamiast obrusów przy tabernakulum leżała cerata, zielona w żółte kwiatki, wewnątrz tabernakulum Pan Jezus mógł zasmakować pleśni. Obrus na ołtarzu poplamiony, "osyfiały", paskudny, zawalony różańcami, różańczykami, książkami, kwiatkami. Brakowało gaci i skarpet tamtejszego proboszcza. Szaty do celebracji Mszy śmierdziały zgnilizną i chyba nigdy nie były czyszczone - prawdziwa przyjemność w upalne popołudnie nosić je na sobie, polecam. A potem to ciągłe gadanie, odbieranie telefonów, wchodzenie i wychodzenie podczas celebracji. Byłem chyba jedynym, który choć trochę przejmuje się sytuacją i powagą pogrzebu. Pomijam fakt sposobu grzebania zmarłych przy użyciu dźwigu. Wiaro, gdzie się zagubiłaś? Bo musiałaś zagubić się najpierw proboszczowi, który przestał dbać o piękno tego miejsca, a potem zgubiłaś się jego owieczkom.&lt;br /&gt;Punkt trzeci. Święta Teresa Benedykta od Krzyża mogła zrobić karierę jako filozof, droga była otwarta. Żydówka, ateistka, intelektualistka, która odkryła prawdę w Jezusie Chrystusie, nawraca się, przyjmuje chrzest, potem rozpoczyna etap życia w zakonie klauzurowym. Podczas wojny bita i poniżana, w konsekwencji zamordowana - zagazowana w Oświęcimiu. Straciła młodość, zamknęła karierę. Ze względu na Chrystusa. Głupia czy mądra? Zostawiła wszystko, by zyskać jeszcze wiele. Wygrała, bo żyje, bo jest święta, bo wieczność należy do niej. Odnalazła mądrość jedyną, prawdziwy skarb, którego poszukiwała latami - Boga. Życie z głębią, bez ślizgania. Życie jak dzieło sztuki z wyrazem, z tajemnicą, kunsztowne, przepracowane, a nie plastykowy kicz, który umiłowaliśmy dzisiaj. Wiaro, potrafisz się jednak odnaleźć.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Mt 16,24-27&lt;br /&gt;Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.&lt;br /&gt;Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?&lt;br /&gt;Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania".&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;Oz 2,16b.17b.21-22&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pustynię chcę ją wyprowadzić i mówić jej do serca. I będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju. I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana. &lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2638868241501290079?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2638868241501290079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2638868241501290079' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2638868241501290079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2638868241501290079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/zagubiona.html' title='Zagubiona'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-pkrYSmP16bg/TkEGCAzUpZI/AAAAAAAAEBI/sbA96119-pU/s72-c/Immagine+287.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-6036610115303348358</id><published>2011-08-08T00:05:00.000+02:00</published><updated>2011-08-08T00:05:05.581+02:00</updated><title type='text'>Nasza pani i odwaga</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-U_AhyD8jsHs/Tj8LtDZEi1I/AAAAAAAAEBE/7ZRqWHdw0pM/s1600/Immagine+294.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-U_AhyD8jsHs/Tj8LtDZEi1I/AAAAAAAAEBE/7ZRqWHdw0pM/s320/Immagine+294.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wyszedłem do ołtarza, widok przepełnionego kościoła, dodam - wielkiego kościoła, z jednej strony zachwycił, a z drugiej poczułem, że jestem mokry ze stresu... Świadomość tłumu, mojej zdolności mówienia po włosku, perspektywa kazania... I tak trzy razy dzisiaj. Podczas Mszy zapytałem Boga, dokąd jeszcze mnie pośle, wśród jakich ludzi postawi, przy jakim ołtarzu będę się modlił... A w głowie huczało tylko jedno słowo: niespodzianka.&lt;div&gt;Pamiętasz, gdy byłeś mały, pani nauczycielka, tak zwana "nasza pani" stawiała ciekawe pytania, wśród nich to tradycyjne: gdy już będziesz duży, kim chciałbyś zostać? Odpowiedzi mieliśmy udzielić w formie obrazka. Z dumą namalowałem brązową kredką pole, z którego wyłaniały się główki kapusty. Chciałem być ogrodnikiem. Może dlatego na pieszych pielgrzymkach mam zamiłowanie do podlewania drzew w lesie? Kim chciałeś być w przeszłości? Niech zgadnę - strażakiem, żołnierzem, policjantem lub księdzem. Panie może piosenkarką, aktorką lub fryzjerką. A pamiętasz swoje modlitwy z dawnych lat, gdy na temat Pana Boga wiedziałeś mniej więcej, że jest Bozią? Gdy prosiłeś, żeby mamusia i tatuś byli zdrowi, a braciszek wesoły i żeby jeszcze nasza pani w szkole dała piątkę. Takie pierwsze, niewinne, piękne i dziecięce pragnienia, marzenia. A dziś czego pragniesz? Zrodzi się długa litania, czy bardziej konkret? Patrząc na kondycję naszego życia mógłbym siedzieć całą noc z klawiaturą w ręku i pisać, pisać i pisać o naszych pragnieniach. Jest ich tyle, bo boimy się, że brak czegoś lub kogoś zniszczy, a może lepiej utrudni nam życie. Myśląc o jutrzejszym dniu, o przyszłości sporo w nas strachu. Chciałbyś uciec, schować się, ale nie wiesz gdzie. Chciałbyś zostawić nieuporządkowany świat, życie, ale nie wiesz jak. Strach. Wątpliwości w sens dobra, tego, co robimy... Może dlatego tak bardzo podobała mi się dzisiejsza Ewangelia?&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”.&lt;/blockquote&gt;Czemu zwątpiłeś? Dlaczego się tak bardzo boisz?&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Jezus zaraz przemówił do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.&lt;/blockquote&gt;A kluczem do wszystkiego stało się dla mnie tylko jedno słowo Jezusa:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;A on rzekł: „Przyjdź”.&lt;/blockquote&gt;Cóż to znaczy? Że jestem daleko? Odszedłem?&lt;br /&gt;Przyjdź więc jeszcze raz, daj mi to, co w tobie, bądź ze mną. Odwagi!&lt;br /&gt;Kim więc chciałbyś być?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-6036610115303348358?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/6036610115303348358/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=6036610115303348358' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6036610115303348358'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6036610115303348358'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/nasza-pani-i-odwaga.html' title='Nasza pani i odwaga'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-U_AhyD8jsHs/Tj8LtDZEi1I/AAAAAAAAEBE/7ZRqWHdw0pM/s72-c/Immagine+294.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2148913897857457715</id><published>2011-08-06T17:31:00.000+02:00</published><updated>2011-08-06T17:31:43.994+02:00</updated><title type='text'>Litania od wszystkich chorych</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-sQOmp45UCus/Tj1eUdejGpI/AAAAAAAAD-o/vPwi_Ctb_nE/s1600/Immagine+268.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-sQOmp45UCus/Tj1eUdejGpI/AAAAAAAAD-o/vPwi_Ctb_nE/s320/Immagine+268.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Burza z wczorajszym oberwaniem chmury zamieniła moją łazienkę w jedną wielką wanną, albo taki mini basen. Dobrze, że mieszkam na pierwszym piętrze. Parter przeżywał katastrofę. Dostało się też Jezusowi w kościele, dachówki nie wytrzymały naporu wody, przez to Pan miał kąpiel. Może nawet tego chciał? Chieri jest miasteczkiem sennym, jak wiele noclegowni u podnóża wielkich metropolii. To co chciałem zobaczyć, zobaczyłem. Muszę ruszyć nieco dalej. Ludzie jednak mniej gościnni niż w Rimini. Tam każdego dnia byłem u kogoś a to na kawie, a to na jakiejś paście, słodkościach... Męczyło, ale było miłe i pomagało językowo. Tu mam czas ciszy. Mogę więcej czytać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;Ludzie proszą o modlitwę. Znajomi, przyjaciele, przypadkowi. Zacząłem już jakiś czas temu spisywać te prośby na karteczkach. Chcę pamiętać. Wierzę w skuteczność modlitwy i wiem, że świadomość obecności człowieka, który się modli jest ważna. Utworzyła mi się prawdziwa litania, nie ma imprimatur, bo to litania nieskończona, otwarta, zawsze z wolnym miejscem na dopisanie kolejnego wezwania. Podzielona na części... Imiona konkretnych chorych, przewlekle i bardzo poważnie. Imiona małżonków w trudnej sytuacji, przeżywających kryzys, oziębłość w miłości. Twarze mam, które noszą w sobie nowe życie. Prośby o zmianę życia, o codzienną duchową pomoc. Wezwania za bliskich, za przyjaciół. Modlitwa za znajomych księży, za kleryków, za moje siostry z różnych zgromadzeń. Za tworzących ze mną dawniej wspólnotę. Kilka imion osób uzależnionych. I te, które są odpowiedzią na pytanie: pomodli się ksiądz za mnie?&amp;nbsp;&lt;div&gt;Czy to pomaga? Odpowiem egoistycznie - mi pomaga, mobilizuje do częstszych spotkań Bogiem, do dialogu zwłaszcza wtedy, gdy już nic mi się nie chce. Przez modlitwę czuję jakąś więź, pamięć - i to nie tę mechaniczną, ale duchową, pamięć wiary, pamięć, która spaja. A czy moja modlitwa pomaga innym? Modliłem się o czyjeś zdrowie, a potem przewodniczyłem pogrzebowi. Modliłem się o czyjeś nawrócenie, widzę człowieka na dnie. Może ktoś powiedzieć, że to porażka. Pewnie tak, zwłaszcza wtedy, gdy patrzy się na życie pięciominutówką a nie wiecznością. Ja tylko mówię Panu Bogu o ludziach i sprawach. Proszę i dziękuję. On działa wg swojego zamysłu. Wiara mi podpowiada, że dobrego zamysłu.&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2148913897857457715?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2148913897857457715/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2148913897857457715' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2148913897857457715'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2148913897857457715'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/litania-od-wszystkich-chorych.html' title='Litania od wszystkich chorych'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-sQOmp45UCus/Tj1eUdejGpI/AAAAAAAAD-o/vPwi_Ctb_nE/s72-c/Immagine+268.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7903620578652534258</id><published>2011-08-04T19:13:00.001+02:00</published><updated>2011-08-04T20:19:41.841+02:00</updated><title type='text'>Słowo</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-4_X-C-irtZ0/TjrSyM5q3DI/AAAAAAAADxg/Ir6ob9qY_Ik/s1600/Immagine+221.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-4_X-C-irtZ0/TjrSyM5q3DI/AAAAAAAADxg/Ir6ob9qY_Ik/s320/Immagine+221.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie piszę kazań. Próbowałem na początku, ale jakoś trudno trzymać się tekstu czytanego, patrząc jednocześnie na ludzi siedzących przede mną i w tym wszystkim dać się jeszcze porwać - bynajmniej nie islamskim fundamentalistom, ale Duchowi Świętemu, w którego i któremu wierzę. Nie oznacza to, że się nie przygotowuję. Wręcz przeciwnie. Zaczynam od modlitwy, a w niej pytam Ducha o to, co tym razem powinienem powiedzieć - jakby nie było - Jego dzieciom. Czytam potem Słowo. A potem już tylko myślę, a myśląc czekam na tak zwany błysk, wewnętrzne kopnięcie. Czasami przychodzi bardzo szybko, innym razem na progu zakrystii, w czasie odczytywania Ewangelii podczas Mszy. Uśmiecham się pod nosem, gdy kapłan odczytuje homilię swoją własną, ale spisaną kilka dni, czy tygodni wcześniej, i rozpoczyna ją słowami: "DZIŚ Słowo Boże", "DZIŚ Pan" mówi do nas... Mówił to wczoraj, tydzień temu, ale nie dziś. A przecież, jak uczy autor Listu do Hebrajczyków...&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;...Żywe jest Słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.&lt;/blockquote&gt;&amp;nbsp;Niech więc będzie żywe. Wielu twierdzi, że nie ma talentu do mówienia kazań. Ja też nie mam talentu, bo tu nie o talent chodzi. Talent to zdolność, poprzez którą wyrażam siebie! A ja mam Boga wyrażać, wystarcza więc Jego łaska i moja modlitwa, moje słuchanie.&lt;br /&gt;Dziś czytaliśmy w Kościele fragment, który według mojej oceny, pojawia się najczęściej w ciągu roku. Scena pod Cezareą Filipową, gdy Jezus pyta, za kogo uważają Go ludzie, i chyba zupełnie Go to nie obchodzi, On tylko prowokuje uczniów, by wystrzelić pytanie bardziej osobiste, wymagającej jakiejś wewnętrznej deklaracji:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”&lt;/blockquote&gt;Na początek padła odpowiedź Piotra - jego własna, czy bardziej z Bożego natchnienia, a potem pewnie padały i inne, nie tylko w tym momencie, ale i potem... Ale zostawmy zmagania Apostołów i ich kombinowane, może upiększane wypowiedzi, bo ładnie trzeba wypaść przed Mistrzem, żeby sobie głupio nie pomyślał.&lt;br /&gt;Pytanie do nas, do mnie! Wraca kilka razy w roku i jest jak termometr wiary, który wbija się w moją więź z Panem. Pytanie, które MUSI sprowokować do odpowiedzi - ale nie ugrzecznionej, do formułki teologicznej, czy powtarzanego sloganu. To ma być moja przemyślana odpowiedź.&lt;br /&gt;Jaka była dzisiaj?&lt;br /&gt;Znasz moje myśli, pragnienia, moje życie. Wiesz, co robię, jakie decyzje podejmuję, w jaki sposób się modlę. Wiesz, jak traktuję ludzi. Patrzysz i wiesz, kim jesteś dla mnie. Odpowiadam życiem, mniej słowem.&lt;br /&gt;Za kilka tygodni wróci kolejny raz. Zobaczymy, ile się zmieni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7903620578652534258?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7903620578652534258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7903620578652534258' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7903620578652534258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7903620578652534258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/sowo.html' title='Słowo'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-4_X-C-irtZ0/TjrSyM5q3DI/AAAAAAAADxg/Ir6ob9qY_Ik/s72-c/Immagine+221.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-21046500810266125</id><published>2011-08-03T15:07:00.000+02:00</published><updated>2011-08-03T15:07:39.655+02:00</updated><title type='text'>Za późno</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-dyP9u8WNXv8/TjlEu2bvJKI/AAAAAAAADxQ/F_zAENImlps/s1600/Immagine+466.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-dyP9u8WNXv8/TjlEu2bvJKI/AAAAAAAADxQ/F_zAENImlps/s320/Immagine+466.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Po obiedzie dotarło do mnie, że mam wziąć ze sobą olej chorych i obrzędy włoskie namaszczenia chorych, których oczywiście nie znam, i iść do szpitala, bo ktoś umiera. Znalazłem wskazaną salę i osobę, rodzina strapiona, ale na mój widok jakby odetchnęli z ulgą, poprosili o namaszczenie swojej mamy. Rozpocząłem modlitwę, wertując kartkami i trzymając się polskiego schematu wzrokiem odszukiwałem konieczne teksty. I dopiero gdy położyłem na jej głowie swoje dłonie, wiedziałem, że nie żyje... i co dalej? Teraz wyrzuty sumienia, bo mogłem biec, a nie iść, może bym zdążył. Jedno mnie pociesza - była dobrą, wierzącą kobietą, to zawsze jakaś furtka do nieba, drzwi otwiera na szczęście Chrystus. Szpital zatrudnia na stałe kapelana, dostaje za swoją posługę pensję. Kapelan na wakacjach. Nie zatroszczył się o zastępstwo! Przez te tygodnie wielu może odejść bez pojednania. Zawsze bardzo mnie martwi, gdy rodzina zostawia sakrament namaszczenia na sam koniec, przecież można nie zdążyć. Warto aż tak ryzykować? Już czas pokonać obecny ciągle zabobon, że to ostatni sakrament, czy ostatnie namaszczenie!! Nie ryzykujmy. To sakrament dla chorych.&amp;nbsp;&lt;div&gt;Gdy wychodziłem z sali, zawołała mnie jakaś staruszka. Zobaczyła, że krząta się tu ksiądz, zapytała, czy mógłbym ją namaścić...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czuwajcie...&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Wtedy całe zgromadzenie zaczęło wołać podnosząc głos. I płakał lud owej nocy.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-21046500810266125?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/21046500810266125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=21046500810266125' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/21046500810266125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/21046500810266125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/za-pozno.html' title='Za późno'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-dyP9u8WNXv8/TjlEu2bvJKI/AAAAAAAADxQ/F_zAENImlps/s72-c/Immagine+466.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-8386248779291630741</id><published>2011-08-02T15:10:00.001+02:00</published><updated>2011-08-02T15:15:16.596+02:00</updated><title type='text'>Zdziwienie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ERR_ho3MWtk/TjfxhAOcRTI/AAAAAAAADw8/OoWKdoaqt6s/s1600/Immagine+807.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-ERR_ho3MWtk/TjfxhAOcRTI/AAAAAAAADw8/OoWKdoaqt6s/s320/Immagine+807.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przynosi mi kobieta kartkę ze starannie napisaną modlitwą, w której prosi o ulgę w cierpieniu, komfort życia i miłość Chrystusa dla bliżej nieznanej mi Anny. Nic w tym złego, ale na wyraźne życzenia treść tej modlitwy miałem dokleić do modlitwy eucharystycznej, a ta ma charakter niezmienny, dynamiczny, ale niezmienny. Nie improwizuję w tekstach. Musiałem, nakaz proboszcza, bo Anna jest bardzo zamożną kobietą i wspiera parafialne przedsięwzięcia. Biedni na "doklejkę" eucharystyczną szans nie mają. Wczoraj wywołałem zdziwienie. Przyszedłem na moją pierwszą Mszę w tym miejscu z koloratką pod szyją. Proboszcz patrzył na mnie, w taki sam sposób, jak ja patrzę na księży chodzących w firanach po Watykanie. Skomentował krótko: zakładam koloratkę tylko na Paschę i Boże Narodzenie, nie musisz jej nosić. Wiem, że nie muszę. Chcę. I nie mam zwyczaju spać w koloratce, ani się z nią opalać, ponieważ pozostałaby naturalna biała plama pod szyją. I jak ja bym się ludziom pokazał? Dziś kolejne zdziwienie - przed wyjściem do ołtarza założyłem stułę i ornat. Kościelny się zapowietrzył, a potem wzruszył. Na Mszy parafialnej miałem modlić się w intencji zmarłych z rodziny X. Dopisano mi jeszcze dwie inne intencje, co zupełnie nie jest zgodne z prawem, a na koniec okazało się, że będzie to również Msza pogrzebowa, więc trzeba dodać kolejną. Cóż za wspaniała kumulacja. Nikt się tym tu nie przejmuje. Pewnie zasnęli. Nie wiem, co Pan Bóg z tym zrobi. Jest wielki i potrafi przekroczyć granice, wszelkie granice, które my ludzie skutecznie tworzymy. Po Komunii Świętej robię zawsze krótką chwilę milczenia. Spojrzałem na wszystkich, którzy byli w tym wielkim kościele razem ze mną. Kocha ich tak samo jak tych w Polsce, tych na Kaszubach. Kocha ich za nic. To Jego dzieci, które przyjechałem tylko odwiedzić. Czy tylko po to? Poczekam jeszcze 28 dni i będę wiedział, dlaczego tak naprawdę tu teraz jestem.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Pokładam nadzieję w Panu,&lt;br /&gt;ufam Jego słowu.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-8386248779291630741?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/8386248779291630741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=8386248779291630741' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8386248779291630741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8386248779291630741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/przynosi-mi-kobieta-kartke-ze-starannie.html' title='Zdziwienie'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ERR_ho3MWtk/TjfxhAOcRTI/AAAAAAAADw8/OoWKdoaqt6s/s72-c/Immagine+807.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2455949061699404509</id><published>2011-08-01T14:40:00.000+02:00</published><updated>2011-08-01T14:40:55.927+02:00</updated><title type='text'>W pociągu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1-GJoAUR-UE/TjaeDMUcjwI/AAAAAAAADw4/Yk6I1CQFIbs/s1600/Immagine+474.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-1-GJoAUR-UE/TjaeDMUcjwI/AAAAAAAADw4/Yk6I1CQFIbs/s320/Immagine+474.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wspomniałem wczoraj o siedzącej na przeciwko mnie kapryśnej kobiecie w ciąży. Gdy skończyłem pisać posta i wyłączyłem komputer, wjeżdżaliśmy do Mediolanu. Uśmiechnęła się życzliwie. Odpowiedź z mojej strony była podobna. Najpierw ponarzekała na włoską kolej, bo zbyt droga - i to prawda - i pociąg miał opóźnienie 25 minut. A potem padały dziennikarskie pytania: skąd i dokąd jadę, czy jestem obcokrajowcem, bo podejrzanie wyglądam, co już widziałem w Italii, czy mi się podoba. Pytania proste, niezobowiązujące, podręcznikowe. Ale potem było trudniej. W przesłuchaniu wyszło, że jestem absolwentem studiów filozoficzno - teologicznych, że już pracowałem, że obecnie studiuję dalej. I w końcu, że jestem księdzem. Otworzyła w tym momencie swój portfel, wyciągnęła zdjęcie czterdziestoletniej szczupłej kobiety, długie czarne włosy, opalona twarz, uśmiech i oczy szeroko otwarte. To była fotografia jej siostry. Zmarła osiem miesięcy temu po długiej chorobie. I padło w końcu pytanie, na które czekałem: dlaczego? Rozmawialiśmy o wierze, o Chrystusie, o życiu, które ma sens i sensu nie ma, o cierpieniu uzasadnionym i nie, o zmartwychwstaniu, życiu w komunii, o niebie, o miłości, która cierpi, o tęsknocie jako znaku miłości... I jak to kobiety, słowa okraszała łzami. Na koniec powiedziała tylko dwa słowa: WIERZĘ i dziękuję. Taka tam zwykła i niby przypadkowa podróż.&lt;br /&gt;Jestem już w Chieri, niedaleko Turynu. Parafia, w której będę posługiwał przez najbliższy miesiąc położona w Starym Mieście. Kościół jest olbrzymi, zabytkowy, zadbany i piękny. I co ważne - otwarty w ciągu dnia przez wiele godzin. Tu każdego dnia przez wiele lat modlił się Jan Bosko. Dziś modlą się inni, mają możliwość, są, widziałem.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali posłańców po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2455949061699404509?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2455949061699404509/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2455949061699404509' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2455949061699404509'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2455949061699404509'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/08/w-pociagu.html' title='W pociągu'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-1-GJoAUR-UE/TjaeDMUcjwI/AAAAAAAADw4/Yk6I1CQFIbs/s72-c/Immagine+474.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-1466108786583478897</id><published>2011-07-31T19:10:00.002+02:00</published><updated>2011-07-31T19:17:25.990+02:00</updated><title type='text'>A że głód</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--IxLBmSO604/TjWKriPY3SI/AAAAAAAADww/2O7376eJB6w/s1600/Immagine+283.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/--IxLBmSO604/TjWKriPY3SI/AAAAAAAADww/2O7376eJB6w/s320/Immagine+283.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=2w3zkfr2r9Z&amp;amp;login=mej91&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Cóż. Siedzę właśnie w pociągu z Bolonii do Turynu. Przede mną kobieta w stanie błogosławionym, wygląda na bardzo kapryśną, podobna do dzisiaj królującej pogody. Ona i pogoda mają prawo. Dla mnie to specyficzny dzień. Widzę, że chyba najbardziej używanym sprzętem w moim życiu jest walizka, plecak, torba. Przemierzam ten świat. Chciałbym przemierzyć go w Jezusowy sposób - przeszedł przez ziemię dobrze czyniąc. Chociaż z mojej strony to nie jest aż tak oczywiste. W ramach ogłoszeń na dzisiejszej Mszy Świętej (były tylko dwa) dodałem, że minął miesiąc, więc wyjeżdżam, bo czekają inne miejsca, w domyśle - inni ludzie. Podziękowałem, bo mama nauczyła, za ich modlitwę, spotkania, za czas...&amp;nbsp;Aplauz. Najpierw myślałem, że z radości męczą dłonie, ale potem w zakrystii ustawiła się długa kolejka. W jakim celu? Wycałowałem się za wszystkie czasy mojego kapłańskiego życia... mam więc dość na kolejne lata:). Kilka osób szeptało na ucho, że bardzo by chcieli młodego kapłana w swojej wspólnocie, nasz Kościół jest stary, chcemy powiewu... Nie komentowałem, bo ani to ja pierwszej młodości, ani nie tak uczony, by odpowiedzieć na coś, co w pewien sposób jest tu faktem. Kościół tej części Włoch - jeśli patrzymy na wiek księży - nie należy do młodych, ale przecież jest Duch, który czyni wiosnę nawet przez ludzi lekko przedojrzałych. Obiad u diakona. Na zakończenia płacz niewiast. Kawa u rodziny, z którą mieszkałem. Znowu płacz. Przecież to tylko miesiąc... Wielu prosiło o modlitwę - obym pamiętał, i żebym przyjechał na święta, w przyszłe wakacje.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Podoba mi się obraz Boga namalowany dzisiejszą Liturgią Słowa. Bóg dobry z szeroko otwartymi oczami wypatruje ludzi z brakiem. Głodnych i spragnionych. Mówi:&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Wszyscy spragnieni przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy. Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko.&lt;/blockquote&gt;A potem jeszcze w Ewangelii:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;...następnie wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków.&lt;/blockquote&gt;Zaspokaja&amp;nbsp;głód i pragnienie, ale czy tylko o chleb, wino i mleko chodzi. Gdyby mnie zapytał, a przecież pyta, czego pragniesz? No właśnie czego pragnę? Zbieram na kolejny rok studiów. Nie mam jeszcze własnego domu, mieszkania, przestałem zarabiać, chciałbym być zdolniejszy. A może przystojniejszy, zawsze zdrowy, radosny. Odważyłbym się poprosić o zbawienie, o niebo i TYLKO o to? Zagląda w moje serce. Wie, że głęboko ukryte jest pragnienie, którego nie da ziemia ani ludzie, mogą pomóc, ale nie zaspokoją tego pragnienia. Głód Boga. Zbyt często mi się wydaje, że pragnę czegoś innego. Jest taka przestrzeń w naszym życiu, którą zaspokoić może tylko On, jeśli nie On, miejsce to zawsze pozostaje puste.&lt;br /&gt;Lubię świętego Pawła i pytania, które zadaje, również to, które zadał Rzymianom:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?&lt;/blockquote&gt;Jaka jest moja odpowiedź? Realna, bez uniesienia i fanatyzmu: Wszystko może nas odłączyć od Boga. Wszystko! Natura ludzka, nasza kondycja moralna okrywa słabość. Cóż więc mogę zrobić? Staram się mieć otwarte oczy, rozpoznawać zagrożenia, na czas uderzyć się w głowę. I modlić się:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Panie, Ty zawsze jesteś przy mnie, ze mną, we mnie, choć tego nie czuję. Bądź. I pozwól mi być przy Tobie, z Tobą, w Tobie... dziś, jutro i zawsze. Bądź, gdy będę uciekał. Bądź. &amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-1466108786583478897?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/1466108786583478897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=1466108786583478897' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1466108786583478897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/1466108786583478897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/coz.html' title='A że głód'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--IxLBmSO604/TjWKriPY3SI/AAAAAAAADww/2O7376eJB6w/s72-c/Immagine+283.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-6470821425017424961</id><published>2011-07-30T10:39:00.001+02:00</published><updated>2011-07-30T10:47:31.798+02:00</updated><title type='text'>Chrystus w zgliszczach domu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8rZa1eekFzs/TjPCBkL0UeI/AAAAAAAADuQ/ezWb4pdlvjE/s1600/1972676.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-8rZa1eekFzs/TjPCBkL0UeI/AAAAAAAADuQ/ezWb4pdlvjE/s320/1972676.jpg" width="235" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=479NgZ5J25h&amp;amp;login=adventino&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Minął już miesiąc mojego pobytu w Rimini. Przywiozłem ze sobą kilka książek i filmów w nadziei na małą nudę, która nigdy do mnie trafić nie umie, albo to ja nie potrafię jej odnaleźć na drogach i bezdrożach mojego życia. Dziś pakuję manele i ruszam dalej. Wiedziałem, że chodzenie z Jezusem zmusza do zmiany miejsc, ale w takim tempie? Jutro po obiedzie wyruszam do Bolonii, stamtąd do Turynu, by w końcu dotrzeć do celu, czyli di Chieri w Piemoncie. Kilka dni temu odnotowano tam jeden wstrząs sejsmiczny. Wstrząsy są dobre, jeśli służą poruszeniom naszego mózgu, aby uruchomił się właściwy sposób myślenia. Właściwy? Czyli bardziej ewangeliczny.&lt;br /&gt;Wyobrażam sobie dotknięte kataklizmem miasto. Zrujnowane, zawalone domy, połamane drzewa i słupy, ogień, dym, strach, panika. Pośród tego rozgardiaszu trzeźwo myśląca ekipa ratowników. Jej zadaniem jest walka o czyjeś życie. Słyszą pośród chaosu cichy głos, wołanie. Pod murami czegoś, co jakiś czas temu było domem, musi być człowiek. Nie przechodzą obojętnie, bo nie mogą zostawić, chociaż czekają na nich inni, może w podobnej sytuacji. Odrzucają kamień po kamieniu, świadomi, że mogą nie zdążyć, albo sytuacje przekroczy ich możliwości. Kopią. Głos ciągle cichy. Czasami milknie na dłużej. Próbują nawiązać dialog - słowa zbyt niewyraźne... Męczą się, ranią własne ciało, ryzykują, wchodzą coraz głębiej. Czy zdążą?&lt;br /&gt;Mam często wrażenie, szczególnie w ostatnich dniach, że tym zakopanym w nas jest Chrystus, przywalony codziennością, bardziej tym, czym ją czynimy. Jego głos słabo słyszalny, słowa nierozpoznawalne. Praca jako ucieczka. Dziesiątki spotkań i niepotrzebnie zmarnowane minuty. Bez myślenia. Bez ciszy. Bez zaglądania do środka. Są momenty, gdy zaczynamy słyszeć w sobie Jego szept, zwłaszcza wtedy, gdy dopadnie nas samotność, tragedia... Słyszymy, czujemy, gdzie mniej więcej moglibyśmy Go odkopać... Rodzi się myśl: "Może warto Go odnaleźć?" I po pierwszych odrzuconych z trudem przeszkodach już wiemy, że to łączy się z nie bagatela wielkim trudem, poświęceniem. Otrzepujemy ręce. Piszemy w głowie usprawiedliwienie pod tytułem: czy warto aż tak się poświęcić i czy w ogóle do Niego dotrzemy, czy nie mamy omamów słuchowych... Po chwili ruszamy dalej. Bo coś innego woła.&lt;br /&gt;Dokąd prowadzi życie z zakopanym w nas Chrystusem?&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi,&lt;br /&gt;niech nam ukaże pogodne oblicze.&lt;br /&gt;Aby na ziemi znano Jego drogę,&lt;br /&gt;Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-6470821425017424961?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/6470821425017424961/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=6470821425017424961' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6470821425017424961'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6470821425017424961'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/chrystus-w-zgliszczach-domu.html' title='Chrystus w zgliszczach domu'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-8rZa1eekFzs/TjPCBkL0UeI/AAAAAAAADuQ/ezWb4pdlvjE/s72-c/1972676.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5964410002703778906</id><published>2011-07-29T16:02:00.000+02:00</published><updated>2011-07-29T16:02:55.816+02:00</updated><title type='text'>Stopy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yxFIpbzu8w0/TjK8OBb3czI/AAAAAAAADt4/fwtCIHtpR2Y/s1600/Lednica%252C+ob%25C3%25B3z+145.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-yxFIpbzu8w0/TjK8OBb3czI/AAAAAAAADt4/fwtCIHtpR2Y/s320/Lednica%252C+ob%25C3%25B3z+145.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=6pe7kudEZbr&amp;amp;login=w686&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Z wczorajszego dnia zostaną w mojej głowie dwie fotografie. Pierwsza z celebracji pogrzebu, a właściwie ze Mszy Świętej... Przede mną wyłoniła się nie tylko trumna z ciałem nieznanej mi Włoszki, a zaraz za nią rzesza jej - nie wiem - rodziny, przyjaciół, sąsiadów. Kościół był zapełniony... dodam, że pierwszy raz od mojego przyjazdu do Rimini. Ale wielość nie zawsze chodzi na spacery z jakością. Na szczęście przy ołtarzu był również diakon Francesco, który wprawnie wydawał komendy - siadamy, wstajemy, siadamy. Pewnie niektórzy myśleli, że Kościół gimnastykę pogrzebową uprawia. Komunię Świętą rozdawałem może przez minutę, co nie oznacza, że jestem szybki w działaniu. To była fotografia ponura. Ta bardziej pobudzająca do życia związana była z babcią, która obwoziła mnie swoim małym samochodzikiem po mieście. Babcia grubo po siedemdziesiątce, nie widzi na jedno oko, jeździ na wyczucie, nie rozgląda się na skrzyżowaniu, a podczas prowadzenia swojej rakiety wykonuje dziesiątki innych czynności. Towarzyszyła nam muzyka klaksonów i wyzwiska kierowców, którzy próbowali ocalić swoje samochody, a pewnie i zdrowie. Dzięki tej jeździe zrobiłem przynajmniej rachunek sumienia z przedoskonałym żalem za grzechy.&lt;br /&gt;Dzisiaj dzień św. Marty.&lt;br /&gt;Po przeczytaniu Ewangelii w mojej głowie huczało tylko jedno pytanie, zupełnie niezwiązane z treścią słów Pana: Co znaczy - być chrześcijaninem? Chrzest. Msza. Spowiedź. Udział w życiu małego Kościoła. Pomoc. Czytanie Biblii. Zapewne tak. Ale chyba nie wystarcza. Brakuje tego, przed czym uciekamy. Zagrożeniem dla człowieka wierzącego jest aktywizm. Patrzę na siebie, na młodzież rozpoczynającą swoją przygodę wiary, na młodych księży, na świeżo nawróconych. Króluje aktywizm, owocami NASZEGO działania chcemy pokazać swoją przynależność do Pana, Kościoła, udowodnić, że jesteśmy przydatni, że potrafimy. Przychodzi wypalenie. Ludzkie siły topnieją. Pojawiają się porażki. Trudniej przyjąć krytykę. Zaczynamy myśleć, że jesteśmy nieudacznikami. Pokusa rzucenia wszystkiego w pioruny. I tragedie złych wyborów w tym momencie nie są obce. Aktywizm nie jest wyznacznikiem wiary i miłości to Chrystusa i ludzi, bardziej do samego siebie. Na co zwraca uwagę dziś Pan? Nie neguje działania, dobrej aktywności, ale ZNOWU przypomina - najważniejsze jest słuchanie. Być chrześcijaninem - to znaczy siadać u stóp Jezusa i słuchać Jego słów. Ze słuchania rodzi się wiara żywa, odpowiedzi na trudne doświadczenia, siła przetrwania, przez słuchanie nasze człowieczeństwo zahacza o bóstwo. Słuchanie jest naładowaniem akumulatorów ducha. Daje życie.&lt;br /&gt;Chrześcijanin jest tym, który słucha i tym, który realizuje wszystko, co usłyszał.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła".&lt;br /&gt;A Pan jej odpowiedział: "Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona".&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5964410002703778906?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5964410002703778906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5964410002703778906' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5964410002703778906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5964410002703778906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/stopy.html' title='Stopy'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-yxFIpbzu8w0/TjK8OBb3czI/AAAAAAAADt4/fwtCIHtpR2Y/s72-c/Lednica%252C+ob%25C3%25B3z+145.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-3905291454516986795</id><published>2011-07-28T16:51:00.001+02:00</published><updated>2011-07-28T16:53:05.229+02:00</updated><title type='text'>Skasować człowieka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-U6BS4cHYnbk/TjF3Og-qjII/AAAAAAAADrY/R23vIiBZKqc/s1600/Ukraina+2009+096.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-U6BS4cHYnbk/TjF3Og-qjII/AAAAAAAADrY/R23vIiBZKqc/s320/Ukraina+2009+096.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4qKKeFigBY1&amp;amp;login=howitzer&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dziadowski ten Kościół. I czy aby prawdziwy? Bo niby to uczniowie Jezusa razem ze swoim Mistrzem go tworzą, a przecież tyle w nim złego. Zajrzyj do jakiejkolwiek czasopisma, gazety, włącz pierwszy lepszy portal, nawet ten katolicki. Płyną jak rzeka wieści związane ze skandalami, przekrętami, obojętnością, pychą, niestety również walką o stołki. Ucisza się nieobliczalnego Ducha Świętego. Człowiek w swoje ręce bierze stery i nie wie dokąd płynąć. Uczniowie Jezusa, którzy pod płaszczykiem Jego słodkiego uśmiechu zadają rany, niszczą, gorszą... Przykładów nie muszę podawać. Zniechęca taki Kościół? Pewnie tak. Jaki więc powinien być? Byłby piękny, gdyby udało się wykluczyć co niektóre gadziny zarówno z szeregu laikatu, jaki i duchowieństwa. Ale wtedy przestałby być Kościołem. Bo on z natury gromadzi wszystkich, robi przestrzeń życia dla każdego. Mama się wścieka, ryczy, załamuje ręce, gdy któreś z jej dzieciaków błądzi, przynosi wstyd. Chciałaby pomóc. Chciałaby przemówić dobitniej. Pozwala na upokorzenie siebie samej. Pozwala obedrzeć się z dobrego imienia, ale nie chce, nie może zostawić swojego dziecka. Kocha. Może jeszcze bardziej w swojej bezradności. Ma nadzieję większą niż inni. Każde zło, które czyni dziecko, rodzi w niej nową ranę... niektóre się nie zabliźnią. Taka poharatana kocha do końca. I nawet, gdyby już tylko strzępem była, nie umie przestać kochać. Nie umie wyrzec się swojego dziecka. Gdyby tylko chciało powrócić... Na szczęście ma również te porządne... O nich się martwić nie musi, zna ich dojrzałość, rozwagę, siłę powracania. Oczy ciągle skierowane w jednym kierunku. Tak. Dziwny jest ten Kościół. Dziwny, bo nie chce kasować człowieka.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Podobne jest królestwo niebieskie do sieci zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-3905291454516986795?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/3905291454516986795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=3905291454516986795' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3905291454516986795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/3905291454516986795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/dziadowski-ten-koscio.html' title='Skasować człowieka'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-U6BS4cHYnbk/TjF3Og-qjII/AAAAAAAADrY/R23vIiBZKqc/s72-c/Ukraina+2009+096.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5866870699066482856</id><published>2011-07-27T16:23:00.001+02:00</published><updated>2011-07-27T23:33:48.749+02:00</updated><title type='text'>Twarz królika?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/EVxyru3-z3c/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/EVxyru3-z3c&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/EVxyru3-z3c&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I wczoraj znowu musiałem jeść królika. Przeżyłem. Królik nie. Biedak stał się teraz częścią mnie. I świnia jest we mnie, i kura, sałata i marchewka. Czym się karmicie, tym będziecie... zasłyszałem w dzieciństwie od swojego katechety. Aż boję się pomyśleć, że mogę być tłustą golonką, jabłecznikiem, kanapką lub ziemniakiem. Przesadzam, wiem, ale myśl prawdziwa... To co zjadam, buduje moje ciało, czasami nie tylko buduje, ale i nadbudowuje. Karmię się nie tylko warzywami, owocami, mięsem, słodyczami i wieloma innymi produktami, karmię się programami telewizyjnymi, gazetami, wiadomościami. Karmię się ludźmi. Człowiek jest jak gąbka, potrafi wchłonąć wszystko i jeśli zabraknie mu rozwagi, to "wszystko" w nim może pozostać. Stąd sensem mojego życia mogą stać się głupawe ploty z naszego podwórka, nikomu niepotrzebne informacje o tzw. gwiazdach, które w rzeczy samej gwiazdami nie są. Do czego mi się przyda informacja, że on już z nią nie jest, ale za to jest z inną "nią", że sprzedał, że kupił, że miał skręt kiszek, i rozsypaną wątrobę, bo za dużo mleka w dzieciństwie z piersi matki wypijał. Słuchamy się nawzajem... i chyba szybko jesteśmy w stanie ocenić, czym karmi się ten, kto obok mnie. W wakacje mam więcej czasu na czytanie, również informacji politycznych. Pustką zionie. A może bardziej zgnilizną. Bo jeśli ktoś zgnilizną się karmi, to smacznego.&lt;br /&gt;Patrzę dziś na Mojżesza i na jego duchowy żołądek. Jego życie wydaje się tak bardzo bajkowe, że aż niemożliwe. A jednak było faktem. Oderwanie od matki. Wychowywanie się na dworze faraona. Życie dostatnie. Rozdwojenie tożsamości dotyczącej przynależności. Morderstwo, którego dokonał. Trudny charakter. Ucieczka i strach przed zemstą i karą. Życie ukryte. Bieda. Pustynia i zwierzęta. Pragnienie miłości. I ciągła cisza, która była walką z samym sobą. Cisza, która była rzeźbiarzem nowego Mojżesza. Cisza, która rodziła dla niego Boga. Potem to niezwykłe spotkanie z TYM, KTÓRY JEST... i wiele innych spotkań. Słuchał i pytał. Kłócił się i płakał. Dziękował i miał żal... Ale związał się z Bogiem na zawsze. Bóg stał się jego pokarmem, światłem, siłą. Wszystkim. Nie dziwi pewnie więc jego rozpromienione oblicze. Był domem Boga.&lt;br /&gt;I zerkam do lusterka, patrzę na swoje odbicie i myślę, czy więcej w nim królika, świni, biszkopta, zaczarowanych ludzi... czy Boga. Bo przecież i Nim się karmię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5866870699066482856?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5866870699066482856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5866870699066482856' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5866870699066482856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5866870699066482856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/i-wczoraj-znowu-musiaem-jesc-krolika.html' title='Twarz królika?'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-8496619829043679720</id><published>2011-07-26T14:26:00.001+02:00</published><updated>2011-07-26T14:40:46.668+02:00</updated><title type='text'>Anna i ...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/Hep9DLrNbMI/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Hep9DLrNbMI&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/Hep9DLrNbMI&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Mówi się, że tak miała na imię babcia Pana Jezusa. Ładne to imię. Nosi je moja mama, moja przyjaciółka z liceum i nie tylko, moje parafialne Anie. Jedna - zwana Show - pisze do mnie chyba każdego dnia krótką wiadomość tekstową. Pamięta... I wiele innych dziewczyn, panien i pań o tym wdzięcznym imieniu poznałem, pamiętam i dziś myślę intensywniej.Wczoraj miałem spotkanie z tutejszą Anną. Muszę jej mówić po imieniu, chociaż starsza ode mnie o jakieś 45 lat. Umówiliśmy się na lekcję języka włoskiego. Anna jest emerytowaną nauczycielką tegoż języka. Przez długie lata pracowała w miejscowym instytucie technicznym,&amp;nbsp;udowadniając&amp;nbsp;młodzieży, głównie męskiej, że literatura ojczyźniana piękną być musi. Niski wzrost, szczupła, pomarańczowe włosy, elegancko przymalowana na twarzy, dobrana garsonka, klasyczna biżuteria, buty na obcasie... Kiedy na nią patrzyłem, przypominały mi się filmy z lat sześćdziesiątych znane mi tylko z telewizora. Przytargała ze sobą na naszą lekcję kilka książek. Zaczęliśmy od gramatyki. Miała mnie oświecić światłem congiuntivi. Przez pierwsze pół godziny przewracała kartki, wertowała w książce w tę i z powrotem, szukając właściwej strony. Nie znalazła. Ale zdołałem w zamian wysłuchać jej historii, jej dawnych i obecnych problemów, jej zmagań z córką chorą na schizofrenię. Gdy zapadała cisza, zadawałem pytania, w jaki sposób akcentuje się to, czy tamto słowo. Pytań nie słyszała. Odpowiedzią stawała się opowieść kolejnego wydarzenia z życia. A potem recytowała z pamięci wiersze w języku łacińskim. Albo życiorysy włoskich artystów. W końcu wyciągnęła "Boską komedię" Dantego Alighieri. Odczytywała fragmenty wczuwając się w swoją rolę, zachwycając się losem bohaterów, a może własnym losem. Patrzyłem, słuchałem, myślałem, niewiele rozumiałem... Nie wiedziałem, czy uczestniczę w spektaklu - grotesce, komedii, tragedii, których bohaterem nie jest wcale Wergiliusz, ale Anna ze swoją drogą przez piekło, czyściec, w drodze do raju. Jak wielka musi być jej samotność...&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Na koniec wycałowała, wyściskała i zaproponowała kolejną lekcję gramatyki... Hmmmm... Dziś jej imieniny. Pewnie życzyłbym jej obecności nie tylko Boga, ale i człowieka. Ja przecież stąd za kilka dni wyjeżdżam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;P.S. Piosenka dla każdej Ani.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-8496619829043679720?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/8496619829043679720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=8496619829043679720' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8496619829043679720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8496619829043679720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/anna-i.html' title='Anna i ...'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-6828513951758279151</id><published>2011-07-25T10:05:00.002+02:00</published><updated>2011-07-28T16:54:39.183+02:00</updated><title type='text'>Mam problem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/zuZYLqJiKAw/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zuZYLqJiKAw&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/zuZYLqJiKAw&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Niedobrze mi się robi, gdy czytam o doniesieniach prasowych z Norwegii. Są rzeczy, które w głowie mogłyby się nie zmieścić, gdyby obca nam była ludzka natura. Człowiek jest w stanie uczynić wiele dobra. Potrafi też zamienić się w niszczącego życie potwora. Mieszkańcy Norwegii mają więc problem. Przeżywają ogromny dramat, wstrząs. Wielu z nich żałobę. I nie potrafią odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytanie - dlaczego?&lt;br /&gt;Swój problem mają mieszkańcy Somalii. Głód, który jak złodziej życia wkradł się w ich codzienność. Nie okazuje miłosierdzia nikomu. Zbiera swoje żniwo. Radość mu sprawia przyschnięty żołądek i krew, która nie ma siły płynąć w żyłach słabego człowieka, bo zabrakło jej wody. Ale to ich problem, prawda?&lt;br /&gt;Ze dwa tygodnie temu zatonął rosyjski statek. 122 osoby już wiedzą, jak jest po drugiej stronie. Ich bliscy wiedzą tylko, że boli i tylko tyle, bo póki co nie wiedzą, co robić dalej, chęci do życia odeszły. Mają problem. Swój własny.&lt;br /&gt;My mamy swoje. Z politykami, wśród których szerzy się coś, co patriotyzmem nigdy bym nie nazwał. Z bezrobociem lub zapracowaniem. Konflikty w domu. Problemy z dziećmi. Pusta sakwa. Popsuty telewizor. Spłata kredytu. Są też bardziej&amp;nbsp;skomplikowane: szpital, samotność, cierpienie ciała lub duszy, trudny charakter, dawne zranienia, uzależnienia... Prawdziwe problemy.&lt;br /&gt;Wśród tych wymienionych i przemilczanych, chociaż obecnych, wymyka nam się jeden - dziś myślę, że najistotniejszy - problem o niewdzięcznym imieniu: pycha. Zamyka oczy i uszy na obolały i czekający na mój ruch świat. Zamienia skutecznie serce w kamlota niezdolnego do współczucia, wrażliwości i innych uczuć z nieba pochodzących. Zabija ducha. Przez nią tak naprawdę istnieją tylko MOJE problemy, MOJE życie, MOJE sprawy. Problemy innych nie mają znaczenia. To są ich problemy.&lt;br /&gt;A Jezus przyszedł umyć nam nogi.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.&lt;/blockquote&gt;&lt;div&gt;Można coś zmienić?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Można...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-6828513951758279151?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/6828513951758279151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=6828513951758279151' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6828513951758279151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6828513951758279151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/niedobrze-mi-sie-robi-gdy-czytam-o.html' title='Mam problem'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-2310907461417138099</id><published>2011-07-23T22:10:00.002+02:00</published><updated>2011-07-27T23:39:08.044+02:00</updated><title type='text'>Skarb</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-v3nBaPZhVaI/TjCFZE18OXI/AAAAAAAADqs/11wUNoaLZw0/s1600/193_1305811473.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-v3nBaPZhVaI/TjCFZE18OXI/AAAAAAAADqs/11wUNoaLZw0/s320/193_1305811473.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Właśnie sobie uświadomiłem, że mógłbym przez ten miesiąc robić zapiski kulinarne. Niektóre panie, byłyby bardzo zadowolone. Codzienne kolacje i prawie codzienne obiady pozwalają rozszerzyć skuteczność działania kubków smakowych. Wczoraj znowu gafa. Na patelni spoczywało podejrzane mięso. Chciałem zapytać kulturalnie, czy to królik (coniglio) ... a przy mojej zdolności mieszania słów zapytałem, czy to mięso z psiaka (cagniolino). Wzrok szacownej pani chciał mnie zabić.&lt;br /&gt;Nowa dostawa Słowa. Włóczyłem się po wieczornej Mszy Świętej po plaży, szukając echa niedzielnej Ewangelii. Wylewa się z niej radość. Nie radość, która rodzi się po trzecim kieliszku wódki, czy po zakupie nowego telefonu, kiecki, samochodu, czy czegokolwiek innego. To nie jest radość związana z pobytem w wymarzonym miejscu, czy wypoczynkiem, ani nawet związana ze spotkaniem człowieka. Radość, która nie ma nic wspólnego ze śmiechem. Istnieje inna radość. Nawet w cierpieniu. Nawet w odchodzeniu, umieraniu, w udręczeniu. To radość przenikająca do głębi, bo oto spełniło się to, co było, jest sensem mojego życia. Perła. Skarb. Chrystus. Radość kupca i poszukiwacza była tak wielka, że popchnęła ich do tego, by sprzedać wszystko, by zdobyć swój skarb i swoją perłę. Niczego więcej nie chcieli. Bo nie musieli już chcieć.&lt;br /&gt;Myślę o swoim sprzedawaniu przeszłości, mojego dzisiaj, relacji, przywiązań, umiejętności - z radością? Ze świadomością, że poza Chrystusem nic cenniejszego? Z radykalizmem i jednoznacznie podjętą decyzją?&lt;br /&gt;Niby wiemy, że o Królestwo Niebieskie chodzi. Nasze jutro. Któż do nieba by nie chciał. Ale to my niebo zdobywamy, samo się nie wciśnie między wierszami rozbieganego, krzykliwego życia. Zdobyć perłę, skarb, to zdobyć Chrystusa. Zdobyć Chrystusa, to zdobyć niebo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-2310907461417138099?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/2310907461417138099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=2310907461417138099' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2310907461417138099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/2310907461417138099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/skarb.html' title='Skarb'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-v3nBaPZhVaI/TjCFZE18OXI/AAAAAAAADqs/11wUNoaLZw0/s72-c/193_1305811473.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5312316545603315916</id><published>2011-07-22T10:51:00.003+02:00</published><updated>2011-07-28T22:44:29.037+02:00</updated><title type='text'>Wierny jak pies</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fTR4wdxdNFM/Tik6AukkXlI/AAAAAAAADeY/yfLIv25s8OU/s1600/Czaple+092.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-fTR4wdxdNFM/Tik6AukkXlI/AAAAAAAADeY/yfLIv25s8OU/s320/Czaple+092.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=143hvSc5nvy&amp;amp;login=w584&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wierna jak pies? Znowu przesadziłem. Nie umiem jednak inaczej i dobitniej określić tego, jaka była i co czuła od momentu, gdy miłość pokonała w niej zło i pozwoliła stanąć na nogach. Znowu uświadomiła sobie, że jest człowiekiem. Więcej, że jest dzieckiem Boga. Maria Magdalena. Wspiera Chrystusa i Jego uczniów swoimi dobrami. Jest świadkiem drogi krzyżowej, umierania Mistrza, złożenia do grobu. Nie wnikam w kondycję jej serca w tym właśnie momencie, gdy zabierają jej tego, który dla niej był wszystkim. Właściwie trudno tu pisać o kondycji serca. Ono musiało w niej pęknąć. Zawsze pęka, gdy wydaje się mu, że miłość umiera. Czego szukała przez całe życie? Jednego. Szczęścia. Chciała być szczęśliwa. Nie wiedziała jednak, gdzie szukać, stąd tyle pomyłek w jej życiu. I pragnienie, którego niczym nie umiała zagasić. Pragnienie, które przeprowadziło ją przez słabość, grzech, bezradność. &amp;nbsp;Dziś we włoskim lekcjonarzu nieco inne czytanie niż w Polsce. Te słowa to tylko stan ducha Marii i nie tylko jej, ale każdego, kto szuka Nieskończonego:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Na moim łóżku przez całą noc, szukała kochanego moja dusza, szukała go, lecz nie znalazła... Wstanę i będę wędrować przez miasto, przez ulice i place; chcę szukać ukochanego mojej duszy. Szukałam go, lecz nie znalazłam... Widzieliście ukochanego mej duszy? (por. Pnp 3,1-4).&lt;/blockquote&gt;Czego naprawdę jej brakowało? Tego samego, co nam. Tęsknota, pragnienie miłości nieskończonej, wiecznej, głębokiej, pewnej, miłości, co przenika wszystko - naszą świętość i choroby ciała i ducha, nasze myśli, grzechy, ludzką kondycję, przeszłość, nasze dzisiaj i jutro. Wszystko. Taka miłość tylko w Bogu i od Boga, od Chrystusa, który żyje. Bez Życia przecież żyć nie można.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc...&amp;nbsp;«Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono».&amp;nbsp;Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.&amp;nbsp;Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę».&amp;nbsp;Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni»&lt;/blockquote&gt;&lt;div&gt;Czego innego w rzeczywistości szukamy? I co jest w stanie ugasić tęsknotę, która jest w nas? Gdzie szukać? Jak szukać? ...by znaleźć i nie zgubić więcej... Być wiernym jak pies.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5312316545603315916?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5312316545603315916/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5312316545603315916' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5312316545603315916'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5312316545603315916'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/wierna-jak-pies-znowu-przesadziem.html' title='Wierny jak pies'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-fTR4wdxdNFM/Tik6AukkXlI/AAAAAAAADeY/yfLIv25s8OU/s72-c/Czaple+092.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-5771484266045751614</id><published>2011-07-20T14:26:00.001+02:00</published><updated>2011-07-28T22:46:15.592+02:00</updated><title type='text'>Z Jezusem w bocznej kaplicy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/zuZYLqJiKAw/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zuZYLqJiKAw&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/zuZYLqJiKAw&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czytam zawzięcie to, co powiedział kiedyś i mówi dzisiaj. Czytam Ewangelię, dzień po dniu. Najpierw te fragmenty, które rozważamy podczas Mszy, potem inne. Od dłuższego czasu wraca ciągle to samo. Ciągle? Powtarza, bym wbił sobie do głowy, nauczył się na pamięć tego jednego, jedynego słowa w różnych jego formach: słuchaj! Modlitwa to przede wszystkim słuchanie. Łatwiej przeczytać. Wyrecytować z dzieciństwa. Nawet przemóc się i z serca wydobyć, ubierając we własne słowa. Słuchanie to sztuka, i tylko w niej rodzą się prawdziwe i niezniszczalne arcydzieła.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Po porannej Mszy pojechałem do centrum. W "moim" kościele nie ma szans na modlitwę po celebracji. Błyskawicznie uruchamia się zamki. Zdążę tylko klęknąć przed tabernakulum, które znajduje się w najbrzydszej kaplicy, szepnę słowo... i już wołają: dobbiamo chiudere! Szukałem kościoła z ciszą. Wszedłem do tutejszej katedry. Myślałem, że protestancka, nie mogłem znaleźć Najświętszego Sakramentu. Kapliczka z Jezusem... musiałem minąć miejsce chórzystów, organy, przejść przez drzwiczki - myślałem, że do łazienki. Ale był. Jak na wygnaniu. Jakby w magazynie. Poczułem straszny smutek. I siedząc tam, słyszałem Jego smutek i samotność. W drodze powrotnej wszedłem do jeszcze jednego kościoła. Czerwone światło palące się gdzieś tam z boku było podpowiedzią. Wewnątrz świątyni nawet sporo osób. Ktoś przed plastykową figurką świętej Rity. Ktoś inny przed gipsowym świętym Antonim, świętym Pio i wieloma innymi. Wrzucali monety, zapalali elektryczne światełka, nie świeczki. Modlili się. W kaplicy z Chrystusem zawsze żywym jedno czerwone światełko. Przegrał więc w konkurencji na najbardziej oświetlonego. Poza mną nikogo. Tylko cisza.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A Jezus już nie w centrum. Schowany w bocznej kaplicy. Nie rzuca się przynajmniej w oczy. Łatwiej podejmować niewygodne decyzje. Łatwiej żyć. Łatwiej, łatwiej, łatwiej. Z Jezusem w bocznej kaplicy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Teraz wiem skąd ta powierzchowna radość i wewnętrzny smutek moich braci.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-5771484266045751614?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/5771484266045751614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=5771484266045751614' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5771484266045751614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/5771484266045751614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/z-jezusem-w-bocznej-kaplicy.html' title='Z Jezusem w bocznej kaplicy'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-7935721723000221553</id><published>2011-07-19T22:52:00.002+02:00</published><updated>2011-07-29T22:29:33.446+02:00</updated><title type='text'>Brat</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qDTUqievavE/TiXsgFmsrVI/AAAAAAAADeM/Hod-C95_KCU/s1600/MG-I-081.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-qDTUqievavE/TiXsgFmsrVI/AAAAAAAADeM/Hod-C95_KCU/s320/MG-I-081.jpg" width="256" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Śledzę dziś swoje relacje, więzi. Różne. Rodzina. Koledzy. Środowisko. Przyjaciele. Ile z nich przetrwało? Rozwinęło się? Ubogaciło nas, innych? Piękne słowa, deklaracje i nic z tego nie wynika. Może tylko rozczarowanie. Inne takie niby zwyczajne, a piękne, normalne i jednak mocne. I ciągle są osoby, którym dziękować mogę za wierność.&lt;br /&gt;Jestem bratem Jezusa. Tak powiedział. Staram się słuchać Jego słów i iść za Nim. Jestem więc bratem Jezusa. Łączą nas relacje dziwne. Najpierw więzy krwi. Jego Krew piję każdego dnia. Miesza się z moją. Więzy przyjaźni. On jest przy mojej jaźni. Zna mnie. Ja Go mniej. Więzy duchowe - ja Mu duszę, On mi Ducha... Towarzyszy mi wszędzie. Gdziekolwiek idę, On jest. Nawet, gdy uciekam od Niego - w miejscu ucieczki On jest. Nazwał mnie swoim bratem. A On dla mnie kim?&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #512301; font-family: Georgia; font-size: 12px;"&gt;Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: „Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą”.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #512301; font-family: Georgia; font-size: 12px;"&gt;Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?”&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #512301; font-family: Georgia; font-size: 12px;"&gt;I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-7935721723000221553?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/7935721723000221553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=7935721723000221553' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7935721723000221553'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/7935721723000221553'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/sledze-dzis-swoje-relacje-wiezi.html' title='Brat'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qDTUqievavE/TiXsgFmsrVI/AAAAAAAADeM/Hod-C95_KCU/s72-c/MG-I-081.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-6984035939625573589</id><published>2011-07-18T22:46:00.001+02:00</published><updated>2011-07-29T22:32:28.783+02:00</updated><title type='text'>Bo JEST</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pjMipsi40Yc/TiSbl2w8K6I/AAAAAAAADd4/sbHNQDpuFRQ/s1600/2374_3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="221" src="http://1.bp.blogspot.com/-pjMipsi40Yc/TiSbl2w8K6I/AAAAAAAADd4/sbHNQDpuFRQ/s320/2374_3.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Stanęli przed swoim Morzem Czerwonym. Radość zbyt szybko zamieniła się w strach, a ten już nie pozwalał pamiętać, jak wielkich rzeczy dokonał dla nich jeszcze kilka dni temu... to co wydawało się nie do pokonania, stało się faktem, wyszli z niewoli po 430 latach. Miało być sielankowo. A powiało grozą. Przed nimi morze. Za nimi wojska faraona, którym krew obca nigdy nie była. Przegrali... Padły gorzkie słowa. Myślę o moim morzu, nie związanym z czerwienią, ale wątpliwościami, trudnością, słabością, zadaniami. Wiem, że cofnąć się nie mogę. Przede mną coś, co wydaje się nie do pokonania. Przegrałem?&lt;br /&gt;Chociaż nie lubię takich dni i sytuacji, to są mi potrzebne, bo pomagają odpowiedzieć sobie na pytanie: na ile już wierzę sobie, innym, na ile Bogu. To mój egzamin, do którego przystępuję - z jakim rezultatem?&lt;br /&gt;Głębię swojej wiary rozpoznaję tylko w takich momentach, gdy jest trudno. I znowu krok do przodu. Mimo wszystko. I morze otworzyć się potrafi. Bo JEST.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Mojżesz odpowiedział ludowi: „Nie bójcie się! Pozostańcie na swoim miejscu, a zobaczycie zbawienie Pana, które zgotuje nam dzisiaj. Egipcjan, których widzicie teraz, nie będziecie już nigdy oglądać. Pan będzie walczył za was, a wy będziecie spokojni”.&lt;br /&gt;Pan rzekł do Mojżesza: „Czemu głośno wołasz do Mnie? Powiedz synom Izraela, niech ruszają w drogę. Ty zaś podnieś swą laskę i wyciągnij rękę nad morze i rozdziel je na dwoje, a wejdą synowie Izraela w środek na suchą ziemię. Ja natomiast uczynię upartymi serca Egipcjan, że pójdą za nimi. Wtedy okażę moją potęgę wobec faraona, całego wojska jego, rydwanów i jeźdźców, wtedy poznają Egipcjanie, że Ja jestem Panem”.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-6984035939625573589?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/6984035939625573589/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=6984035939625573589' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6984035939625573589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/6984035939625573589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/bo-jest.html' title='Bo JEST'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-pjMipsi40Yc/TiSbl2w8K6I/AAAAAAAADd4/sbHNQDpuFRQ/s72-c/2374_3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6957879337514818941.post-8304722861805434380</id><published>2011-07-17T23:29:00.001+02:00</published><updated>2011-07-18T22:47:20.326+02:00</updated><title type='text'>Słyszę morze</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/2JApyTHmzhY/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2JApyTHmzhY&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/2JApyTHmzhY&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ewangelia tej niedzieli niepokoi.&lt;br /&gt;Szedłem znowu brzegiem morza, dziś lekko wzburzonego rześkim wiatrem. Lubię dotykać wody i mokrego piasku. Lubię słuchać szumu wody. Lubię wpatrywać się w żywioł wody, w jej nieskończoność. Po mojej jednej stronie natura, piękna, głęboka, pociągająca, zachwycająca i taka jakby ze mnie. Z drugiej strony, na nadbrzeżu cały ciąg nowoczesnych hoteli, dyskotek, restauracji i sklepów... muzyka, samochody, życie nocne... ciekawe, zachęcające, kuszące, ludzkie i nie tylko ludzkie. Szedłem pomiędzy. Dokąd mi bliżej?&lt;br /&gt;Wracała dzisiejsza Ewangelia bez odpowiedzi. Zastanawiałem się tylko nad jednym: czy jestem zbożem wśród kąkola, czy kąkolem wśród zbóż?&lt;br /&gt;Wróciłem do miasta. Słyszę morze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6957879337514818941-8304722861805434380?l=www.segnorejacek.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.segnorejacek.com/feeds/8304722861805434380/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6957879337514818941&amp;postID=8304722861805434380' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8304722861805434380'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6957879337514818941/posts/default/8304722861805434380'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.segnorejacek.com/2011/07/ewangelia-tej-niedzieli-niepokoi.html' title='Słyszę morze'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13498642715228184751</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ouiK9PAHQm4/TuCrI2Reh0I/AAAAAAAAFVY/j27KzvCTnSQ/s220/Pozna%25C5%2584%2B055.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
